
Pamela Anderson zdecydowała się pochwalić swoją naturalną urodą na Oscarach! 56-letnia aktorka zdecydowała się na brak makijażu, gdy szła obok swojej wyjątkowej osoby, swojego syna.
Pamela niedawno pojawiła się publicznie bez makijażu, pokazując swoje naturalne piękno wraz z lśniącymi blond włosami, które naturalnie opadały na jej twarz. Jakiś czas temu zobowiązała się, że nie będzie nosić makijażu i konsekwentnie trzyma się swojego wyboru.
Na to wspaniałe wydarzenie miała na sobie oszałamiającą sukienkę, która błyszczała jak poranne słońce, ozdobiona błyszczącymi cekinami i przezroczystymi wzorami przypominającymi kwiaty. Na imprezie oscarowej Vanity Fair towarzyszył jej 27-letni syn, Brandon Thomas Lee, który wyglądał zjawiskowo w tradycyjnym czarnym garniturze i muszce, pasującym do eleganckiego wyglądu swojej matki.
Pamela spotkała się z mieszanymi reakcjami na swój naturalny wygląd i wybór stroju. Niektórzy fani podziwiali jej śmiałość, inni byli mniej entuzjastycznie nastawieni. Kilka osób wyraziło swoje opinie, kwestionując jej wyczucie mody, stwierdzając: „Pochwalam jej odwagę… ale na wszystko jest czas i miejsce, a to nie jest to”. Pojawiły się także komentarze na temat jej fryzury, sugerujące, że nawet bez makijażu niewielka pielęgnacja mogłaby poprawić jej wygląd, oraz że powinna uczesać włosy.
Pamela niedawno sprzedała swój dom za 11,8 miliona dolarów i teraz zamierza mieszkać sama na farmie z pięcioma psami.
46% kobiet na świecie nie czuje się bezpiecznie idąc sama. Wiele z nich spotyka się…
W świecie, którym polegamy na wskazówkach wizualnych, tablice i znaki mają ułatwiać życie — mówić,…
Nie można ufać każdemu usłyszanemu twierdzeniu. Ludzie mówią czasem z taką pewnością, że trudno im…
United Airlines, jedna z największych amerykańskich linii z siedzibą w Chicago, niedawno wprowadziła nowe przepisy…
Stare podręczniki do historii często próbują rozwiewać absurdalne przekonania — pamiętam, że w moim pisano,…
Dobrze zachowane antyczne meble stają się coraz rzadsze. Czas odciska swoje piętno na wszystkim, ale…