Wożenie ludzi to nie lekka robota. Każdy pasażer przywozi ze sobą temperament, humory i nieprzewidywalność — a jeśli do tego są to osoby z wielkimi zasobami, poziom zaskoczeń rośnie jeszcze bardziej. Użytkownik Reddita poprosił zawodowych kierowców, by podzielili się najdziwniejszymi historiami z tras. Oto 24 najbardziej pamiętne opowieści.
#1

Kiedy Billy Bob Thornton miał serię wywiadów radiowych, poprosił mnie, żeby pozwolić mu zapalić w samochodzie. Musiałem mu przypomnieć, że firma zabrania palenia i że to 250$ za czyszczenie. Podjechał do banku, wrócił z 5 000$ w gotówce i powiedział: „to za cały przeklęty pakiet”. Zapalił w aucie przez całą drogę. Później zapytałem, czy to najdroższy pakiet papierosów, jaki palił — odpowiedział tylko: „nie nawet blisko”. Nie tłumaczył dalej. Czasem o tym myślę.
#2

Zawoziłem grupę weselną: panna młoda, świadkowa i chłopak panny młodej, który płacił za wesele. Mieli magnum szampana i podczas jazdy w tylnym siedzeniu zażywali nielegalne substancje, używając zrolowanych banknotów jako „słomek”. Co jakiś czas rzucali do mnie banknoty jako napiwek — zbierałem je i udawałem, że nic nie widzę. Para kłóciła się o to, czy panna młoda powinna iść na ceremonię. Po odstawieniu ich do kościoła facet wcisnął mi zapałcznik z imieniem i numerem. Było to pod koniec lat 80., byłem młodą kierowczynią i to były jedne z dziwniejszych, ale i dochodowych nocy — z napiwków kupiłam wtedy skórzaną kurtkę.
#3

Znajomy pracował dla ekskluzywnej firmy koncierge. Miał zadanie odebrać Marie Osmond z lotniska — okazało się, że jej walizka ze strojami zaginęła. Spokojnie poprosiła, by zawieźć ją do ekskluzywnego centrum handlowego, kupiła dwie sukienki i weszła do przymierzalni. Niestety wyszła innym wyjściem i kierowca nie mógł jej znaleźć. Kiedy poprosił menedżerkę sklepu o pomoc, ta pomyślała, że to żart. Kierowca biegał po sklepie, wołając „Czy widzieliście Marie Osmond?”, aż wezwana została ochrona i poproszono go o opuszczenie lokalu. W tym czasie ona wzięła taksówkę i dotarła na występ. Po wyjaśnieniach przeprosiny się pojawiły i nie było dalszych konsekwencji.
#4

Znajomy, kiedy jeździł Uberem, odebrał producenta Netflixa. Zapoili się rozmową, producent zaprosił go na drinka i potem zapytał, czy zna jakieś masaże z „happy ending”. Zapłacił mu 500$, żeby zawiózł go do najbliższego salonu masażu. Przy pożegnaniu dał mu zaproszenie na wielką imprezę/festiwal, które miało być biletem wstępu — i, jak się okazało, znajomy ten „happy ending” dostał.
#5

Jako „runner” odbierałem artystów z lotniska. Raz, w ulewny dzień, w Escalade jeden z muzyków zsynchronizował ręczny sampler z rytmem wycieraczek — wszyscy bujaliśmy się w rytmie, było to naprawdę fajne. Innym razem wieziono znanego songwritera z rodziną i dopiero w drodze uświadomiłem sobie, że ledwo słyszy. Miał sporo niezwykłych historii, ale to tylko część z tych, które pamiętam.
#6

Przez jakiś czas jeździłem Uberem w Bostonie. Raz odebrałem kobietę hiszpańskojęzyczną, miałem w aplikacji kolejne zlecenie przy zajezdni autobusowej. Zadzwoniła do mnie, wrzeszcząc, że stoję w złym miejscu: twierdziła, że jest „naprzeciwko Starbucksa”. Podjechałem, nie widziałem jej, ona krzyczała przez telefon i wyskoczyła z przystanku, wymachując. Anulowałem kurs — ona warknęła, że jestem w złym miejscu. W końcu w samochodzie jego współpasażerka szepnęła: „Bardzo się cieszę, że ona tam nie weszła”. Wszyscy odetchnęliśmy i podróż dokończyła się bez dalszych problemów.
#7

