
Kupując dom czy mieszkanie zwracamy uwagę na metraż kuchni, wygląd z zewnątrz, miejsca parkingowe czy szkoły w okolicy. Najważniejsze dla większości ludzi jest jednak to, komu przyjdzie mieszkać obok nich — nikt nie chce wprowadzać się obok kogoś, kto uprzykrzy życie.
Użytkownicy Reddita dzielili się opowieściami o najgorszych sąsiadach, jakich mieli. Od paranoi po celowe działanie na szkodę wartości nieruchomości — sposobów na bycie koszmarnym sąsiadem jest wiele. Poniżej znajdziesz zbiór takich historii — może po ich przeczytaniu bardziej docenisz własne otoczenie.
Dom położony niżej miał psa, który cały dzień szczekał i zszarpał płot oddzielający naszą posesję. Postawiliśmy solidny drewniany płot — sąsiad narzekał, że teraz nie widzi naszego ogrodu i zaczęliśmy być „szpiegowani”. Zbudowali podwyższony taras, żeby znowu widzieć przez płot, więc zasadziliśmy bambus — i już nas nie widywali. Wezwaliśmy inspektora budowlanego, który nakazał interwencję wobec ich nielegalnego tarasu.
Sąsiad poprosił o podniesienie drabiny, a potem „przytrzymał” mnie od tyłu w sposób, który wydał mi się niepokojący. W markecie potem całował mnie w policzek na powitanie — dziwne zachowanie, ale najgorsze wydarzyło się, gdy pewnego poranka, wiedząc że mąż w pracy, wszedł do nas i zaczął się ocierać o mnie przed moimi małymi dziećmi, próbując rozpiąć rozporek. Zadzwoniłam do męża, poinformowałam jego żonę i sprawa doprowadziła do utraty przez niego pracy z powodu nadużyć.
Typowi hałaśliwi mieszkańcy z wieloma samochodami na podwórku — odgłos ryków silników godzinami, głośne psy i częste kłótnie. Taki sąsiad potrafi zamienić okolicę w komunikacyjny i dźwiękowy koszmar.
Miałem sąsiada, który wszędzie widział antysemityzm — każda drobnostka stawała się według niego przejawem nienawiści. Ciągłe przypominanie o przynależności religijnej w zupełnie nieadekwatnych momentach było trudne do zniesienia.
Wprowadziłem się do domu podczas studiów prawniczych; na początku sąsiad przyniósł ciasteczka. Gdy zamieszkał z nami współlokator innej rasy, zaczął wielokrotnie wzywać policję i inne służby. Po tej przygodzie już nie pojawiał się z żadnymi „ciasteczkami”.
Miałem starego sąsiada, który siadywał na trawniku i wpatrywał się w nas przez lornetkę, ale tylko, gdy rodziców nie ma w domu. Pewnej nocy próbował zajrzeć przez okno i trafił do więzienia potem za próbę porwania — sytuacja była przerażająca.
Po budowie dobudówki sąsiedzi zaczęli nękać nas oskarżeniami o zabranie ich przestrzeni. Sprawa ciągnęła się latami, doszło do napaści, gróźb i konieczności prowadzenia sprawy przez prawnika. Mimo konfliktu mamy też wspaniałych innych sąsiadów, którzy pomagali nam przetrwać.
Miałem sąsiada-ktoremu brakowało skrupułów: kleptoman, który kradł rośliny sąsiadów i sprzedawał je, zabrał też drzwi z domów, gdy domy zostały zajęte przez bank. Inny domorosły wandal poważnie uprzykrzał życie sąsiedztwu.
Mieszkanka obok była poważnie chora psychicznie — wykrzykiwała obelgi do nikogo, oskarżała kobiety o prowadzenie „domu publicznego” i w końcu została usunięta z budynku po interwencji służb społecznych. Mimo ulgi, sytuacja była bardzo stresująca dla mieszkańców.
Po latach wynajmu w jednym z domów pojawił się „Brian” — mężczyzna nadmiernie interesujący się moją żoną, śledził ją, pojawiał się bez zapowiedzi i w końcu trafił na moje ostre ostrzeżenie, po którym zniknął. Długotrwałe prześladowanie zmusiło nas do czujności nawet po wyprowadzce.
W duplexie pod nami mieszkała wielodzietna rodzina bez stałej pracy, która non-stop była na froncie domu, awanturowała się i trzymała małe psy — ciągły hałas, bójki i interwencje policji sprawiły, że wyprowadzka była zbawieniem.
Duża rodzina religijna po drugiej stronie ulicy zaczęła zwracać uwagę na mnie w sposób, który z czasem stał się niepokojący — nieodpowiednie komentarze o ciele i próby dotyku. Przeprowadziliśmy się w porę.
Landlord sąsiad kiedyś wpełzał pod dom moich rodziców i siedział tam — dziwne i niepokojące zachowanie, które sprawiało, że czuli się nieswojo.
Najgorszy sąsiad to ten z siedmioma zestawami dzwonków wietrznych, każde w innym stroju — wieczorne podmuchy tworzyły kakofonię, przez którą nie sposób było spać przy otwartym oknie.
