
Już samo otrzymanie sprawdzonego testu potrafi wywołać nagły, nieprzyjemny dreszcz. Nawet jeśli minęło już sporo czasu od szkolnej ławy, gdzieś w pamięci mogą odżyć wspomnienia powodujące gęsią skórkę i ścisk w żołądku. Niektórzy nauczyciele potrafią jednak złagodzić atmosferę, dopisując do kartkówek zabawne komentarze, rysunki lub krótkie żarciki — dzięki czemu zamiast od razu wyrzucić pracę, często się do niej uśmiechniemy.
Na szczęście kreatywność takich nauczycieli została uwieczniona na zdjęciach i trafiła do internetu. Usiądź wygodnie, nie analizuj zbyt serio zadań, tylko przejrzyj tę kolekcję szkolnych kąśliwych komentarzy i rysunków. Jeśli coś szczególnie przypadnie ci do gustu — zapamiętaj, a może podzielisz się własną historią.
Choć dziś egzaminowanie kojarzy nam się głównie ze szkolnymi arkuszami, wcześniejsze pokolenia mierzyły się z dużo surowszymi formami sprawdzania wiedzy. Na przykład w Chinach istniały przedśredniowieczne egzaminy urzędnicze (keju), podczas których kandydatów praktycznie zamykano na kilka dni, żeby uniemożliwić ściąganie. Może przynajmniej mogli mieć przy sobie coś do jedzenia i nocnik.
Cała procedura była tak rygorystyczna, że zdarzały się przypadki, gdy zmarłych kandydatów usuwano z terenu egzaminu. Trudno dziś stwierdzić, jak często to miało miejsce, ale wysiłek i stres związany z egzaminem musiały kosztować wiele ofiar. Nawet zdrowi uczestnicy mogli się narazić na utratę szansy — wystarczyło zacytować klasykę literatury nieprecyzyjnie, by zostać zdyskwalifikowanym.
W Europie pomysł egzaminów zaczął się szerzej pojawiać później. Uznaje się, że Uniwersytet Boloński, działający od średniowiecza, miał już półformalny system sprawdzania wiedzy w XII wieku. Poza nielicznymi przykładami egzaminy na kontynencie były nieregularne, a dopiero w XVIII wieku stały się powszechniejsze w różnych instytucjach edukacyjnych — co, jak pamiętamy, nie zawsze napawało radością uczniów.
W XIX wieku, a konkretnie w Brytyjskich Indiach, pojawiła się idea masowego, zunifikowanego egzaminu kompetencyjnego, która potem przeniknęła do administracji publicznej i systemów szkolnych na całym świecie. System ocen literowych (A–F), który znają niektórzy studenci, ma swoje początki m.in. w Mount Holyoke College w Massachusetts. W wielu krajach jednak bardziej intuicyjne okazały się systemy punktowe lub numeryczne.
Nauczyciel dopisał: „Zaimponuj jej, mówiąc, że azot atmosferyczny można wykorzystać do starzenia artefaktów. U mnie działa za każdym razem — Mr. J”.
Wielu rysunków i komentarzy tutaj to reakcje nauczycieli na improwizowane szkice uczniów. Część uczniów z kolei próbowała oszukać system, starając się przyciągać jak najmniej uwagi do odpowiedzi — klasyczne ściągi, ukryty telefon czy wymyślne kody porozumiewawcze. W miejscach rozciągających się przez różne strefy czasowe niektórzy uczniowie wysyłali zdjęcia egzaminów do stref czasowych, które pisały test później.
Oprócz prób oszustw, większość z nas zna dobrze scenariusze: zadania matematyczne, wypracowania, testy wielokrotnego wyboru — ten ostatni wydaje się czasem oazą prostoty, bo można zgadywać. Statystyki jednak pokazują, że próba „intuicyjnego” strzału nie zawsze się opłaca; choć pamiętamy momenty, kiedy zmieniliśmy poprawną odpowiedź na błędną, ogólnie poprawianie odpowiedzi często działa na naszą korzyść.
Inny powód, dla którego testy wielokrotnego wyboru dawały poczucie bezpieczeństwa, to możliwość losowego typowania. Niestety wykreowano też systemy punktowania, w których wynik jest korygowany o liczbę błędnych odpowiedzi podzieloną przez średnią liczbę możliwych odpowiedzi — czyli typowe „strzelanie” już nie daje tak łatwych punktów.
Nauczyciel odpisał: „Wygląda na to, że twój ninja potrzebował więcej treningu (a ty więcej nauki). To jest prawdziwy ninja.”
W 1921 roku szwajcarski psycholog Hermann Rorschach stworzył zestaw plam atramentowych i pytał pacjentów, co…
#1 Pracuję jako pielęgniarka, kiedyś w klinice AIDS — jeszcze przed erą leków antyretrowirusowych. Wtedy…
Istota dobrego mema to jego uniwersalność — ma działać przez skojarzenie. Internet udowodnił jednak, że…
Nikolaj Arndt — mistrz anamorfów na chodnikach Nikolaj Arndt to niemiecki artysta tworzący oszałamiające, trójwymiarowe…
Anakondy żyją w Amazonii. Niedźwiedzie polarne — na Arktyce. Tak działa natura, zwykle pasuje do…
Nie trzeba dyplomu z fizyki, żeby pamiętać o prawie powszechnego ciążenia Newtona — mimo to…