
Często uznajemy przyjaźń za coś oczywistego. Gdy mamy zdrowe, wspierające towarzystwo, zapominamy, że nie każdy ma wokół siebie ludzi, na których można polegać. Bliscy przyjaciele dają pewność: oni będą z nami, my będziemy z nimi — i czujemy się dzięki temu bezpieczniej.
Niestety rzeczywistość nie zawsze wygląda jak w książkach czy serialach. Prawdziwi przyjaciele są rzadkością, a czasem ludzie, którym ufamy, potrafią nas zawieść w najmniej spodziewanym momencie.
„Kiedy nie potrafimy znaleźć osób, które będą traktować nas tak, jak na to zasługujemy, zaczynamy akceptować złe traktowanie” — wyjaśnia Suzanne Degges-White, profesor i licencjonowana terapeutka. Osoby wychowane w rodzinach przemocowych często utożsamiają złe traktowanie z akceptacją i tolerują krzywdzące zachowania.
Profesor podkreśla też, że bycie w toksycznym związku często szkodzi bardziej niż samotność — czasami lepiej być samemu, niż trwać w relacji, która niszczy.
W 2006 roku mój wtedy najlepszy przyjaciel pojechał na wielki niemiecki festiwal metalowy. Nie chciałem jechać, bo mój tata miał raka w ostatnim stadium. Tata zmarł 8 sierpnia, kilka dni po powrocie przyjaciela — zadzwoniłem do niego, bo potrzebowałem rozmowy. Odpowiedział bezwzględnie, że nie interesuje go śmierć mojego ojca, tylko jak super był festiwal. Byłem zdruzgotany. Przez lata byłem przy nim, kiedy miał złamane serce, a kiedy ja potrzebowałem przyjaciela — go nie było. Zerwałem kontakt i zablokowałem go.
Po operacji nikogo nie obchodziło moje samopoczucie — nawet nie dostałem SMS‑a.
Po wypadku samochodowym potrzebowałem pomocy. Poprosiłem znajomą, by po mnie podjechała — zgodziła się, ale spóźniła się sześć godzin i musiałem zamówić Ubera. Później na imprezie była wobec mnie wroga: wyśmiewali mnie, a jedna z koleżanek popchnęła mnie i wyrzuciła z przyjęcia. Zablokowałem je wszystkie i zerwałem kontakty. Kilka miesięcy później dowiedziałem się, że zostały aresztowane za handel narkotykami.
„Gdy całą swoją energię wkładasz w zadowalanie drugiej osoby, a ona niczego nie odwzajemnia — relacja jest niezrównoważona” — ostrzega profesor. Zaufanie jest fundamentem przyjaźni; jego odbudowanie po zdradzie bywa trudne i wymaga czasu oraz wielu dowodów na zmianę zachowania.
Przywrócenie zaufania może wymagać od drugiej osoby wielokrotnych okazji, by wykazać, że naprawdę można jej zaufać.
Powiedziałem, że covid może zabić moją mamę. Na odpowiedź usłyszałem „przetrwają najsilniejsi”, bo oni chcieli iść dalej imprezować.
Gdy poznałem nowych przyjaciół, zdałem sobie sprawę, że nie jest normalne, by znajomi ciągle mnie bili i wyśmiewali.
Znajoma pozwalała chłopakowi podsłuchiwać nasze rozmowy, nawet gdy byłam w płaczu i zwierzałam się tylko jemu. Później robili ze mnie pośmiewisko, zmuszając mnie do sytuacji, w których czułam się upokorzona i eksperymentowali z moimi uczuciami, mimo że wiedzieli, że on mnie nie lubi. Śmiali się z mojego płaczu podczas rozmowy telefonicznej.
„Powiedzenie ‚oszukaj mnie raz…’ pasuje do przyjaźni, które wielokrotnie naruszają zaufanie” — mówi profesor. Zdrowe relacje opierają się na wzajemności i szacunku; trzeba umieć stawiać granice i wymagać od przyjaciół tego samego, co dajemy.
Powiedziałem przyjacielowi, że kocham pewną dziewczynę i że walczę z depresją oraz myślami samobójczymi — a on w ciągu dwóch tygodni zaczął się z nią umawiać i opowiadał o niej jakby nic się nie stało.
