Narodziny dziecka – oczekiwania kontra rzeczywistość na ilustracjach świeżo upieczonej mamy.

Większość przyszłych mam spędza czas w oczekiwaniu na dziecko, przeglądając kolorowe magazyny i poradniki na temat macierzyństwa lub oglądając na Instagramie zdjęcia celebrytek w towarzystwie uroczych pociech. Gdy wydadzą na świat swoje pierwsze maleństwo, nie potrzebują wiele czasu, by przekonać się, jak dalece ich codzienność zaczyna odbiegać od idealistycznych wyobrażeń na temat wychowywania dziecka. Pewna kreatywna mama, prowadząca bloga How We Came To Be, postanowiła podzielić się ze światem własnymi doświadczeniami związanymi ze stawianiem pierwszych kroków w roli odpowiedzialnej matki, publikując je w formie brutalnie szczerych komiksów. Zobacz, ile kryje się w nich prawdy!

Jak wyobrażałam sobie swój poród:

„- Nasz skarb.
– Jesteśmy błogosławieni.”

Reklama

Prawdziwa historia mojego macierzyństwa:

„- Jest pani w 36. tygodniu, ale łożysko się nie przesunęło i blokuje ujście szyjki macicy. To niedobrze. Dodatkowo, ciśnienie krwi wynosi 200/102. To nie jest normalne.
– Cholera.
– Dzisiaj będzie pani rodzić.
– Chcę rodzić w wannie.
– Nie. To ostatnia rzecz, o jaką musi się pani martwić. Przekażę panią pielęgniarkom, przygotują panią.”

„- Hej. Zrobimy jeszcze parę rzeczy, zanim przejdziemy na salę operacyjną. Muszę panią tym poszturchać. Proszę się nie martwić, to nie będzie bolało.
– Przepraszam za spóźnienie. Musiałem znaleźć miejsce na parkingu. Wszystko w porządku?
– Nie wiem.”

„- Przepraszam. Pani żyły są takie cieniutkie. Myślę, że jest w porządku, teraz czas na coś lepszego.
– Umieszczę to w pani cewce moczowej, będzie pani przez chwilę miała worek na mocz.”

„- Ups, wyślizgnęło się. Spróbujmy jeszcze raz. Worek na swoim miejscu. Czas jechać na salę operacyjną!”

„- Muszę panią trochę poszturchać w plecy, żeby nie czuła pani bólu… przynajmniej przez chwilę.
– Wyglądasz na zaniepokojonego.”

„- Wszystko w porządku, kochanie.”

„- Oto i on. Ok, wystarczy. Musimy go umyć.
– Z maleństwem wszystko będzie w porządku. Zabierzemy panią do pokoju, żeby pani odpoczęła, dobrze?”

„- Ciśnienie wcale nie spadło. Musi tu pani zostać na dłużej. Proszę przestać się stresować.”

„- Ugh… moja dolna połowa czuje się jak przepuszczona przez maszynkę do mięsa. Wszędzie krew. Moje ciśnienie wcale nie spadło. I jeszcze nie mam mleka.
– Hej! Jestem pani pielęgniarką od karmienia. Przysuńmy jego buzię do piersi i zobaczmy, czy uda nam się coś z nich wycisnąć.”

„- Chciałaby pani coś przeciwbólowego?
(…)”

„- Może pani iść do domu. Ale ma pani skłonności do nadciśnienia, proszę to kontrolować.
– Dobrze. Będę za wami tęskniła!”

„- Dobrze się czujesz?
– Tak.”

Reklama
Chcesz więcej?