
Nauczycielstwo to trudny zawód. Trzeba opanować pełną klasę uczniów, radzić sobie z presją ze strony rodziców i dyrekcji oraz w dodatku uczyć i rozwijać młode umysły. Niestety wielu nauczycieli pracuje w niekorzystnych warunkach — według jednego australijskiego badania aż 80% z nich doświadcza nękania ze strony uczniów i rodziców.
Nie wszyscy rodzice zachowują się nieodpowiednio, ale zdarzają się wypowiedzi i zachowania tak absurdalne, że warto je zachować jako przykład. W zeszłym roku jedna nauczycielka poprosiła koleżanki i kolegów po fachu, aby podzielili się najbardziej kuriozalnymi wiadomościami od rodziców — i odpowiedzi były zdumiewające: od nierealnych żądań, przez roszczeniowe postawy, po jawny brak szacunku.
W moim pierwszym roku nauczania WF-u, na dniu otwartym rodzic stwierdził, że nie mam pojęcia o koszykówce, bo jestem kobietą. Wyzwałam go na jeden na jednego i wygrałam — w Birkenstockach. Gram dobrze.
Rodzic do nauczyciela syna: „Gdy on robi głupoty, KRZYCZ NA NIEGO! Daję ci pozwolenie, byś go upominała. Nie będę zła. Jeśli nie posłucha, możesz grozić, że zadzwonisz do mnie, bo wie, że jeśli będę musiała wyjść z pracy…”
„Dlaczego ciągle krytykujesz moje dziecko? Zawsze o niej słyszę tylko złe rzeczy” — pani, dlaczego miałabym mówić o innych dzieciach?
„W sali macie symbol Black Lives Matter. Co to ma wspólnego z językiem? Trzymajcie się programu.” — dopowiem tylko, że to był symbol Rebelii ze Star Wars.
„Proszę, nie uczcie o głosowaniu, to nieodpowiednie.” Przestałam czytać — dzieci głosowały, czy wolą Oreo czy ciasteczka z kawałkami czekolady. Miały 3 lata.
„Dlaczego moje dziecko nie oddało zadania?” Nie wiem. Zapytaj 15-latka.
Powiedziano mi, że nie powinnam uczyć o tęczy, bo „promuję kulturę gejowską”. Uczę plastyki w szkole podstawowej.
Po rozwodzie przestałam nosić obrączkę. Rodzic napisał z prośbą, żebym ją dalej nosiła, bo jej syn jest w liceum i ma się nie dowiedzieć o rozwodzie.
Uczeń (9-10 lat) krzyknął coś nieodpowiedniego na lekcji. Mama napisała, że „narzucam dziecku dorosłe poglądy” i że teraz ona będzie musiała mieć „dziwną rozmowę dorosłych” z synem. A może po prostu trzeba go wychować?
„To nie dotyczy szkoły, ale czy tata (imię) jest singlem?”
Rodzic oskarżył mnie, że uczę o orientacji seksualnej, podczas gdy omawiałam bezpłciowe rozmnażanie organizmów jednokomórkowych (uczę biologii).
Krzyczała na mnie przez 10 minut, bo poprosiłam, by jej syn odłożył krzesło, wyrzucił śmieci i podłączył komputer na koniec dnia. „To twoja klasa! To TWOJA robota!”
„Proszę usunąć moje dziecko z zajęć, gdy mówicie o duchach, potworach lub demonach — nie chcemy, żeby diabeł je opętał.” Czytałam książkę fantasy w ramach programu.
Uczennica miała średnią 3, była to kluczowa klasa do ukończenia szkoły. Mama zapytała, czy dziecko może nadrobić cały semestr w pięć dni. Zgodziłam się — jeśli zrobi 90 dni pracy w 5 dni. Ostatecznie dostała 3.
