
Internet potrafi przerobić dosłownie wszystko na mema — od Berniego Sandersa w rękawiczkach, przez Boromira z „one does not simply…”, po zdezorientowanego Nicka Younga czy Drejkowe „Hotline Bling”. Jednym z niekończących się źródeł śmiechu są też zdjęcia stockowe.
Pamiętasz „Hide The Pain Harold” albo słynne zdjęcie rozkojarzonego chłopaka, które rządziło internetem w 2017 roku? Dziś przyjrzymy się innym zdjęciom stockowym, które równie skutecznie bawią i budzą konsternację.
Zdjęcia stockowe to banki obrazów licencjonowanych do różnych zastosowań — marketingu, reklam, blogów, projektów komercyjnych i prywatnych. Firmy korzystają z nich, bo to oszczędność czasu i kosztów: zdjęcia są już obrobione i gotowe do użycia, a wybór jest zazwyczaj spory.
Minusem bywa jednak sztuczność i ogólna przewidywalność — te same obrazy mogą trafiać do wielu konkurentów. Idealnym rozwiązaniem dla spójnej, wyróżniającej się marki jest sesja u profesjonalnego fotografa, ale to często zbyt drogie dla małych firm dopiero startujących.
Aby spojrzeć na temat z profesjonalnej perspektywy, porozmawialiśmy z praktykiem: Paul David Smith, zawodowy fotograf reklamowy z ponad 20-letnim stażem. Paul wyjaśnia, że zdjęcia stockowe służą redakcjom i wydawcom jako szybkie uzupełnienie wizualne artykułu, zwłaszcza gdy nie ma czasu ani budżetu na indywidualną sesję zdjęciową.
Według niego rozwój internetu znacząco zwiększył dostępność rynku stockowego — powstały platformy, na których fotografowie mogą publikować swoje prace i zarabiać niewielkie opłaty za każde użycie.
Paul tłumaczy, że wielu fotografów robi zdjęcia stockowe masowo, bo by zarobić, trzeba wrzucać duże ilości materiału obejmujących różne tematy. To z kolei przekłada się na mniejszy wysiłek wkładany w pojedyncze ujęcie niż przy zleceniu od konkretnego klienta. Dodatkowo platformy stockowe przyciągają początkujących fotografów, którzy dopiero uczą się warsztatu — stąd pojawia się dużo wątpliwej jakości materiału.
Paul zauważa, że w idealnym świecie każdy materiał ilustrowany byłby dedykowaną sesją zdjęciową, ale szybkie tempo współczesnych mediów sprawia, że nie zawsze jest to możliwe. Stocki pozwalają na błyskawiczne opublikowanie treści bez czekania na fotografa.
Dodatkowo, jeśli jakieś „okropne” zdjęcie stanie się popularne przez swoją śmieszność, fotograf nadal zarabia na każdym jego użyciu — więc czasem „zły” stock może stać się źródłem dochodu.
Mamy nadzieję, że ten wybór dziwacznych i zabawnych zdjęć stockowych poprawił Ci humor — napisz, które z nich najbardziej przypadło Ci do gustu. Jeśli chcesz śledzić podobne zbiory, poszukaj społeczności skupionych wokół „sh*tty stock photos” i profilów fotografów, którzy dzielą się takimi perełkami.
Lifestyle, Travel Opublikowano 05 wrz 2026 Podróżować po świecie, poznawać przeróżnych ludzi. Dorastałem, myśląc, że…
Dawno zanim koty stały się ulubionymi gwiazdami internetu, już przykuwały uwagę na fotografiach. Przeglądając stare…
Kościół scjentologiczny od dawna budzi publiczną ciekawość. Organizacja, której status religii jest szeroko kwestionowany, została…
Zawsze chciałem zajmować się pisaniem, ale w ramach „metody prób i błędów” skończyłem jako kierownik…
Nie jest tajemnicą, że wiele kobiet często nie czuje się bezpiecznie, a większość sprawców to…
Edukacja to coś, co nigdy się nie kończy, ponieważ nigdy nie dotrzemy do punktu, w…