
Prace Johna Holcrofta są niepokojące — i to w najlepszym znaczeniu tego słowa. Przeglądając jego ilustracje, ma się wrażenie, że patrzy się na coś zabronionego: kruchość systemu, niejasność zawodowych perspektyw, brak romantyzmu we współczesnym świecie. Pasje bohaterów stają się ich męką, a jedyne wyjście to zaakceptować absurdy nowoczesności.
Artysta pracuje w studio niedaleko Sheffield w Wielkiej Brytanii. Czerpiąc inspirację z plakatów sitodrukowych z lat 50., łączy ze sobą dwie epoki, tworząc satyryczne ilustracje będące mocnym komentarzem do współczesnych problemów społecznych.
„Moje prace opierają się na koncepcie, a nie na postaciach” — wyjaśnia Holcroft. Przy projektowaniu ilustracji, czy to na zlecenie, czy jako autopromocję, stara się wyobrazić sobie, jak to jest znaleźć się w sytuacji przedstawionej na rysunku. Dzięki temu odbiorca łatwiej może się utożsamić z przedstawioną postacią i lepiej zrozumieć przekaz.
Jednym z największych zmartwień artysty jest nasze uzależnienie od urządzeń — często z pogranicza obsesji. Obawia się też zjawiska „spłycenia” młodszych pokoleń, które traktują platformy takie jak YouTube jako nowy standard rozrywki, konsumując treści pozbawione wartości przez twórców pragnących jedynie sławy lub wyświetleń dla przychodu z reklam.
Holcroft zauważa też, jak łatwo ludzie wierzą w sensacje podawane przez media: czy to w kontekście wyborów, czy referendów, wiele osób przyjmuje informacje z mediów społecznościowych czy brukowców zamiast poszukać rzetelnych faktów.
Pomimo ponurej palety i krytycznego tonu, Holcroft uważa się za optymistę i wierzy, że da się coś zmienić w kwestiach takich jak zmiany klimatu. Jednocześnie odczuwa bezsilność, gdy polityczne działania są niewystarczające. Frustruje go, że zwykli ludzie, mimo masowego sprzeciwu, często nie są słyszalni, podczas gdy wielkie korporacje wciąż czerpią zyski z zanieczyszczeń.
Artysta zwykle woli nie angażować się w tematy religijne ani nic, co mogłoby obrazić odbiorców, chyba że robi to w słusznej sprawie. Tłumaczy to przede wszystkim względami zawodowymi: tworzy prace pokazowe, które mają przyciągać zlecenia, i nie chce zrażać potencjalnych klientów. Magazyny z kolei unikają zbyt kontrowersyjnych tematów, by nie urazić czytelników.
Ilustracje Holcrofta to prowokujące wizje współczesności: zgrabne połączenie retro estetyki z ostrą satyrą. Zmuszają do refleksji nad naszymi priorytetami, mediami i ekologią — pokazując, że sztuka może być zarówno piękna, jak i niewygodna.
Kto szydełkuje, zna ten problem. Kończysz duży projekt i zostaje stosik kolorowych resztek — za…
Dla wielu uporczywa skorupa w nosie może być trudna do zignorowania, a jej usunięcie może…
Czasem najbardziej nieoczekiwane podróże prowadzą dokładnie tam, gdzie powinny. Polly i Nacho, dwie niewidome koty…
Zatrudnienie – kochać je czy nienawidzić, to konieczność, która zajmuje dużą część naszego życia. Czasem…
Szczęśliwy i zdrowy związek nie zdarza się przypadkiem. Wymaga zaangażowania, pracy i cierpliwości, by stopniowo…
Wiele osób uwielbia fotografować drobne radości życia — zabawne miny zwierzaka, nierówne ciasteczka upieczone po…