Mieszkałem nad bardzo otyłą sąsiadką, która mieszała się w nasze sprawy. Pewnego razu usłyszeliśmy krzyk i wielki huk — służby wybiły drzwi, a ona wyszła w ręczniku, pełna pretensji do strażaków za wtargnięcie. Mimo że obawialiśmy się o jej zdrowie, zachowała się arogancko.
Ten facet strzelał z wiatrówki przez ogrodzenie — kulki przechodziły na drugą stronę, gdzie bawił się mój mały brat. Jego syn raz przeciął przewody od świątecznych lampek. Niebezpieczne zabawy i wandalizm.
Sąsiadka puszczała husky bez smyczy, mimo że jeden z psów został potrącony. Inny pies wszedł do mojego domu i zabił mojego kota — reakcja właścicielki była obojętna i bardzo raniąca.
Przez trzy dni z rzędu sąsiad z góry grał tylko piosenki The Eagles na pełen regulator i wrzeszczał teksty. Gdy poszedłem zapukać, okazał się nim być starszy Koreańczyk — śmieszna, ale uciążliwa sytuacja. W innym przypadku znajomym właścicielowi domu pomalowano swastyki na ogrodzeniu — przykry akt nienawiści.
Ktoś przyszedł i ukradł figi z drzewa moich rodziców prosto z posesji — niby drobnostka, ale irytujące, że ktoś wchodzi bez pytań i zabiera cudze owoce.
W Los Angeles miałem sąsiadkę, która pojawiała się nagle i zadawała dziwne pytania o moją dziewczynę z Oregonu — na koniec jej zachowanie stało się ekscentryczne: krzyk, rozczochrane włosy, rozmazana szminka. Najdziwniejszy sąsiad, jakiego miałem.
Ktoś kiedyś ukradł nasze świąteczne lampki — proste, tajemnicze złodziejstwo dekoracji, które wciąż mnie zastanawia.
Mieszkam z żoną; jeden sąsiad jest gadatliwy, drugi patrzy na nas złowrogo. Pewnego razu sąsiedzi zadzwonili na policję podczas parapetówki — funkcjonariusz sprawdził i powiedział, że wszystko w porządku, ostrzegł tylko, byśmy po 24:00 ściszali muzykę. Mimo to trochę potężny fałszywy alarm.
Nowy sąsiad postawił płot za daleko, przez co piesi musieli iść jezdnią. Po skardze ojca rozpoczęła się wojna na światła, dzwony i malowanie garażu na jaskrawy róż — działania pasywno-agresywne, które trwały przez rok.
Mieszkanie ze współlokatorem, który kradł jedzenie i nigdy się nie przyznawał — doprowadzało to do podejrzeń i napięć w domu, aż w końcu złapaliśmy go na gorącym uczynku po tym, jak zjadł zepsute jajka i przez to zachorował.
W dwu-lokalowym domu ściana między sypialniami była cienka: krzyki, granie, hałas z imprez i kłótnie rozbrzmiewały niemal non-stop. Po przeprowadzce ulga była ogromna.
W osiedlu z HOĄ mieszkał starszy pan, który siedział i „czekał” na hałas, żeby się do nas przyczepić. Składał skargi o drobiazgi, podczas gdy sam był niemal pustelnikiem. Gdy mój samochód został zniszczony, dowiedziałem się, że przez cały czas mnie nękał — w końcu sytuacja obróciła się na moją korzyść.
Grając w planszową grę towarzyską z przyjaciółmi, daliśmy się ponieść i było głośno — sąsiadka zadzwoniła na policję. Było to krępujące, ale z czasem jej reputacja spadła i przestała tak swobodnie alarmować służby.
Sąsiad biegał na zewnątrz i robił środkowy palec kierowcom ciężarówki z lodami — przez to lody rzadko się zatrzymywały i dzieci miały mniejsze szanse na przekąskę. Drobna, ale irytująca antypatia.
Mój sąsiad z góry gra na pianinie i ćwiczy — widać postępy, ale przydałoby się trochę urozmaicenia repertuaru. Cierpliwość mieszkańców bywa wystawiana na próbę.
Pewien sąsiad skarżył się, że nasze psy biegają przy drewnianym płocie i przenoszą ziemię do jego ogródka. Twierdził też, że wspinamy się na drzewa, które nachodzą na jego teren. Choć reklamację dotyczącą ziemi uznałem za przesadną, rozmowa z nim była kulturalna — pod względem problemów to był najmniejszy z naszych sąsiedzkich konfliktów.
Jeśli się rozejrzysz, zobaczysz je. Wszystko zależy, czego szukasz. Łatwo ugrzęznąć w negatywach, zwłaszcza gdy…
Dziesięć lat temu 17-letni samiec goryla nizinnego zachodniego, znany jako Harambe, stał się centrum jednego…
Brad Pitt został pozwany przez firmę sprzedającą krem przeciwstarzeniowy do pielęgnacji męskich narządów. Aktor znany…
Jeśli szukasz inspiracji na następny tatuaż albo po prostu chcesz zobaczyć najciekawsze i najpiękniej wykonane…
Zanim powstała fotografia, utrwalenie chwili trwało często godzinami, a czasem dniami — artyści odtwarzali sceny…
Kiedy ostatnio przeprowadzałeś inspekcję domu lub miejsca pracy? Szczerze — w zeszłym miesiącu czy może…