
Wielu ludzi boi się śmierci, ale jest przynajmniej jedna mała pociecha — to nie my zostajemy z jej następstwami. Ten ciężar spada na bliskich oraz, często niespodziewanie, na patologów i personel medyczny zajmujący się zmarłymi. To rzadko łatwa praca, a to, co trafia do ich sal sekcyjnych, potrafi przyprawić o zawrót głowy.
W sieci pracownicy zajmujący się sekcjami zwierząt i ludzi dzielili się najbardziej szokującymi i dziwnymi odkryciami — od żywych jaszczurek po organy w jaskrawych kolorach. Poniższe historie pokazują, jak twardzi muszą być ci specjaliści, żeby codziennie zachować spokój.
Jeśli jesteś ciekawy, czytaj dalej — ale uważaj: treści nie są dla osób o wrażliwych nerwach.
Jestem weterynarzem i robię sekcje zwierząt. Pamiętam kota, który połknął nitkę — jeden koniec utkwił u nasady języka, a reszta przetoczyła się przez cały przewód pokarmowy. Ruchy jelita spowodowały, że jelito niemal przejechało się po tej nitce. Widok był okropny. To wcale nie jest rzadkość; klasyczny przypadek, ale i tak szokuje. Dlatego nie pozwalajcie kotom bawić się nitkami czy włóczką.
Na imprezie poznałem zakładowego lekarza medycyny sądowej, który opowiadał o pracowniku fabryki sera, który wpadł do wrzącego, płynnego sera i spłonął/utopił się. Zwłoki dotarły do prosektorium „zatopione” w zestalonej bryle sera — wyglądało to tak, jakby trzeba było wydobyć ciało z pozostałości fondue. To było jedno z tych opowiadań, które długo zapamięta.
Mężczyzna kompulsywnie zjadał monety — w przewodzie pokarmowym znaleźliśmy około 7 dolarów drobnych. Umarł, dławiąc się ćwierćdolarówką. Trochę zabawne jest myśleć, że zmarł robiąc to, co lubił.
Najczęściej trafiali do nas starsi mężczyźni z domów opieki z nierozpoznanym rakiem prostaty. Często mieli wytyczne, żeby ograniczyć leczenie do opieki paliatywnej, więc choroba pozostawała nieodkryta. Nic więcej szczególnego się nie wyróżniało.
Mieliśmy pacjenta z kompletnie niebieskim sercem — intensywnie niebieskim, najpewniej po zastosowaniu metylenowej blue (błękit metylenowy). Inny kolega wspominał, że u niektórych chorych barwią się nawet skóra i inne narządy — to robi wrażenie.
Mieliśmy ofiarę poparzoną niemal „na węgiel”, a mięśnie szkieletowe były ugotowane niczym idealne „medium rare”. Dodatkowo w żołądku znaleźliśmy gumki do ścierania, kredki, zszywki itp. — wyglądało jakby ktoś zmuszał go do połykania przedmiotów.
Student trafił do prosektorium po bójce w barze i okazało się, że miał rozsiane, uogólnione przerzuty nowotworowe — młody człowiek z rakiem w całym organizmie. Najdziwniejsze, że nigdy nie zgłaszał objawów ani nie szukał pomocy. Zdarza się też, że w trakcie sekcji wykrywamy „drugą” przyczynę śmierci, która wcześniej nie miała swojej chwili — tutaj to właśnie było zaskakująco ekstremalne.
W trakcie zajęć anatomicznych w pracowni dentystycznej przy otwarciu krtani natknęliśmy się na ząb połknięty za życia — utkwił nad nagłośnią i zmienił przyczynę zgonu na uduszenie ciałem obcym. Wszyscy zmarli i darczyńcy traktowani są z największym szacunkiem.
Widziałem raka kości, który przerzutował do płuca i w zasadzie zastąpił całe płuca tkanką kostną — musieliśmy użyć piły do kości, żeby przeciąć płuca i pobrać próbki. Inny przypadek: kobieta z marskością miała z pozoru wodobrzusze, ale po otwarciu jamy brzusznej wyleciało ponad 2 litry gęstego, przezroczystego, śluzowatego żelu — przerzuty z guzów śluzowych jajnika rozlane po całej jamie brzusznej. Odrażające.