Poszła do mojego przełożonego, bo nie zgadzała się z długością mojego urlopu macierzyńskiego (50 dni szkolnych zgodnie z umową) i nazwała to „nieprofesjonalnym”, że zaszłam w ciążę i poród wypada w środku roku szkolnego.
„Mój syn wrócił bez limitowanej wersji Crocsów Cinnamon Toast Crunch — zgłoszę dyrektorowi, że je pani ukradła i sprzedała.”
Pewna mama poprosiła mnie, żebym przygotowała i rozesłała zaproszenia na urodziny jej dziecka — wysłała wszystkie dane. Najgorsze: zrobiłam to, bo to był mój pierwszy rok i jeszcze nie umiałam powiedzieć „nie”.
„Proszę nie mówić o swojej orientacji seksualnej, uczniowie nie muszą wiedzieć, że ma pani żonę.” Po tym, jak wszyscy opowiadali o weekendzie ze swoimi mężami, ja opowiadałam o tym, co robiłam z córką i żoną.
„Potrzebuję pieniędzy na benzynę, inaczej (imię) nie przyjdzie do szkoły.”
Nauczyciel specjalny: córka rodzica zwymiotowała, a mama poprosiła mnie, żebym powąchała, czy to na pewno „wymiotowy” zapach.
Na występie dziecko połamało ząb, później załatwiło się i rodzic poprosił mnie, żebym „wygrzebała” z toalety ząb, bo chce włożyć go pod poduszkę. Do dziś mnie to wkurza.
Napisałam do rodzica o nasileniu problemów z zachowaniem jego dziecka. Odpowiedź: „On przeprowadza eksperymenty, żeby udowodnić, że pani go krzywdzi. Kiedy zbierzemy dane, pójdziemy do dyrektora.”
Jeden z rodziców poprosił o rozmowę z nauczycielem w niedzielę.
„Czuje niepewność, strach i lęk, więc bądź przygotowana” — wiadomość otrzymana rano.
Uczeń zrobił salto w stołówce po tym, jak mu zabroniono; stracił 5 minut przerwy. Mama napisała, że powinniśmy mu oddać te 5 minut, bo ma ADHD i nie można od niego wymagać, by nie robił salto — porównując to do osoby na wózku, której nie każe się stać.
„Proszę nie wprowadzać polityki do klasy. Nie powinna pani dyskutować o prezydencie czy taryfach.” Uczę rządu i polityki — to była lekcja o komunikacji prezydenckiej.
Rodzic poprosił, by zamiast słowa „zarazki” mówić „munchkiny”, bo jego dziecko było „wywoływane” przez słowo „germs”.
Oskarżono mnie o nauczanie o „drag queen” podczas lekcji o kabuki — tradycyjnym teatrze japońskim, w którym kobiety nie grają. Przegrałam tę dyskusję z dyrekcją.
Rodzic nie pozwolił maturzyście oglądać filmu PG — twierdził, że to nieodpowiednie. Film to Inside Out.
„Kiedy jest w szkole, to pani jest jej rodzicem.”
„Wiem, że nie zrobiła pracy, ale dlaczego dostała zero?”
Powiedziano mi, że wymyśliłam Boston Tea Party, żeby realizować jakąś agendę — uczę w 4. klasie.
Nie jestem nauczycielem, ale jako rodzic wysłałam pewnie za dużo e-maili z prośbami o listę życzeń z Amazona. Myślałam: „pomogę wam, bo nie dostajecie wystarczająco za to zapłaty”.
„Twoja nieobecność spowodowała atak paniki mojej córki i nie byłaś tam, by mi pomóc.” Przepraszam… moja mama była w szpitalu?
Rodzic napisał, że jeśli dziecko jest roztrzęsione, mam położyć je przed całą klasą i przetoczyć po nim piłkę fitness przy muzyce Andrea Bocelli. Uczę szóstą klasę.
Podczas pandemii pisałam do rodzica, że jego dziecko wylogowuje się z zajęć. Rodzic pytał, dokąd dziecko idzie po wylogowaniu.