Nie byłem kierowcą limuzyny, lecz caddy w ekskluzywnym klubie golfowym, do którego nie kupisz członkostwa — trzeba się urodzić lub wyjść za członka. Dla pokazania wpływów członkowie zapraszali sławnych gości. Kiedy pojawił się Mitt Romney, dostaliśmy instrukcję, by go traktować jak każdego innego, ale jednocześnie nie gapić się ani nie zwracać specjalnej uwagi. Spotkałem go, podał rękę i był bardzo uprzejmy — znacznie milszy osobiście niż oczekiwałem.
#8

Kierowca, którego znałem, opowiadał, że kiedy wieziono kilku gwiazdorów WWE, prosili go, by nie wychodził z samochodu otwierać im drzwi — bo przy jego wzroście (6’8″) wyglądaliby przy nim na mniejszych.
#9

Kiedyś pracowałem w ekskluzywnym klubie z drogimi opłatami członkowskimi i czasem dowoziłem członków na prywatne lotniska. Raz dwóch mężczyzn rozmawiało o tym, który „ma prawo” do odrzutu na weekendy; jeden zaproponował drugiemu: „Weź trzeci odrzut — mój stoi nieużywany, jeśli chcesz”. Podali sobie ręce i sprawa została załatwiona — tak po prostu sprzedawało się tam rzeczy, które dla większości byłyby nieosiągalne.
#10

Jako kierowca „lux” Ubera miałem pasażera, który zajmował się testowaniem zabezpieczeń kasyn: włamywał się, by potem pomagać poprawiać ich systemy. Opisywał włamanie do skarbca w Bellagio — wejście przez plac budowy, okno, znalezienie leżącej karty dostępu i spacer do wnętrza sejfu. Pokazał mi selfie zrobione w środku sejfu i opowiedział, jak zwolniono szefa ochrony po tej kompromitacji. Według niego wnętrze przypominało skarbiec z filmu Ocean’s 13.
#11

Historia odwrotna: z żoną byliśmy pasażerami u kierowcy Lyft, który kiedyś był prowadzącym telewizyjnym w Wenezueli i musiał uciekać przed reżimem. Pokazywał nam na telefonie fragmenty nowego programu, nad którym pracował — fascynujące i wzruszające widoki na jego nową pracę.
#12

Kolega z liceum jeździł dla lokalnego bogatego gościa, który wynajmował go na nocne wypady. Zaczynał kurs z 200$ w ręku, potem kolejne 200$ przed wyjściem po „znajomego”, kolejne 100$ podczas kolejnego baru i tak dalej. Po nocy, w której towarzyszył mężczyźnie przy romansach i atrakcyjnych spotkaniach, dostał 500$ i prośbę, by nikomu nie mówić, co się wydarzyło. Pół roku później ów mężczyzna został aresztowany — reszta historii potwierdziła opowieść kolegi.
#13

Moja ciotka jeździła aktorami przy zdjęciach w Oregonie. Kiedyś woziła Woody’ego Harrelsona, który palił cannabis praktycznie non stop — ciotka bała się, że przez to straci pracę.
#14

Znajomy opowiadał, że przewoził pasażerkę z prywatnego lotniska do ogromnej rezydencji. W trakcie rozmowy kobieta wyznała, że nigdy nie była w sklepie spożywczym ani w większości zwykłych sklepów — wychowywała się w kompletnym odosobnieniu od codziennych sprawunków.
#15

Raz wiezłem CEO dużej firmy. Gdy wsiadł, zadzwonił telefon i przez kilka minut rozmawiał o zakupie kilku starych Rolls-Royce’ów — wydał na nie 30 milionów dolarów w mniej niż dziesięć minut. Dla takich osób sumy, które dla większości są abstrakcją, bywają codziennością.
#16

