Dziecięca wyobraźnia jest niezwykle żywa. Potrafią zagrać księżniczkę, superbohatera czy złą czarownicę bez próby i zachwycić dorosłych pomysłowością i detalami. Kiedy zaś mają wymyślić fantastyczną istotę na lekcji plastyki czy wynalazek na zajęciach przyrodniczych, w kwadrans stworzą coś, nad czym dorośli mogliby pracować miesiącami. To wszystko jest fascynujące i urocze — czasem jednak potrafi też przyprawić o dreszcze.
W klimacie jesiennego straszenia zebraliśmy poniżej najdziwniejsze i najlepiej mrożące krew w żyłach historie z Reddita o tym, co dzieci opowiadały o swoich „wyimaginowanych przyjaciołach”. Ostrzegamy: niektóre z tych opowieści mogą sprawić, że zaśpisz z zapalonym światłem. Od szczegółowych opisów postaci pojawiających się w nocy w sypialniach po przyjaciół, którzy zachowują się brutalnie — wiele z tych „przyjaciół” brzmi bardziej jak duchy albo demony niż niewinne wyobrażenia.
Poniżej znajdziesz też fragment rozmowy z terapeutką dziecięcą Katie Lear (certyfikaty: LCMHC, RPT, RDT) na temat wyimaginowanych towarzyszy. Jeśli któraś z historii przyprawi cię o dreszcze — oceń ją pozytywnie i podziel się własnymi przerażającymi opowieściami o dzieciach w komentarzach. A teraz: wskocz w kołdrę głębiej i poznaj opowieści.
#1

Mój syn przestał rozmawiać ze swoim wyimaginowanym przyjacielem na kilka miesięcy po tym, jak mój siostrzeniec, miał 15 lat, odebrał sobie życie. Syn, mający wówczas niecałe 5 lat, był dla niego jak młodszy brat — spędzali razem dużo czasu. Powiedziałem dziecku, że kuzyn jest „bardzo smutny i umarł”. Mówiłem to, żeby nie dopytywał ciągle mojej siostry. Po pewnym czasie syn zaczął twierdzić: „Mama, mówisz, że go już nie ma, ale ON JEST. Siada na moim łóżku przed snem i ze mną rozmawia.” Nie dało się go odwieść. Wiedział rzeczy, o których nikt nie rozmawiał przy nim. Kilka miesięcy później dziadek ze strony ojca kuzyna zmarł — wtedy syn powiedział, że kuzyn oznajmił, iż wybiera się w podróż pociągiem z dziadkiem i już nie wróci. Ostatnia rzecz, którą mu powiedział, to: nigdy nie baw się bronią, nie jest bezpieczna. Kuzyn popełnił samobójstwo przy pomocy pistoletu. To mnie przeraziło.
Wgląd od terapeuty
Aby lepiej zrozumieć, jak często pojawiają się wyimaginowani przyjaciele i czym są, zapytaliśmy terapeutkę dziecięcą Katie Lear. Katie wyjaśniła, że posiadanie niewidzialnego kompana jest wcale nie takie rzadkie — badania sugerują, że około 65% dzieci w pewnym momencie ma niewidzialnego towarzysza zabaw. To normalny element rozwoju.
Rodzice mogą być spokojni: istnienie wyimaginowanego przyjaciela bywa związane z wyższymi umiejętnościami społecznymi i kreatywnością w późniejszym życiu. To forma zabawy i w większości przypadków oznaka zdrowego rozwoju. Częściej tworzą je jedynacy i pierworodni, którzy więcej czasu spędzają sami i korzystają z wewnętrznego świata do zabawy.
#2

Może nie straszne, ale dziwne. Kiedy byłam mała, twierdziłam, że mam wyimaginowaną przyjaciółkę: miała jasnobrązowe włosy, koszulkę nocną i oczy jak gwiazdy. Później moja siostrzenica mieszkała w moim starym domu i opowiadała, że ma przyjaciela, który tęskni za mną i pytał, dlaczego odeszłam. Gdy spytałam, kto to jest, opisała moją starą, wyimaginowaną przyjaciółkę — było to niesamowicie upiorne.
#3