W sprawie zwanej Tamam Shud nieznany mężczyzna miał śledzionę trzykrotnie powiększoną. Powiększona śledziona często wskazuje na infekcję, ale w tamtych czasach diagnostyka była ograniczona.
Jako dyrektor domu pogrzebowego i balsamista widziałem na sali sekcyjnej ciało z situs inversus — narządy wewnętrzne były „odwrócone” lustrzanie. Odkryto to wcześniej podczas operacji wyrostka robaczkowego, bo wyrostek znajdował się po przeciwnej stronie. To rzadkie genetyczne zjawisko, często bezobjawowe.
Technik sekcyjny opisuje: facet, który odwlekał wizytę u lekarza, zmarł w samochodzie podczas podróży. Jego prawe płuco i wątroba były w stanie rozkładu, a w prawym barku było cuchnące ropne ognisko — nazwał go „zombie guy”. Inny pacjent po wypadku motocyklowym miał wewnętrzne odcięcie głowy (skóra łączyła, ale kręgosłup był rozłączony). Kolejny anomalia — zdarzyły im się pomocnicze śledziony u dwóch pacjentów z rzędu.
W tajemniczej sprawie kobiety znaleziono mnóstwo jaszczurek w żołądku — to lokalna legenda, a raport sekcyjny je wymieniał. Niektórzy zastanawiali się, czy ktoś ich nie dodał, ale i tak brzmi to jak jedna z tych makabrycznych anegdot.
Nauczyciel z klasy EMS opowiadał o kobiecie, która po wypadku samochodowym miała zapaloną (dławiącą) drożność — podczas sekcji odkryto zapalniczkę zaciśniętą w przełyku. Gdy airbag eksplodował, zapalniczka zaklinowała się i zablokowała drogi oddechowe.
W pracowni anatomicznej profesor pokazał studentom kadawer z naczyniem krwionośnym przechodzącym przez mięsień trójgłowy ramienia, zamiast omijać go — bardzo rzadka wariacja anatomiczna, której większość studentów prawdopodobnie już nigdy nie zobaczy.
Opowiadano o nastolatku, który wdychał farby w sprayu — tchawica i płuca wyglądały tak, jakby ktoś zrobił z nich wzór tie-dye. Kolory wszędzie.
Pełne badanie rentgenowskie u bliźniaczki pokazało nie tylko lustrzane ułożenie narządów, ale też cztery nerki — kobieta miała ponad 60 lat i nigdy wcześniej tego nie zauważono.
Początkowo sprawa wyglądała jak samobójstwo z użyciem broni palnej — krew wszędzie, broń przy ręce, ale nie mogliśmy znaleźć rany postrzałowej. Po śledztwie ustaliliśmy, że mężczyzna rozciął olbrzymi wrzód związan y z chłoniakiem pod pachą, który rozerwał się na klamce od drzwi. Krwawił tak intensywnie, że zginął na skutek wykrwawienia, a strzelanie ściany było jego desperacką próbą przywołania pomocy.
Po wysłaniu padniętej krowy na sekcję okazało się, że w sercu tkwił drut (czasem przedmioty przebijają się z przewodu pokarmowego). Dodatkowo w żołądku znaleziono nieprzeźroczystą, spłaszczoną piłkę futbolową — od dawna obecna i niezakłócająca trawienia.
Student medycyny: kadawer, nad którym pracowaliśmy, nie miał mięśnia palmaris longus — i to obustronnie. Ten ścięgnisty mięsień przedramienia nie występuje u każdego i często jest ciekawostką dla studentów pierwszych lat. Dodatkowo płuca miały nietypowy rozkład płatów — trzy po lewej stronie i dwa po prawej zamiast odwrotnie.
Fellow z patologii opisuje najbardziej przerażający przypadek: ofiara pożaru domu spalona ponad godzinę. Skóra i tkanki miękkie były znacznie zniszczone, ale narządy wewnętrzne względnie nienaruszone. W klatce znaleźliśmy uszkodzenia wskazujące na postrzał — śledztwo wykazało, że współlokator przyznał się, że zastrzelił ofiarę, a potem podpalił dom, żeby zatarć ślady.
