
Niki Boon rozpoczęła swoją przygodę z fotografią w Szkocji, gdzie pracowała jako fizjoterapeutka. Liczne podróże zdołały chwilowo osłabić jej zainteresowanie sztuką, lecz powrót do ojczystej Nowej Zelandii i czas spędzany w gronie najbliższych na nowo rozbudziły w niej potrzebę obserwowania świata przez obiektyw aparatu. Najnowsza seria zdjęć artystki ukazuje szczęśliwe dzieciństwo jej pociech, wychowywanych z dala od szkodliwej technologii.
„Z życiem na wsi bez wątpienia wiąże się wiele pracy.” – opowiada Boon – „Ale ta praca jest w większości tym, co naprawdę sprawia nam radość. To wspaniałe, że dzieci w naturalny sposób uczą się, że powinniśmy cieszyć się z tego, co dobrego robimy na co dzień. Wiedzą także, skąd pochodzi jedzenie oraz otrzymują cenne lekcje na temat życia i śmierci. To niełatwe, lecz niezwykle wzbogacające doświadczenia.”
Dzieci artystki są wychowywane w tradycyjny sposób – bez dostępu do telewizji i nowoczesnego sprzętu elektronicznego. Wierzy, że choć jej podejście może być uważane za niekonwencjonalne, w rzeczywistości uczyni jej pociechy szczęśliwszymi ludźmi, koncentrującymi się na prawdziwie istotnych wartościach. Ich codzienność wypełnia natura, wspólna zabawa i bezgraniczna miłość, którą Boon starała się jak najlepiej uchwycić w serii swoich czarno-białych fotografii.
Zwierzęta są naprawdę niesamowite. Przy milionach różnych gatunków na Ziemi zrozumienie złożoności królestwa zwierząt zajęłoby…
Samochody elektryczne są reklamowane jako najlepszy sposób ochrony środowiska — zmniejszają emisje, wymagają mniej konserwacji…
Fotograf i badacz National Geographic Joel Sartore spędził ostatnie 20 lat fotografując zwierzęta na całym…
Każda rodzina ma swoje sekrety, to naturalne. Niektóre rzeczy są tak ohydne i złe, że…
Prowadzenie firmy to delikatna sprawa. Bez względu na skalę, zawsze istnieje wiele sposobności do popełnienia…
Wielu z nas myśli o historii jako o zbiorze dat do zapamiętania, zapisach do studiowania…