
Komiksy Stephena P. Neary’ego czerpią prosto z jego życia — bycia tatą, rysownikiem i synem. Są zabawne, momentami dziwaczne, lecz zawsze szczere. Niezależnie czy opisuje chaos rodzicielstwa, drobne radości tworzenia czy codzienne dziwactwa, jego prace mają bardzo osobisty charakter.
Poza komiksami Stephen pracował przez lata w animacji — reżyserował The Fungies! i tworzył storyboardy do większych projektów. Bez względu na medium, jego głos pozostaje ciepły, ciekawski i pełen serca. Jego paski nie tylko rozśmieszają, ale też pozwalają spojrzeć na życie z jego perspektywy, ze wszystkimi dziwnymi i uroczymi momentami.
Stephen opowiada, że zapisuje zabawne sytuacje z życia — zostawanie tatą tylko to pogłębiło. Przekształcanie chwili w kilka obrazów i emocji to dla niego ćwiczenie: komiksy to sposób, żeby upamiętnić te drobne, codzienne momenty, które jego syn również lubi. Gdy publikuje prace w sieci, ludzie często piszą, że są w nich rozpoznawalni — a to go zaskakuje, bo komiksy są bardzo osobiste.
Praca w animacji i w komiksie daje mu różne doświadczenia. W animacji bywa reżyserem, scenarzystą i producentem, najczęściej jednak pracuje jako storyboardzista przy serialach i filmach — terminy są ciągłe, a tempo intensywne. Porównuje to do pracy w kuchni restauracyjnej: szybkie, z wieloma osobami i chaosem.
Tworzenie komiksu natomiast porównuje do pieczenia ciasta w piżamie dla siebie samego — spokojniejsze, intymne. Animacja płaci rachunki, ale komiksy robi dla siebie.
Stephen zwykle prowadzi kilka projektów jednocześnie i przeskakuje między nimi, gdy utknie. Lubi chodzić na spacery, biegać i patrzeć w dal — takie proste rzeczy często pomagają. Czasem zmiana butów czy założenie dziwnego kapelusza, rozmowa z przyjacielem, bazgroł na karteczce czy ponowne obejrzenie ulubionego filmu potrafią odblokować pomysły.
Macierzyństwo i ojcostwo silnie wpływają na jego komiksy. Utrata czasu wolnego jako rodzica sprawiła, że wolne chwile zyskały dla niego wartość i dyscyplinę w opowiadaniu — rzeczy muszą mieć sens i strukturę, nawet jeśli rozumie je tylko on. Widzenie świata oczami dziecka jest zabawne, czasem łamiące serce i zawsze wyczerpujące — być może to esencja życia.
Stephen ma kilka praktycznych porad: zapisuj sytuacje z własnego życia — wszystko może stać się komiksem. Bądź ciekawy ludzi i historii, które opowiadają. Pomogło mu też korzystanie z ołówka, który lubi — dobrze się gumkuje, więc nie czuje presji tuszowania wszystkiego na stałe. Komiksy mogą przypominać szkice lub obrazy; w pisaniu wystarczy mieć początek, środek i koniec.
Małe zwierzątka, które rozjaśnią dzień Jeżeli maleńkie zwierzęta potrafią od razu poprawić Ci humor, konto…
Wstęp Technologia miała uprościć życie, a zamiast tego dała nam lęk przed rozładowaniem baterii, nawyk…
Cmentarze mają czasem upiorną reputację, ale mogą też być oazą spokoju i uroku. Brak zgiełku,…
Fotografia ślubna często kojarzy się z eleganckimi salami, dopracowaną dekoracją i precyzyjnym harmonogramem. W praktyce…
Witamy na liście zakupów, po których chętnie wyczyścisz historię przeglądarki i będziesz liczyć, że „dyskretne…
Żenada jest wszędzie — czasem wokół nas, czasem w nas samych. Gdy użytkownik Reddita PaddedValls…