W mojej rodzinie często się spotykaliśmy. Mój wujek Steve stracił kolegę z dzieciństwa, Jacka, gdy miał około 7 lat — chłopiec zginął w wypadku samochodowym, a pochowano go w butach, które zapomniał zdjąć po zabawie. Kilka dekad później moja sześciolatka Sara bawiła się w innym pokoju i na pytanie, z kim się bawi, odpowiedziała, że z Jackiem — i przeprosiła, że zapomniał oddać buty. Wujek prawie zaniemówił: przez lata nikt nie wspominał Jacka, a mała nie mogła znać tej historii. Za każdym razem, gdy o tym myślę, mam ciarki.
Co zwykle mówią dzieci?
Katie dodaje, że wyimaginowani przyjaciele mogą przybierać przeróżne formy: dziecka, dorosłego, zwierzęcia — spektrum jest szerokie. Najczęściej są przyjaźni albo nieco figlarni; rzadziej zdarza się, żeby były jednoznacznie przerażające czy agresywne.
Jeżeli wyimaginowany kompan jest „zły”, to często daje dziecku bezpieczną przestrzeń do eksplorowania emocji i zachowań, które w realnym świecie są nieakceptowalne — na przykład dziecko może wyobrażać sobie, że to przyjaciel uderza, a nie ono samo. To wyjaśnia, dlaczego zdarza się, że rodzice powinni zwrócić uwagę na kontekst i reakcje otoczenia.
#4
Moja dwuletnia córka od kiedy zaczęła mówić, szeptała do siebie w łóżeczku przed snem — urocze rzeczy typu: „iść do babci? Iść do dziadka?” Pewnej nocy powiedziała „Satan!” w tym słodkim, dziecięcym tonie, który brzmi jednocześnie uroczo i niepokojąco. Przez tydzień mówiła „to jest satan” albo „satan i słońce”. Po nitce do kłębka okazało się, że cytowała ostatnią stronę książeczki „Good Night Everyone”, a potem radośnie wywoływała planety: zawsze krzyczała „Saturn!” — przez obręcze łatwo ją rozpoznawała. W skrócie: nie było komunii z diabłem, tylko cytowanie książki i entuzjazm przy planetach.
#5

Pewne dziecko powiedziało, że nie chce iść do kościoła, bo „mój niewidzialny przyjaciel mówi, że nie może mnie tam śledzić”.
Kiedy reagować?
Katie podkreśla, że większość przypadków nie wymaga alarmu — dzieci w wieku przedszkolnym wciąż rozróżniają rzeczywistość i fantazję w miarę rozwoju. Do czasu pójścia do przedszkola większość już potrafi odróżnić, co jest realne, a co nie. Dziecko może emocjonalnie angażować się w przyjaciela, ale jednocześnie rozumieć, że to zabawa.
Za to sposób, w jaki dorośli reagują, ma znaczenie — gwałtowna reakcja może przypadkowo wzmacniać niestandardowe zachowania, bo dziecko szybko uczy się, co przyciąga uwagę rodziców. Jeżeli wyimaginowany przyjaciel zachęca dziecko do realnie złego zachowania, albo towarzyszą mu inne niepokojące objawy (lęk, kłopoty ze snem lub jedzeniem, problemy z zachowaniem), warto skonsultować się z pediatrą lub terapeutyczką dziecięcą.
#6

Mój syn, gdy miał 2–3 lata, opowiadał o wyimaginowanym przyjacielu Johnnym, który nosił wszystko na zielono, nawet zielony kapelusz. Raz, gdy jechaliśmy obok cmentarza, syn wskazał palcem i krzyknął: „tam mieszka Johnny”. Wyjaśniliśmy mu, że na cmentarzu nie mieszka się zmarłych, ale wtedy dodał: „Johnny był żołnierzem, umarł w miejscu zwanym Nam.”
#7

Mój syn, gdy uczył się mówić, opisywał „fioletową mamę” — być może wyimaginowaną postać. Opisy były niepokojące: cała na fioletowo z długimi włosami i jasnymi białymi oczami (czasem mieszał fiolet z czarnym), zabiera go nocami, gasi światło; czasem mówił, że trzeba jej zabandażować, bo „ma wszędzie krew”; nie miała uśmiechu, potrafiła zdjąć głowę i zdecydowanie nie lubiła taty. Przez rok wskazywał zawsze ten sam zakątek pokoju, za otwartymi drzwiami szafy. Budził się też płacząc, mówiąc: „fioletowa mama nie pozwala mi spać.”
#8

