
Małe kłamstewka bywają sposobem na uniknięcie niezręczności czy utrzymanie spokoju — to naturalne. Problem pojawia się wtedy, gdy ktoś oszukuje, by uniknąć odpowiedzialności za coś poważnego. Wiele relacji rozpada się właśnie przez kłamstwa i utraconą ufność.
Przydałoby się umieć wychwycić, kiedy ktoś nas okłamuje. Nie mówię o wykrywaczach kłamstw, lecz o prostym triku behawioralnym, który naprawdę pomaga. Brzmi interesująco? Czytaj dalej.
Specjalista od mowy ciała Chase Hughes, były podoficer Marynarki USA, radzi, by nie skupiać się na pojedynczych „objawach kłamstwa”. Zamiast zakładać, że skrzyżowane ramiona oznaczają obronną postawę, warto obserwować nagłe odchylenia od zwykłego zachowania danej osoby.
Większość z nas kłamie od czasu do czasu; badania pokazują, że drobne nieprawdy są częste i zwykle niegroźne. Jednak gdy kłamstwo szkodzi innym, sytuacja staje się poważna. Hughes, który pracował nad zaawansowanymi technikami przesłuchań i operacji psychologicznych, przekonuje, że kluczowe jest zauważenie nagłej zmiany zachowania: przyspieszone oddychanie, zmiany częstotliwości mrugania, częstsze dotykanie twarzy czy nerwowe wiercenie się — to sygnały, które razem mogą coś znaczyć.
Zauważenie jednego dziwnego gestu nie znaczy wiele — ktoś może się podrapać z powodu alergii albo skrzyżować ramiona, bo mu zimno. Prawdziwy wskaźnik to nagłe skumulowanie nietypowych zachowań w porównaniu z tym, jak ta osoba zachowuje się zwykle.
Hughes tłumaczy, że kłamstwo uruchamia ewolucyjny mechanizm stresowy — aktywuje układ limbiczny i wywołuje reakcję „walcz albo uciekaj”. To objawia się zatrzymaniem ruchu, szukaniem wyjścia wzrokiem czy zaciskaniem dłoni. Ważne jest też zadanie odpowiedniego „pytania-nabicia”: nie precyzuj, lecz sformułuj pytanie na tyle ogólnie, żeby zmusić potencjalnie winnego do odtworzenia w myślach konkretnych, emocjonalnych obrazów. Osoba winna zaczyna wtedy intensywnie wizualizować swoje czyny i ewentualne konsekwencje, co wywołuje nagły napływ paniki i ujawnia się w zachowaniu.
Osoba, która naprawdę nic nie zrobiła, nie będzie miała uruchomionych wizualnych, emocjonalnych wspomnień sytuacji winy, więc nie powinna doświadczyć tej samej natychmiastowej fali lęku. To jeden z powodów, dla których ogólne, nieprecyzyjne pytanie jest tak skuteczne.
Niektórzy internauci zwrócili uwagę, że stwierdzenie „tylko kłamcy odczuwają lęk podczas przesłuchania” jest zbyt uproszczone. Wielu ludzi po prostu reaguje nerwowo w stresujących sytuacjach, nawet gdy mówią prawdę. Trzeba więc stosować metodę Hughesa z ostrożnością: obserwuj zmiany względem typowego zachowania tej konkretnej osoby i szukaj kumulacji sygnałów, zamiast wyrokować na podstawie jednej reakcji.
Natychmiastowy zastrzyk dobrego nastroju Jeśli potrzebujesz szybkiego poprawienia humoru, „Urocza akcja ratunkowa” może być dokładnie…
Kiedy słyszę słowo „kolekcjonowanie”, myślę od razu o komiksach, znaczkach czy starych monetach. Tymczasem ludzie…
Kiedy nazywamy miejsce „domem”, a nie tylko „domem”, przypisujemy mu pozytywny ładunek emocjonalny. Tymczasem okna…
Kto by pomyślał, że można zarabiać, dojąc węże, próbując karmy dla zwierząt, albo pracując jako…
Historia to skrzynia pełna bezcennych chwil, niezwykłych ludzi, spotkań, miejsc i wydarzeń. Jednak czas płynie…
Jeśli kiedykolwiek zastanawiałeś się, o czym myśli jajko patrząc w przyszłość, jak gołąb odbiera miejskie…