W dawnych latach jako pracownik ochrony czasami przewoziłem bardzo zamożnych klientów. Siedząc za kierownicą Escalade bez przegrody słyszałem rozmowy o podejrzanych sprawach: insider trading, defraudacje, układy cenowe, manipulacje akcjami. Często też opowiadali o romansach czy wyrażali rasistowskie, seksistowskie lub homofobiczne opinie — rozmawiali jakby kierowca był meblem, a nie człowiekiem ze zmysłem słuchu.
#17

Jako Uber Black w NYC przeżyłem kilka mocnych sytuacji: młoda kobieta, którą wiozłem, tuż przed celem poprosiła, by się zatrzymać — wskazała parę całującą się przed budynkiem i okazało się, że tamten mężczyzna był jej przyszłym narzeczonym; poprosiła, by zawieźć ją z powrotem na start. Innego razu z klubu wypadł komuś Glock z kieszeni i przez chwilę obaj patrzyliśmy na siebie w napięciu. Najbardziej pamiętna była podróż z dwiema upojonymi studentkami: jedna oddawała się rozmowom, druga była kompletnie nieprzytomna, a pod koniec nagle wstała i zwymiotowała na cały próg — na szczęście pozmyta została bez większych szkód, a my wszyscy odetchnęliśmy z ulgą.
#18

Raz pracowałem kilka dni dla multimilionera i byłem zdumiony, jak oderwany od rzeczywistości bywał. Opowiadał, że rozbiera zamek w Szkocji kawałek po kawałku, żeby go złożyć w USA — brzmi spektakularnie, ale pokazuje brak zrozumienia dla zwykłych ludzi. Gdy zapytałem go, dlaczego sam nie był na studiach, wzruszył ramionami, bo „nie widział potrzeby” — a ja wtedy zbierałem pieniądze, by się uczyć.
#19

Mój wujek kiedyś prowadził limuzyny. Miał stałych klientów, w tym generała Schwarzkopfa. Pewnego wieczoru wziął nowego klienta, który prosił, by podwieźć go do banku i potem do domu — dzwonił non stop i zostawiał hojne napiwki. Po kilku dniach policja zapukała do domu wujka, podejrzewając go o współudział w napadach na banki. Udało mu się przekonać funkcjonariuszy, że nie wiedział o przestępstwach, po prostu robił kursy i brał duże napiwki.
#20

Znajomy jeździł dla Nicolasa Cage’a — aktor miał „opiekuna”, który w samochodzie filtrował wszystkie rozmowy: jeśli ktoś chciał z nim porozmawiać, musiał najpierw powiedzieć coś do tego opiekuna, który dopiero przekazywał wiadomość panu Cage’owi. Bardzo nietypowa sytuacja prywatności i barier komunikacyjnych.
#21

Jechałem kiedyś z dwoma znanymi reżyserami filmowymi. W rozmowie padały opinie o ludziach w Hollywood, czasem dość osądzające i stereotypowe — wskazywali mężczyzn, których uważali za gejów. Innym razem wieziono Stuarta Scotta, który przez telefon śpiewał „sto lat” dla jednej ze swoich córek — ciepły, ludzki moment, na długo w pamięci.
#22

Wielu klientów płaciło sporo, by pozwolić sobie palić w samochodzie. Słyszałem też kłótnie o biżuterię — francuski mężczyzna krzyczał, że 10 000$ za dwie bransoletki to zbyt wiele. Często także podpytania o umowy i transakcje opiewające na dziesiątki milionów — rozmowy, które dla większości brzmią jak science fiction.
#23

Jako kelner w bogatym klubie wielokrotnie podsłuchiwałem fragmenty rozmów przy stołach. Pewna grupa młodych mężczyzn chwaliła się, że włamali się do piwnicy jednego z domów Taylor Swift — opowieści tego typu krążyły wśród niektórych kręgów i brzmiały absurdalnie, ale niepokojąco.
#24

Kiedy tymczasowy kierowca zastępował stałego, pomylił mojego brata z synem kochanki mojego ojca. Dość niezręczna sytuacja, gdy zapytał moją mamę — która w rzeczywistości miała tylko córki — o „jej syna”, którego właśnie odwiózł „z jego ojcem”. Było to wyjątkowo kłopotliwe i trwało przez chwilę zanim pomyłka wyszła na jaw.