Moja czteroletnia siostra miała wymyślonego przyjaciela o imieniu Paris Jaris. Tata zrobił jej domek do zabawy w ogrodzie. Pewnego dnia słyszała, jak mówi: „nie martw się, dopóki ja żyję, nie zrobią ci krzywdy”. Potem dodała, że jeśli Paris nie będzie grzeczny, to „nie będzie mógł już przychodzić” — mówiła to tak zwyczajnie. Niedługo potem przeprowadziliśmy się i domek już zniknął.
#9

Moja najstarsza córka, gdy miała 4 lata, miała wymyślonego przyjaciela Jacka, który mieszkał pod naszym tarasem i lubił wciskać ludziom patyki w gardła. Zniechęcałam ją do zabaw z Jackiem.
#10

Mój syn miał wyimaginowaną przyjaciółkę Ganga — mieszkała w pobliskim stawie, miała kacze stopy, włosy na twarzy, jadła przez rozcięcie w szyi i mieliśmy spodziewać się jej „na obiad”. Dzieci są dziwne: z jedną stroną akceptowały okropny wymysł, a jednocześnie miały powtarzające się koszmary o szczeniaku wchodzącym do pokoju.
#11

Mój najstarszy syn powiedział, że jego wyimaginowany przyjaciel tęskni za mną i chciałby być ze mną dłużej niż miesiąc. Zmarłam na nagłe (SIDS) starszą siostrę syna miesiąc po jej narodzinach — było to dla nas trudne i jako dorosła interpretuję to jako sposób dziecka na radzenie sobie ze stratą.
#12

Raz zabierałem trzyletnią siostrzenicę po lody. Zaproponowałem żartem, że Jacob (wyimaginowany przyjaciel) też dostanie loda. Siostrzenica stała nieruchomo i patrzyła nie na mnie w lusterku, lecz nad moje ramię. Wtedy powiedziała do Jacob: „Mówię NIE. Bądź miły. NIE. Ona tego nie miała na myśli.” Byłem przerażony i dzwoniłem do męża, że tej nocy nie zamierzam spać.
#13

Nie wiem, czy to klasyczny „wyimaginowany przyjaciel”, ale jako małe dziecko, kilka miesięcy po śmierci dziadka (rak płuc), zaczęłam opowiadać, że byłam na jego ślubie i odpowiadałam poprawnie na szczegóły, których nie mogłam znać. Potem mówiłam, że rozmawiam z „Pap-pap”. Kilka miesięcy później zobaczyłam jasną postać podobną do niego, wchodzącą do łazienki — to było ostatnie, co pamiętam z tamtego okresu.
#14

Moja siostra i ja miałyśmy tego samego wymyślonego przyjaciela, Narni, gdy ona miała 6 lat, a ja 5. Mówiłyśmy do niej i opisywałyśmy ją identycznie, znałyśmy to samo miejsce, w którym bywała, i reagowała w tych samych momentach — rodzice sądzili, że to duch dziecka, które zmarło.
#15

Moja córka jako maluch zaczęła wspominać mężczyznę o imieniu Don. Opisywała go zawsze tak samo i nie bała się mówić o nim codziennie. Po pewnym czasie jednak zaczęła się go bać: nie chciała chodzić po domu sama, nie chciała spać w swoim pokoju i powtarzała, że „Don mówił do niej brzydko”. Po przeprowadzce przestała o nim mówić.
#16

Moja najmłodsza siostrzenica opisywała swoją wyimaginowaną przyjaciółkę jako „złamane kawałki”. Gdy spytałem dlaczego, odpowiedziała: „spadła z naszego drzewa”. Pozostałem bez słów.
#17

Mój kuzyn miał przyjaciela o imieniu Mooky — był to stwór, półobcy, półpotwór. Gdy słyszałem dźwięk za sobą w domu dziadków, kuzyn często mówił spokojnie: „To tylko Mooky, chce cię zobaczyć.” To potrafiło straszyć.
#18

Gdy mój syn miał około 3 lat i mieszkaliśmy z moją mamą w starym mieszkaniu, atmosferę domu czuć było ciężko. Syn budził się w nocy i rozmawiał z „Człowiekiem z kapeluszem” (Hat Man). Mówił, że nie chce z nim iść bawić, bo ma iść spać i „zobaczą się jutro”. Pewnej nocy, gdy go słyszałam, drzwi do jego pokoju zamknęły się same. To ustało, gdy się przeprowadziliśmy.
#19