Krytykowali jedną z dziewczyn z grupy za wszystko: włosy, ubranie. Kiedy zwróciłem im uwagę, tłumaczyli, że „pomagają” jej uświadamiając, jaka jest. Po prostu zerwałem kontakt.
Gdy prawie umierałem i trafiłem do szpitala, osoby, które uważałem za bliskie, wcale mnie nie odwiedziły ani nie zadzwoniły. Natomiast ludzie, z którymi nie byłem blisko, przyszli mnie odwiedzić.
Autor wątku na Reddit opisał, że inspiracją była niedawna sytuacja, w której jeden z jego przyjaciół zachowywał się bardzo źle wobec niego i innych.
Mój mąż zachorował na raka. Gdy znajomi się o tym dowiedzieli, przestali ze mną kontaktować się. Mąż zmarł, a oni nadal nie dzwonią.
Pożyczyłem przyjacielowi samochód, który był dla mnie sentymentalny — 1965 Chevy Impala SS po dziadku. Po 9 dniach wrócił Uberem, wręczył mi 500 dolarów i przyznał, że sprzedał auto na narkotyki i alkohol. Miałem wycenę auta na 35–45 tysięcy. Byłem zdruzgotany.
Podczas jazdy kolega celowo próbował potrącić kaczki, wcześniej zajeżdżał drogę żółwiowi. Po tym wydarzeniu przestałem być wobec nich przyjazny.
Autor wątku mówił, że dla niego prawdziwy przyjaciel to ktoś, kto nie wykorzystuje cię i nie robi wymówek, by się z tobą spotkać. Jeśli ktoś jest zbyt chamski w twoim towarzystwie — to czerwony sygnał.
Ważne jest rozmowa o problemach — czasem warto skonfrontować osoby z ich zachowaniem i zobaczyć, czy są skłonne się zmienić.
Gdy byłam bita przez eksa i zwróciłam się do przyjaciół o pomoc, nie uwierzyli mi, bronili go i udawali, że kłamię. To zdarzyło się niemal dekadę temu — wyszłam z tej relacji i jestem teraz szczęśliwie ponownie zamężna, ale od tamtej pory trudno mi zaufać ludziom.
Przyjaciel opowiadał dumnie, że zdradził swoją dziewczynę z jej siostrzenicą. Straciłem do niego szacunek i powoli ograniczałem kontakt, aż w końcu zerwałem znajomość.
Zostałem zaatakowany seksualnie przez kolegę w czasie, gdy byłem w toalecie. To zakończyło naszą przyjaźń.
Realne przyjaźnie opierają się na zaufaniu i wzajemnym szacunku. Jeśli nie czujesz, że ktoś daje ci to, co potrzebne w relacji — najpewniej nie jest twoim prawdziwym przyjacielem. Równowaga w dawaniu i braniu jest kluczowa: ktoś, kto ciągle prosi o przysługi i nigdy nie pomaga, prawdopodobnie nie zasługuje na zaufanie.
Nie zostałem zaproszony na jego wesele, a w dniu uroczystości zadzwonił z prośbą o pożyczkę 1000 dolarów, bo był w tarapatach.
W przebieralni koleżanki zaczęły wyśmiewać inną dziewczynę, pokazywać jej stare filmiki i komentować w wyjątkowo pogardliwy sposób. Wtedy zorientowałem się, że jestem w towarzystwie osób, które mnie nie interesują — szybko spakowałem rzeczy i wyszedłem.
Gdy ktoś narzeka na innych w twojej obecności, prawdopodobnie robi to też za twoimi plecami. To trwało długo, nim to zrozumiałem.
Prawdziwi przyjaciele są obecni zarówno w dobrych, jak i najgorszych chwilach. Są wzajemni w dawaniu wsparcia emocjonalnego i praktycznego. Nie warto dzielić swoich najgłębszych tajemnic z powierzchownymi znajomymi — mogą ich użyć przeciwko tobie. W autentycznych relacjach można być sobą i wiedzieć, że nadal zostaniemy zaakceptowani.
Kiedy wróciłem z obozu, kolega, któremu pożyczyłem PS2, powiedział, że je sprzedał i dał mi jakieś 50 dolarów. To było w 2006 roku.
