
Mówi się, że pierwszy kieliszek wina pijemy do jedzenia, drugi ma służyć miłości, a trzeci doprowadza człowieka do szaleństwa. Brazylijski fotograf Marcos Alberti postanowił zbadać tę zależność podczas eksperymentalnej sesji zdjęciowej z udziałem jego przyjaciół i odpowiedniej ilości wina.
„Pierwsza fotografia powstawała tuż po przyjeździe do studia.” – wyjaśnia Alberti – „To naturalny obraz człowieka zmęczonego stresem i całym dniem pracy.”
Wraz z upływem czasu i opróżnianiem kolejnych kieliszków wina na twarzach wszystkich osób zaczynał pojawiać się uśmiech. Niektórzy naprawdę nie potrafili ukryć swojej radości! Mimo to warto mieć na uwadze, że jego nadmiar niezwykle rzadko kończy się uśmiechem i może poważnie zaszkodzić nawet prawdziwym koneserom wina.
Tak prezentowali się modele Albertiego:
To konto na Instagramie z ponad 500 tys. obserwujących o nazwie „Texts From Your Existentialist”…
Okładki najsłynniejszych albumów muzycznych to ikony same w sobie — potrafią definiować artystę, brzmienie i…
Iluzoryjne ciało jako świątynia Jeśli ciało jest czyjąś świątynią, to ciało Luca Luce można nazwać…
Kraje prowadzą wojny, mapy się przestawiają, przywódcy upadają. Najgłębsze blizny jednak nie zostają na ziemi…
Wielu ludzi boi się śmierci, ale jest przynajmniej jedna mała pociecha — to nie my…
Wprowadzenie Zwierzęta to niewyczerpane źródło inspiracji dla wielu twórców, a Kelsey, autorka prac podpisywanych jako…