Nie do końca „przyjaciel”, ale moja siostrzenica jako małe dziecko przekonywała, że była wcieleniem. Od najwcześniejszych słów mówiła o dziewczynce o imieniu „Tertha” (albo podobnie), o „innej mamie” i „siostrze”, o wypadku samochodowym, o pobycie w szpitalu i o tym, że potem „była w brzuchu” mojej siostry. Przestała o tym opowiadać koło szóstego roku życia i do ośmiu zapomniała o wszystkim.
#20
Kiedy miałam sześć lat, koleżanka miała wyimaginowanego przyjaciela „Pana G”, który wyrządzał jej krzywdę. Opisywała go jako bardzo wysokiego, bez włosów i z okrutnym spojrzeniem. Po kilku nocach, kiedy wracałam od niej na nocowanki, mama zabroniła mi ich organizować — tata dziewczynki został potem opisany dokładnie tak, jak jej strach: wysoki, łysy i z wrogim spojrzeniem.
#21

Gdy byłem mały, miałem wyimaginowanego „Innego” — miałem to samo imię co on, więc nazywałem go Other. Mówiłem mamie, że Other chce mi zabrać rower taty. Pamiętam też, że powiedziałem ojcu, że Other jest bardzo zły na niego za to, że mnie skrzywdził — ojciec rzucił mnie wtedy przez pokój. Jako dorosły dowiedziałem się, że mężczyzna, po którym dostałem imię, zginął w wypadku motocyklowym tuż przed moimi narodzinami.
#22
Młodsza siostra miała przyjaciela „Rhymey Guy” — pół chomik, pół człowiek, sześć cali wzrostu i zawsze mówił w rymach. Pewnego razu rzekomo wskoczył jej do ust i potem przez tydzień skarżyła się, że „je jej wnętrzności” i próbuje go „wydostać”. Po tym wydarzeniu powiedziała, że przestał być jej przyjacielem i bała się spać, bo mógł wrócić do środka. Kiedy miała około pięciu i pół roku, stwierdziła, że Rhymey odszedł szukać „innej dziewczynki do wejścia”. Dziecięca wyobraźnia bywa niesamowita.
#23
Mój syn miał wyimaginowanego „Boney Akiki” — kościanego pana. Mówił o nim tylko dobrze, więc nie był straszny, nawet jako szkielet.
#24

Mój pokój był na poddaszu. Kiedy brat miał 4 lata, opowiadał o mężczyźnie mieszkającym na strychu: widział głowę wystającą z włazu i bał się powiedzieć cokolwiek. Teraz, gdy rozmawialiśmy o przeprowadzce brata do większego pokoju na strychu, młodszy brat zapytał natychmiast: „ale gdzie zamieszka ten mężczyzna?” — co nadal mnie niepokoi.
#25

Kuzynka i jej rodzina przeprowadzili się do nowego mieszkania na Bliskim Wschodzie. Dziewczynka bawiła się na balkonie z „kimś” — rozmawiali, śmiali się i biegali. Mama zakazała jej tam wychodzić. Tata zaś miał odczucie czyjejś obecności na kanapie — czuł ciężar i ciepło dziecka na kolanach, choć nikogo nie było. Słyszeli czasem dziecięce głosy i rzeczy znikały. Wkrótce się wyprowadzili.
#26
Pewnej nocy czytałem trzyletniemu synkowi historyjkę i zaczął się śmiać, patrząc za moje ramię. Spytałem, z czego się śmieje, a on odpowiedział: „Mała dziewczynka przy drzwiach robi sobie żarty!” Spojrzałem — przerażony — i usłyszałem: „O! Uciekła!” Tę noc spędziłem czuwając i dzwoniąc do męża, że nie zamierzam zasnąć.
#27

Moja kuzynka miała wyimaginowaną przyjaciółkę, która „mieszkała w kominku” i była opisana jako „czerwona i poparzona”, jakby była nieco spalona. Podobno nosiła stare, dziwne ubrania — do dziś mnie to straszy.
Mamy nadzieję, że te historie nie zniechęcą cię do planów rodzicielskich. Dzieci są wspaniałe i bystre, ale czasem potrafią brzmieć naprawdę przerażająco — o czym przypominają nam klasyczne filmy grozy. Jeśli masz własne opowieści o dziecięcych wyimaginowanych przyjaciołach, podziel się nimi. A jeśli coś budzi w tobie realny niepokój, zawsze warto skonsultować się ze specjalistą.