
Wybraliśmy ciekawe, stare ogłoszenia z jednej kolekcji i zebraliśmy je tutaj. Przejrzyj je w spokoju, wybierz swoje ulubione i napisz w komentarzu, które produkty wciąż byś kupił.
Wkraczamy w erę, w której reklama zyskała osobowość i zaczęła rozmawiać z odbiorcą. Na początku lat 60. branża przeszła ogromną zmianę: odejście od suchych specyfikacji produktów w stronę komunikatów bardziej psychologicznych i artystycznych. Reklamy przestały przypominać instrukcje obsługi i zaczęły być rozmową z dowcipnym znajomym. Nie chodziło już tylko o sprzedaż przedmiotów — reklama zaczęła kształtować tożsamość współczesnego konsumenta poprzez wyrafinowaną sztukę i inteligentne poczucie humoru.
Nowa fala twórców zrozumiała, że konsumenci są bystrzejsi, więc zaczęła wykorzystywać ironię i autoironiczne podejście. To narodziny współczesnego tonu reklamowego — subtelnego, z przymrużeniem oka, zamiast krzykliwej i nachalnej sprzedaży.
Nic tak nie zdefiniowało nowego ducha epoki jak kampania Volkswagena „Think Small”. W czasach, gdy amerykańskie auta rosły do rozmiarów potworów obłożonych chromem, VW postawił na skromnego garbusa na dużej, pustej białej przestrzeni. Minimalizm okazał się rewolucyjny — nauczył branżę, że mniej znaczy więcej i że reklama może przemawiać do ludzi, którzy cenią treść ponad przepych.
W latach 60. odkryto też siłę maskotek do budowania lojalności wobec marki. Narodzili się wtedy tacy bohaterowie jak Pillsbury Doughboy czy Jolly Green Giant — postaci, które sprawiały, że masowo produkowane produkty wydawały się przyjazne i godne zaufania. Nawet fast-foody dołączyły do zabawy, a postać Ronalda McDonalda pokazała, że zdobycie wyobraźni dzieci może przynieść lojalnych klientów na dekady.
Kultura i muzyka miały ogromny wpływ, gdy brytyjska inwazja i psychodeliczne wątki zaczęły przenikać do głównego nurtu marketingu. Pepsi odważnie pozycjonowała się jako wybór młodych duchem, wymyślając koncepcję marketingu stylu życia. Reklamy stały się barwne, głośne i „groovy” — to już nie była tylko cola, lecz symbol buntu i młodzieńczej energii.
Jeansy wyglądają jak zwykłe, zachodnie dżinsy, ale rozciągliwy denim i specjalny fason pozwalają poruszać się jak kaskader.
Z nadejściem lat 70. klimat znacznie się zmienił. Kryzys energetyczny i skandale polityczne osłabiły optymizm poprzedniej dekady — konsumenci stali się bardziej sceptyczni. Reklamy musiały przestać obiecywać bajeczne wizje i przejść do języka autentycznego, konkretnego przedstawienia, jak produkt naprawdę działa.
Lata 70. często nazywa się „dekadą ja” — reklamy zaczęły odwoływać się do poczucia własnej wartości. L’Oréal w 1973 roku wprowadził slogan „Bo jestem tego warta”, przesuwając narrację z zadowolenia gospodarstwa domowego na osobistą pewność siebie. To była rewolucja w reklamie dla kobiet — zakupy zaczęły oznaczać spełnianie własnych pragnień, a nie tylko służbę rodzinie.
W tej dekadzie eskalowały też słynne „wojny coli”, do których dołączyła między innymi seria testów Pepsi Challenge (od 1975). Reklama porównawcza stała się narzędziem walki rynkowej — marki przestały być uprzejme i zaczęły wymieniać konkurentów z nazwy, tworząc autentyczne, dokumentalne materiały i testy smakowe.
Poza sprzedażą produktów, reklama lat 70. zaczęła też poruszać tematy społeczne i środowiskowe. Spot „Crying Indian” dla Keep America Beautiful stał się ikoną — niezależnie od późniejszej krytyki, pokazał, że reklamy mogą dotykać zbiorowego sumienia i mobilizować do refleksji nad ochroną środowiska.
Patrząc na te dwie dekady z perspektywy czasu, widać, że to one zbudowały fundament współczesnego marketingu. Przeszliśmy od dowcipnych, minimalistycznych druków lat 60. do głośnych, telewizyjnych kampanii budujących tożsamość w latach 70. Nauczyliśmy się, że produkt to coś więcej niż przedmiot — to lustro naszych pragnień, polityki i poczucia własnego ja. Złota era perswazji, która wciąż oddziałuje na każdy ekran.
Anton Gudim i jego seria „Tak, ale” Anton Gudim tworzy serię komiksów „Tak, ale”, która…
National Geographic słynie z niezwykłych zdjęć, dlatego nie dziwi fakt, że jako pierwsza marka osiągnęła…
Moja rodzina miała wiele dziwnych zwyczajów kulinarnych — na przykład jedzenie arbuza tylko z chlebem…
Święta potrafią odmienić nawet zwykły dojazd do pracy — biura stają się cieplejsze, jaśniejsze i…
Dino Tomic to chorwacki artysta, którego prace — od imponujących tatuaży po szczegółowe rysunki ołówkiem…
Dlaczego memy działają jak mała dawka szczęścia Wszyscy czasem potrzebujemy małego kopniaka nastroju. Memy to…