
Włoska olimpijka Angela Carini otwarcie mówi o nękaniu, które spotkało ją po tym, jak przerwała walkę z Imane Khelif z Algierii.
W pierwszych 46 sekundach pojedynku Khelif zadała kilka mocnych uderzeń — jedno poluzowało pasek przy szczęce Carini, inne doprowadziło do krwawienia.
Carini szybko podniosła rękę, wróciła do narożnika, a potem upadła na kolana, płacząc i odmawiając uściśnięcia dłoni rywalce.
Sprawa błyskawicznie przybrała wymiar publiczny: komentowali ją premier Włoch oraz politycy i celebryci z zagranicy, co jeszcze bardziej ją nagłośniło.
Głównym zapalnikiem krytyki były wcześniejsze twierdzenia Międzynarodowego Stowarzyszenia Boksu (IBA), które sugerowało, że test DNA Khelif wykazał obecność chromosomów XY.
Komitet Olimpijski (IOC) jednak skrytykował IBA za brak przejrzystości w procedurach i dopuścił Khelif do startu na igrzyskach.
W efekcie to Algierka stanęła naprzeciw Carini.
Później Carini przeprosiła za to, jak opuściła ring, przyznając, że mogła zachować większy profesjonalizm.
W rozmowach z mediami mówiła, że cała ta kontrowersja bardzo ją zasmuciła i że szanuje decyzję IOC, skoro pozwolono zawodniczce walczyć.
Wyraziła też ubolewanie z powodu niepodania ręki Khelif, tłumacząc, że była wstrząśnięta i zdenerwowana, bo jej własne olimpijskie marzenia legły w gruzach.
Carini pokazała na Instagramie wiadomości, które otrzymywała: od błagań, by nie wracała do ringu, po obraźliwe wpisy i oskarżenia o tchórzostwo.
W materiale wideo pytała retorycznie, jak bardzo ją to wszystko zraniło i jak ciężko było znosić te słowa w ciszy.
„Imane Khelif jest mężczyzną, który odebrał kobietom olimpijskie medale.”
W sieci pojawiły się również skrajne opinie oskarżające Khelif o oszustwo, co tylko zaogniało debatę.
W wywiadach zawodniczka mówiła, że słowa wypowiadane pod jej adresem były traktowane jako żart, a dla wielu — jedynie sposób na podążanie za tłumem. Dla niej były bolesną rzeczywistością, która zostawiła trwałe rany.
Carini opisywała tamte wydarzenia jako punkt zwrotny, po którym jej długo budowana kariera została w oczach wielu zdruzgotana.
Powiedziała też, że mimo bólu stara się na bieżąco leczyć wewnętrzne rany, choć czasem czują się jak niezaleczona rana, która wciąż krwawi.
Pomimo krytyki i presji Carini podniosła się i w grudniu tego samego roku wystąpiła na turnieju World Boxing Cup w Polsce, gdzie zdobyła swój ósmy tytuł mistrzyni Włoch.
Przyznała, że choć jej słowa niczego nie zmienią na świecie i nie nadadzą ludziom więcej empatii, chce zachęcić do refleksji: jedno słowo, gest czy polecenie potrafią zranić i zniszczyć czyjeś życie.
Khelif napisała na Instagramie, że przechodzi przez trudny okres, pełen wyzwań i oczekiwania, ale że wciąż żyje w niej duch walki, który nie zgasł.
W przeciwieństwie do Carini Khelif nie stoczyła kolejnej oficjalnej walki od czasu olimpijskiego pojedynku.
Jej relacja i opublikowane materiały w mediach społecznościowych nadal wywołują podziały — część osób okazuje wsparcie, inni krytykują lub się z nich wyśmiewają.
Carini konsekwentnie przekonuje, że jej doświadczenia pokazują, jak niszczące mogą być słowa i internetowe ataki, a także jak trudno jest odbudować coś, co zabierały lata.
Dobrze zachowane antyczne meble stają się coraz rzadsze. Czas odciska swoje piętno na wszystkim, ale…
Portretowanie zwierząt ma szczególny urok, gdy jest wykonane z wyczuciem. Dobry artysta nie tylko odwzorowuje…
Nie każda podróż powinna być pośpieszna — ja na pewno nie należę do pospiesznych podróżników.…
Miłość od pierwszego wejrzenia czasem się zdarza, ale czy sama iskrzenie wystarczy, by zbudować zdrowy…
Lizbona jako żywe muzeum Jeśli kiedykolwiek wędrowałeś stromymi, pokrytymi ceramiką uliczkami Lizbony, wiesz, że miasto…
W serii Civilization Damien Aubin kieruje obiektyw na przestrzenie zaprojektowane w skali przytłaczającej ciało ludzkie…