
Przykryłem jego sufitowy wentylator brokatem.
Strzeżcie się mnie.
Żyłem tak dobrze, jak tylko potrafiłem.
To najlepsza zemsta — osiągaj sukcesy, powodzi się, a widok Twojego szczęścia będzie dla nich najgorszą karą.
Kumpel i ja łowiliśmy ryby przy strumieniu, gdy brat mojego przyjaciela podjechał i, jak zwykle, robił za dureń — rzucał kamieniami i wrzucił rower do wody. Mieliśmy po 13 lat, przyjaciel płakał. Wyskoczyłem do wody, wyciągnąłem rower i obiecałem, że się odpłacimy.
Po kilku tygodniach złowiliśmy karpia, zostawiliśmy go na brzegu, a potem podłożyliśmy go pod fotel kierowcy jego brata i podwinęliśmy szyby. Rano samochód był oblepiony muchami, zapach nie odchodził. Kilka dni później brat dostał policzek od ojca, został ukarany i przez resztę lata nie wychodził z domu. Nazwaliśmy go „władcą much”.
Mój tata mieszkał w bloku z przypisanymi miejscami parkingowymi. Ktoś regularnie parkował na jego miejscu mimo próśb i zgłoszeń do zarządcy. Pewnego dnia tata zmęczony sytuacją podniósł samochód tego gościa podnośnikiem, przesunął go i zostawił schowany za kontenerem, a potem zaparkował na swoim miejscu.
Policjant przyszedł zapytać, gdzie jest auto. Tata spojrzał prosto w oczy i wyjaśnił, że przesunął samochód, wskazał je przez okno — mężczyzna przestał już parkować na jego miejscu. Tata miał posturę i spojrzenie, które wystarczyło, by zakończyć sprawę.
Jestem Kanadyjczykiem — napisałem uprzejmy list z subtelną obelgą pod adresem znajomego. Nawet się nie przeprosiłem.
Mieliśmy głośnego sąsiada, który z kumplami robił hałas i awanturował się. Pewnej nocy moja żona zadzwoniła na policję. Kiedy gliny odjechały, sąsiad odwrócił się i połamał antenę w moim samochodzie.
Kilka dni później znalazłem jego klucze wbite w zamek i wyrzuciłem je do rowu jedną przecznicę dalej. Słuchałem potem, jak wywraca mieszkanie w poszukiwaniu zguby, a potem musiał wymieniać alarmy do auta. Nie żałuję.
Moja dziewczyna z liceum rzuciła mnie pierwszego semestru na studiach i zaczęła spotykać się z kimś innym. Po jakimś czasie poprosiła mnie, żebym zwrócił jej wszystkie rzeczy — prezenty, bluzy, kartki. Przyjechałem, a ona zaprosiła znajomych i rodziców do garażu, żeby mi przyglądać się podczas oddawania rzeczy.
Wręczając jej rzeczy powiedziałem: „Szkoda, że nie mogę Ci oddać twojej niewinności”. Mina rodziców — bezcenna. Wyszedłem z szerokim uśmiechem.
Kiedy byłem z bratem dzieckiem, sąsiad kiedyś wskoczył i zaczął krzyczeć na mamę, udając, że zaraz ją uderzy — pluł przy drzwiach. Mój brat i ja postanowiliśmy działać potajemnie przez lata. Nie robiliśmy wszystkiego naraz, tylko stopniowo: wsypywaliśmy wabik na jelenie do kanałów nawiewu jego domu i samochodu, rozsypywaliśmy szkło i gwoździe na końcu podjazdu, stosowaliśmy silny środek chwastobójczy na jego krzewy, czasami oblewaliśmy auto bologna, a gdy wyjeżdżał na wakacje, rozsypywaliśmy cukier na ramach okien i drzwiach, by ściągnąć owady. Do dziś nie poczuwam się winnym.
Szkolny prześladowca prosił mnie o programy „ściągające” na jego kalkulator (programy archiwizowane, które nie giną przy resetach). Podmieniłem mu plik na taki z błędnymi wzorami tuż przed egzaminem. Efekt? Dostał najgorszą ocenę — słodka zemsta.
Ktoś przebił mi balon na urodzinach. Bez wahania wyciągnąłem nożyczki z plecaka i obciąłem paski od jego plecaka, więc przez resztę miesiąca nosił go na rękach, aż kupił nowy.
Spotykałem się z dziewczyną, która była wobec mnie raz miła, raz okropna. Po zerwaniu poznałem na koncercie świetną dziewczynę — przypadkowo okazało się, że to ta koleżanka, przy której moja była rozwijała kompleksy. Przyprowadziłem ją na imprezę kilka tygodni później; moja była wpadła w histerię. Widok jej załamania, kiedy zobaczyła, z kim jestem, był bezcenny.
Współlokator groził, że wyrzuci mnie z balkonu i wysypie śmieci na moje łóżko. Trzymałem jego dyskietki przy magnesie, zupełnie psując mu semestr — studiował programowanie i języki, a stracił swoje dane i poległ przy egzaminach.