Z okresu komunikatorów: kolega, który odniósł w pewnym stopniu sukces jako DJ, po latach wyskoczył do mnie z prośbami o pomoc — grafiki, arkusze — bo znał moje umiejętności. Kiedy odmawiałem, przypominał, że „jesteśmy kumplami”. Zauważyłem, że wykorzystywał innych ludzi, a potem znikał.
Na moją dziewczynę ktoś zaproponował intymność, tłumacząc to sprawdzaniem jej „wiarygodności”. To było haniebne.
Ekspert finansowy zwraca uwagę, że jeśli partner nigdy nie proponuje wniesienia wkładu finansowego, to duże ostrzeżenie. Osoba, która wykorzystuje cię dla pieniędzy, najczęściej po prostu oczekuje, że to ty zapłacisz za wszystko. Rozmowa o sytuacji finansowej i oczekiwaniach jest kluczowa, by uniknąć nieprzyjemnych niespodzianek.
Byłem postrzegany jako ten zabawny, zawsze żartujący — gdy zacząłem mówić o swoich problemach psychicznych i przestałem udawać, stałem się „nudny” i odsunęli się ode mnie. Kilku zostało, z nimi rozmawialiśmy o zdrowiu psychicznym i to pomogło.
Przygotowując projekt dyplomowy, koledzy zostawili mnie na ostatni tydzień przed terminem i dołączyli swoje nazwiska do innych grup. Na szczęście mój alternatywny plan wygrał konkurs i nie musiałem dzielić wyróżnienia z nimi.
Po dziesięciu latach przyjaźni nagle zostali zablokowani i przestali się odzywać. Zaczynałem się zastanawiać, czy to ja jestem problemem.
Jeśli wchodzisz w związek świadom, że druga osoba ma długi — to w porządku, jeśli twoje oczekiwania są jasne. Problem pojawia się, gdy poznajesz kogoś, myśląc, że ma inne zasoby lub wartości niż w rzeczywistości. Trwały związek opiera się na zaufaniu i wzajemnym szacunku; lepiej budować życie z kimś równym, niż tylko z bogactwa.
Po sześciomiesięcznej podróży zorganizowałem spotkanie, przyniosłem pamiątki i chciałem porządnie porozmawiać. Oni woleli o 2 w nocy palić trawkę w parku i iść do domu. Przestałem się odzywać — trzy lata później cisza.
Kiedy zaczęłam mówić o samookaleczeniach i myślach samobójczych, jedna osoba powiedziała, że powinnam „postarać się być szczęśliwa dla nich” i że moje problemy są „smutne, nie zabawne”. To mnie odsunęło.
Na pokładzie samolotu koleżanka całowała się z nieznajomym przez godzinę, mimo że była w związku z moim bliskim przyjacielem. Powiedziałem mu o tym i od razu zerwałem znajomość z nią.
Gdy jedna z dziewczyn popadła w depresję, grupa zaczęła się nad nią uwzięcie znęcać i wykluczać. To pokazało, jak okrutna potrafi być młodzieńcza dynami ka grupowa.
Koleżanki zaczęły kraść ode mnie, żeby utrzymać nałóg. Priorytetem były narkotyki, nie przyjaźń.
Powiedziała, że „kto pierwszy” — i próbowała związać się z osobą, o którą walczyłem, mimo że wiedziała, jak bardzo mi zależało. To było przekroczenie granicy; zerwałem znajomość.
Koleżanka mówiła o mnie rzeczy, które usłyszałem podsłuchując w łazience — była wredna i udawała przyjaciółkę. Nadal utrzymywałem kontakt przez rok, zanim ją odrzuciłem.
Gdy przechodziłem trudności finansowe, znajomi przestali być bliscy — odsunęli się, gdy przestałem mieć pieniądze.
Zdałem sobie sprawę, że inne grupy nie używają nieustannych ataków na siebie jako głównej formy zabawy. Uświadomiłem sobie, że takie zachowanie jest krzywdzące i przestałem się w to angażować.
Gdy byłem przygnębiony i poprosiłem o pomoc, zamiast wsparcia dostałem krzyk i wyrzuty, a potem milczenie.
