
Sukces większości powieści romantycznych polega na doborze odpowiedniej okładki, przywołującej na myśl jak najmniej przyziemne skojarzenia. Portret nierealnie atrakcyjnej pary, fantazyjna czcionka i poruszający tytuł to najlepsze sposoby na przyciągnięcie uwagi kobiet spragnionych ucieczki do lepszego świata. Harlequiny to gatunek, który należy oceniać po okładce. Jaki efekt przyniosłoby przystosowanie ich to realiów współczesnego romansu? Podobnego eksperymentu podjęła się Kathleen Kamphausen, która odtworzyła design okładek wybranych romansideł przy pomocy swoich modeli – w ich rolę wcielili się tym razem przeciętni ludzie, dalecy od książkowych ideałów. Oto jak komicznie prezentują się ich wyszukane pozy i towarzysząca im sceneria, gdy osadzi się w nich realne postacie!
Początkowo brzmi to jak wymysł: ktoś, kto zarabia na pisaniu głęboko osobistych, szczerych listów miłosnych…
Sztuka bywa wiekowa, a jednak czasem sprawia wrażenie wyjątkowo współczesnej. Od kompozycji przypominających kadry filmowe…
Zaufanie to dziwna rzecz — budujesz je powoli, cegła po cegle, aż nagle jedno zdarzenie…
Ponad czterdzieści lat temu pojawiła się pierwsza poważna zasada dotycząca spotkań z czymś dziwnym w…
Czasem życie zdaje się nastawione na trudność: światła na czerwonym, zła wiadomość za złą wiadomością,…
Wożenie ludzi to nie lekka robota. Każdy pasażer przywozi ze sobą temperament, humory i nieprzewidywalność…