Obserwacja przy pracy u lekarza medycyny sądowej: kobieta z licznymi siniakami przyjęta jako podejrzenie przemocy domowej. Okazało się, że miała schizofrenię i podczas napadów samookaleczała się. Tak intensywnie, że z krwiaków oderwały się skrzepliny, które przemieszczały się do płuc i spowodowały zatorowość płucną — po prostu udusiła się własnymi skrzeplinami.
Ojciec wykonywał badania krwi dla prosektorium — nastolatek zmarł z powodu zawału, wywołanego nierozpoznaną wadą serca. W dokumentach pojawiła się też duża ilość narkotyków w organizmie, ale ten szczegół rodzina została oszczędzona.
Sprawa Annie McCann: toksykolog sugerował, że lidokaina z preparatu przeciwbólowego mogła spowodować zatrucie. Były też dyskusje o obrażeniach i możliwościach, że niektóre zmiany mogły być postmortem. Trudne i skomplikowane dochodzenia często zostawiają więcej pytań niż odpowiedzi.
Zastanawiające jest, jak dochodzi do uduszenia pozycyjnego (positional asphyxia) u osoby, która nie jest unieruchomiona. Jeśli jednak świadomość jest obniżona przez substancje, mechanizmy automatycznej zmiany pozycji mogą zawieść — wtedy człowiek nie przesunie się, by odzyskać drożność dróg oddechowych.
Pacjent z niewydolnością serca, szeroko badany, a w ostateczności przy sekcji wątroba w 80% zastąpiona była ogromnym ropniem — litry ropy. Nie miał gorączki, nic nie wykazały badania obrazowe ani posiewy krwi. To największy ropień wątroby, jaki widziałem.
Mój znajomy zginął w wypadku motocyklowym. Zdziwiłem się, bo z zewnątrz nie wyglądał na bardzo zniszczonego, ale w protokole sekcyjnym okazało się, że miał rozerwane aortę i cała jego klatka piersiowa była rozpulchniona — siła uderzenia była niesamowicie ogromna.
W sekcji Shannan Gilbert brakowało części kości gnykowej i krtani — koroner podejrzewał uduszenie, ale brak było wystarczających dowodów, by jednoznacznie stwierdzić przyczynę zgonu. To przypadek, który wciąż wzbudza kontrowersje i różne hipotezy.
Pracownicy prosektorium często mówią, że nagle większość zmarłych jest w wieku podobnym do nich. Ktoś zginął, prowadząc i uderzył w salon samochodowy — zniszczył wiele aut. Ważne: słuchajcie lekarzy i nie zaniedbujcie chodzenia po urazach — brak mobilizacji po złamaniu może doprowadzić do skrzeplin żylnych, a te do zatorowości płucnej.
Na zajęciach anatomicznych znaleziono guz w krezce jelita cienkiego, który rósł w osobnej „kieszeni”, przebił przeponę i wcisnął się w okolice serca — prawdopodobnie przeoczony wcześniej i prowadzący do zgonu.
Studentka medycyny odkryła na zajęciach, że kadawer przypisany do nich to… jej własna ciotka, która zmarła dwa tygodnie wcześniej. To musiało być bardzo niepokojące odkrycie.
Pacjent z heterotaksją w wieku około 50 lat — znacznie dłużej niż zwykle. W innym, dziwnym przypadku znaleziono całą rybę w przełyku tak, że przykrywała tchawicę i spowodowała uduszenie; rurka intubacyjna nieomal przebiła ogon ryby podczas intubacji.
Mój znajomy zrobiony na mortyka wspominał mężczyznę, który zaplanował swoje odejście: spłacił długi, zamówił ostatnią pizzę, napisał wiadomości pod ubraniem markerem z kontaktami — pracownicy prosektorium nie mogli ujawnić tych treści bliskim, a znalezienie wizytówki tego mężczyzny u mnie później wydało mi się wyjątkowo złowieszcze.
W nieobserwowanej śmierci w wynajmowanym mieszkaniu autopsja nie wykazała niczego oczywistego, aż do wyników badań — zatrucie tlenkiem węgla. Dzięki temu policja naprawiła wadliwy system ogrzewania i potencjalnie uratowała kolejnych najemców.