Byłem samobójczy, a niektórzy powiedzieli, że „po co próbować go powstrzymywać, jeśli ma to zrobić”. To było przerażające i bolesne.
Koledzy zaczęli palić i pić jako dzieci, potem kraść i brać narkotyki. Inny przypadek: korzystali ze mnie, bo byłem „bogatszy” — zawsze płaciłem, a u nich nie chciałem grać w ich domu.
Kiedy znaleźli mnie płaczącego w szafie, jeden z nich ją zamknął i odszedł. To był przełomowy moment.
Część ludzi pyta, jaka była druga strona historii — nie zawsze wszystko ma jednoznaczne wyjaśnienie.
Pomogłem koledze z podwiezieniem, potem on oczekiwał pieniędzy, gdy to ja potrzebowałem krótkiego transportu. To zapaliło mi czerwoną lampkę.
Sprzedali mi część sprzętu i nie oddali reszty pieniędzy. Zawsze bywałem zapraszany tylko na wielkie imprezy, tam byłem samotny w kącie. Kiedy mówię, że źle się czuję i myślę o samookaleczeniu, odpowiadają: „każdy tak ma, przepracuj to”. Po prawie dziesięciu latach czuję, że to już nie przyjaźń, ale boję się zostać sam.
Trzech przyjaciół wyśmiało mnie, bo nie miałem pieniędzy na kosztowny wyjazd na kemping. Zgłosiłem wcześniej, że nie dam rady — dzień przed wyjazdem dostałem od organizatorki okrutne wiadomości. Straciłem tych przyjaciół przez wyjazd.
Powiedzieli całej klasie, w kim jestem zakochany, a potem zaczęli mnie dręczyć.
Na wyjeździe do USA kolega dzień przed powrotem przyznał, że ma tylko bilet w jedną stronę i prosił nas o dopłatę do powrotu. Zdarzało mu się organizować rzeczy, które go przerastały finansowo, a inni wciąż go wspierali, bo był zabawny.
Byliśmy grupą czterech przyjaciół, aż jednego dnia jeden z nich zaprosił dziewczynę, która miała zwyczaj rozbijać pary. Już po 15 minutach odsunąłem się. Rano przyjaciele śmiali się z tego, że rzekomo to ja byłem fałszywy, bo ich przywitałem. Straciłem zaufanie i wyszedłem z tej grupy.
Zapytanie „kto chce pograć?” spotkało się z okrutną odpowiedzią — „odejdź, zabić się, gruby przegrywie”. To było bardzo bolesne.
Byłem ostatnim bliskim przyjacielem pewnej osoby — z czasem zrozumiałem, dlaczego tak się stało i dlaczego to dla mnie lepsze.
Zmuszono mnie do biegu nago po korytarzu hotelowym w ramach zakładu. Zamknęli drzwi i zostałem na zewnątrz, trzymając się wstydliwie, aż recepcjonistka wpuściła mnie z powrotem. Wtedy byłem wściekły; teraz to śmieszne wspomnienie.
Na studiach zaprosiłem przyjaciół do gabinetu mojej mamy (jest psychologiem) na whisky i cygara. Mieliśmy utrzymać porządek, ale jeden z gości zwymiotował, inny zablokował drzwi, łamiąc kanapę i uwięził mnie w łazience. Zerwałem z nimi kontakt. Teraz mam nowych, naprawdę dobrych przyjaciół i jestem szczęśliwy.
Arkusze kalkulacyjne, maile, spotkania, znowu arkusze, znowu maile, znowu spotkania... Dzień w pracy potrafi znużyć.…
Amerykański YouTuber Mykhailo Viktorovych Polyakov opublikował nagranie z próby „wprowadzenia nowoczesności” do izolowanego plemienia. Nielegalne…
Kiedy myślisz, że nic cię już nie zaskoczy My udowodnimy, że się mylisz — tym…
Nie ma wątpliwości — gdybyśmy mieli wybór, wielu z nas wybrałoby życie kota. Bycie człowiekiem…
Przeglądanie zdjęć to jeden z najszybszych sposobów, by zobaczyć, jak upływa czas. Nawet jeśli wszyscy…
Nasi rodzice nie zawsze byli rodzicami. Brzmi to jak oczywistość, ale warto to sobie uświadomić:…