Miałem wścibskiego sąsiada, który ciągle donosił na mnie za hałas czy długość trawnika. Na święta wystawiłem ogłoszenie, że zabieram stare choinki za darmo, podałem jego adres i poprosiłem, by zostawiali je na jego podjeździe, jeśli mnie nie ma. Drzewa pięknie się układały — sąsiad krzyczał i wyganiał ludzi, ale nie mógł nic zrobić.
Mój pierwszy chłopak w liceum poprosił mnie o sfałszowanie świadectwa, by uniknąć kłopotów z rodzicami. Okazał się też, że mnie zdradził z moją najlepszą przyjaciółką. Kiedy przyszedł dzień rozdania ocen, powiedziałem, że nie zrobiłam mu fałszerstwa — i to on dostał ochrzan od ojca za D i F.
Brat ukradł moją paczkę żelków Skittles, nie przyznał się. Kupiłem nową, otworzyłem i wymieniłem wszystkie cukierki poza jednym zielonym na M&M-y. Reakcja brata — bezcenna.
Pracowałem w toksycznym środowisku, gdzie szef robił życie wszystkim piekłem. Kilka osób zwolniło się i złożyło pozwy, a on musiał odejść na emeryturę. Kiedyś rzucił mi swojego Blackberry, żebym mu to „naprawił”. Przeglądając jego ustawienia odkryłem, że zapisywał wszystkie wychodzące maile — i znalazłem dowody na jego romans z mężczyzną. Mogłem to ujawnić, ale zamiast zniszczyć jego życie chwilowym skandalem, wybrałem milczenie. Pozwoliłem mu tkwić w kłamstwie przez resztę życia — to była moja cicha zemsta.
Mój „najlepszy” kolega z podstawówki ukradł moje błyszczące karty Pokemon. Miałem wtedy około 6 lat, byłem małym sadystą i miałem starszych braci — doskonale wiedziałem, jak wymierzyć sprawiedliwość. Nie drażnij sześciolatka.
Moja była była toksyczna — ciągle prosiła o pieniądze, krzyczała i paliła trawkę. Raz wzięła mój mocno zmodyfikowany samochód i zapomniała, że mam śledzący system. Odnalazłem auto w centrum i po prostu zabrałem jej rzeczy ze środka, wyrzuciłem je na parkingu i zablokowałem jej numer. Przeprowadziłem się zaraz potem i zniknąłem bez śladu. Dostałem groźby przez Facebooka od jej brata przez jakiś czas, ale problem sam się rozwiązał.
Miałam chłopaka, który był emocjonalnie znęcający się nade mną i był kilka centymetrów niższy ode mnie. Kiedy miałam dość, schowałam wszystkie jego ulubione jedzenia na najwyższej półce nad kuchenką — miejscu, do którego nie sięgał. Małe, satysfakcjonujące zwycięstwo.
Moja dziewczyna z liceum chciała, żebym porzucił wszystkich znajomych i ciągle mnie deptała. Zerwałem z nią w dniu robienia zdjęć klasowych — wyszła na nich z rozmazanym tuszem do rzęs. Po kilku dniach pogodziłem się i wróciła, po czym znów ją rzuciłem podczas sesji poprawkowej zdjęć. Trafione i wymierzone.
W szkole miałem typa, który mnie prześladował. Zauważyłem, że ma bardzo głupie hasło do maila — jego imię i numer. Po powrocie do domu przejrzałem jego skrzynkę i znalazłem korespondencję, z której wynikało, że jego rodzina oszukiwała urząd, by pobierać więcej zasiłków. Przesłałem to do odpowiedniego urzędu. Kilka tygodni później dowiedziałem się, że jego rodzinę wzięto na konto i musieli oddać znaczną sumę.
Zły sąsiad, który blokował mi podjazd, znalazł tam zapach skunksa — wlot wentylacji przed szybą w jego aucie wypełniony był odorem. Efekt natychmiastowy i dobitny.
Sąsiadka mnie doprowadzała do szału, więc wsypałem do jej skrzynki na listy 200 kupnych świerszczy. Odgłosy i panika, które potem były — bezcenne.
W surowym i intensywnym świecie łatwo znaleźć ukojenie w twórcach, którzy pokazują ciepłą, prostą stronę…
Dwoje ludzi spotyka się, chodzi na kilka randek i zakochuje. By byłoby tak prosto... W…
Wandalizm zwykle nie jest czymś, co należy chwalić — potrafi być destrukcyjny, uciążliwy i nieuprzejmy.…
Artysta, który bawi się znanymi postaciami Rysownik Joe Lennon ma talent do wrzucania najbardziej rozpoznawalnych…
Praca zdalna to codzienność dla wielu z nas — ale patrząc na profil Instagramowy @dogsworkingfromhome,…
Wydaje nam się, że znamy życie gwiazd: ich zwyczaje, nawyki, a nawet prywatne momenty. Ale…