Przy nekropsjach zwierząt rzadko trafia się coś przerażającego — zwykle nowotwory, niewydolność serca czy wypadki. Znaleźliśmy kota z jedną, niedorozwiniętą nerką, psa po wielu operacjach przewodu pokarmowego po połykaniu przedmiotów, żółwia z zatkanym nozdrzem i ptaka, który połknął piszczałkę z zabawki. Ryby potrafią połykać dowolne obiekty: piłeczki pingpongowe, figurki, długopisy itp.
Niektóre zgony powoduje niezdiagnozowany guz mózgu, który może wpłynąć na zachowanie kierowcy i spowodować wypadek. Inny przypadek: ciąża wykryta u ofiary zabójstwa, co zmieniło kwalifikację zdarzenia na podwójne morderstwo.
Patholog perinatalny opisuje dorosłego pacjenta, który odmówił dalszej diagnostyki, bo sądził, że guzy i tak są nieuleczalne. W efekcie proste badanie mogłoby wykryć łatwo leczący się nowotwór — przykry przykład, jak lęk i rezygnacja mogą kosztować życie.
Student trzeciego roku opisał pracę z mózgami płodów z poronień naturalnych — cięcie, dokumentacja i obserwacja rozwoju mózgu w krótkim odstępie czasu była fascynująca, choć emocjonalnie obciążająca.
W szpitalu uniwersyteckim, gdzie asystuję przy autopsjach, często potwierdzamy znane przyczyny zgonu. Czasem jednak otwarcie ciała ujawnia blizny po starych urazach albo rozsiane guzy, które wciąż szokują swoją rozległością.
W kursie sekcyjnym kadawer miał wszczepiony rozrusznik, który regularnie aktywował się i brzmiał jak syrena karetki. Przy otwarciu klatki piersiowej okazało się też, że serce jest tak powiększone, że praktycznie zmieściło lewą płucną tkankę pod sobą — niezwykły, ale edukacyjny widok.
Słynna sprawa Maxa Shacknai: w płucach chłopca stwierdzono materiał roślinny — elementy sugerujące inhalację lub aspirację, co rodzi pytania o okoliczności jego urazu i późniejszej śmierci. Sprawa była szeroko badana przez wiele agencji.
W domu pogrzebowym opowiadano, że ciała w pewnych warunkach mogą gromadzić gaz, a jego uwolnienie powoduje ruchy czy „oddychanie” martwego ciała — dla osoby pracującej sama z trupem taki nagły ruch może być przerażający.
W zajęciach z biologii sądowej uczono, że po kilku tygodniach rozpadu mózg może przybrać konsystencję zbliżoną do koktajlu mlecznego — proces gnilny i upłynnianie tkanek postępuje stopniowo i jest to biologicznie zadziwiające (choć nieprzyjemne).
Zdarzyło mi się mierzyć zmarłego bez głowy — w takich przypadkach korzystaliśmy z wzmianki o wzroście na prawie jazdy z adnotacją wyjaśniającą. Często też zaskakuje, że przy postrzałach zbyt mała kalibra kula może „skakać” wewnątrz czaszki i nie zabić od razu — były przypadki, gdzie ktoś przeżył pierwszy zabieg samobójczy, żeby później spróbować ponownie z większym kalibrem.
Wprowadzenie Zwierzęta to niewyczerpane źródło inspiracji dla wielu twórców, a Kelsey, autorka prac podpisywanych jako…
Wprowadzenie Jakie cechy powinien mieć idealny najlepszy przyjaciel? Może szukasz kogoś, kto zawsze cieszy się…
Historia jest bogata i fascynująca, ale przy tak wielu wydarzeniach oraz szybkim tempie życia zatrzymujemy…
Internet nigdy nie ma dość kotów — zwłaszcza tych, które zachowują się jak gwiazdy. Instagramowy…
O twórcy i temacie Mark Parisi tworzy od lat pasek komiksowy Off The Mark, w…
#1 Jako były serwisant sprzętu AGD w Siears nauczyłem się dbać o urządzenia tak, że…