„Jadę z mężem i dziećmi do Disney World. 2-letnie dziecko zostaje u dziadków, bo jest za małe — proszę, nie mówcie jej o tym, bo się zezłości.” Byli poza domem półtora miesiąca; biedna dziewczynka była bardzo zasmucona.
Rodzic oskarżył mnie o usunięcie eseju dziecka. Pokazałam mu historię wersji w Google Docs — syn przez cały czas pisał losowe litery. Rodzic się zawstydził i podziękował.
Rodzic przyszedł wściekły, bo napisałam notatkę, że jej syn wyrywał nogi szarańczom podczas przerwy i że to musi się skończyć. Odpowiedź: „Nie zna pani chłopców, on ma słoiki pełne takich szarańcz.”
Mama zostawiła w planie uwagę, bym przestała pisać do jej męża, bo to ją niepokoiło — on był jedynym kontaktem w systemie, a ja aktualizowałam rodziców przez przypomnienia.
Dostałam odręczny list, że będą wysyłać fakturę za ubrania zniszczone przez inne dziecko i żądali, by ich dziecko nie korzystało z markerów ani nożyczek. Pani, to przedszkole — codziennie używamy markerów i tablic suchościeralnych.
Włożyłam ogólny komentarz do raportu: „proszę zachęcać dziecko do regularnego uczęszczania, zadawania pytań i udziału w lekcjach”. Rodzic uznał, że to skierowane tylko do jego dziecka i zażądał spotkania.
Pomagałam przy zajęciach teatralnych, a rodzic zapytał, czemu nastolatek uczy innych nastolatków. Miałam wtedy 27 lat.
„Kto pozwolił mojemu dziecku rozmawiać z kimś bez mojej zgody? Będę was pozywać.” — chodziło o rozmowę z doradcą szkolnym. Nie złożyli pozwu.
Zgłosili mnie do dyrektora, bo nie potrafiłam otworzyć butelki Gatorade ucznia. Było dochodzenie administracyjne — mam toczeń i problemy z rękami.
„Proszę nie puszczać w klasie K-popowej muzyki Demon Hunters, jesteśmy chrześcijańską rodziną i nie promujemy czczenia demonów.” To był pierwszy dzień szkoły, a ja puszczałam muzykę do zabaw integracyjnych.
Śmieszne, nie oburzające — rodzic z przedszkola wysłał notatkę z pytaniem, ile makijażu nałożyć córce na zdjęcia klasowe.
„Prowadzisz komunistyczną klasę, manipulujesz moim dzieckiem do posłuszeństwa” — dotyczyło to zabawy z elfem na półce (elf on the shelf).
Rodzic złożył skargę, bo nie wysłałam zaproszeń urodzinowych — przesłał je 1 lipca, a szkoła skończyła zajęcia 28 maja.
„Proszę usunąć wszystkie chore dzieci z klasy na dwa tygodnie — jedziemy na rejs i nie chcę, żeby moje dziecko zachorowało.” Gdy odmówiłam selekcji ze względu na zdrowie, rodzic poszedł z tą sprawą do rady.
Nikt nie jest idealny. Każdy ma irytujące nawyki, które czasem lepiej po prostu przemilczeć —…
Choć produkty i kultura Korei Południowej (Samsung, kosmetyki, dramaty, muzyka) są znane na całym świecie,…
Wyśmienite jedzenie to jedna z największych przyjemności w życiu. Smakowity posiłek zaspokaja głód, poprawia nastrój…
Jednopolowe kreskówki nie mają miejsca na zbędne szczegóły — brak tu długiej fabuły, rozbudowanych dialogów…
[Beep boop — coś tu nie gra.] Komputery i programy są tak inteligentne, jak ludzie,…
Nostalgia to potężne uczucie — wystarczy iskra wspomnienia, żeby przenieść nas w czasie. Ten zbiór…