Kategorie: Rozrywka

29 osób opowiadają o najbardziej absurdalnych sytuacjach, które wyglądały jak wyjęte z scenariusza

#1

Byłem w Anglii na czyimś weselu i wszystkie duże hotele były bardzo drogie, więc zarezerwowałem pokój w pensjonacie. O świcie zaczęło do mnie docierać ciche, powtarzające się przekleństwo wypowiadane na zewnątrz. Przez kilka godzin przysypiałem i nasłuchiwałem, nie rozumiejąc, skąd to. Kiedy się pakowałem, zauważyłem pasiekę — w środku był papuga, spojrzał mi prosto w oczy i powiedział: „you f*****g [jerk]”. Tajemnica rozwiązana.

#2

Z żoną właśnie wyszliśmy z Browaru Guinness w Dublinie i nagle z nieba spadł bagietka — wylądowała dosłownie pod naszymi stopami. Po prostu bagietka.

#3

W Australii widziałem pelikana, który chwycił chihuahua i połknął go w całości. Smycz wystawała mu z dzioba, a starsza, bardzo australijska pani próbowała bić pelikana torebką. Cała scena była przerażająco surrealistyczna.

#4

Poślizgnąłem się na skórce od banana — dokładnie tak, jak w kreskówkach. Syn miał około roku, jedli banana przy stole, obierzyna wylądowała na podłodze, nie zauważyłem jej i przeszedłem obok, lądując na plecach jak w slapstickowej scenie.

#5

Byłem w Asdzie na zakupach, gdy obok przejechał facet przebrany za klauna na małym motorze, ścigało go z dziesięciu pracowników sklepu. Wpadł na półkę, rozsypał towary i uciekł, zostawiając motor. Większość klientów przeszła obok, jakby nic się nie stało. Innym razem na pub crawl trafiliśmy do obskurnego miejsca, w którym facet w kapeluszu pirata miał papugę krzyczącą wulgaryzmy — nikt nie zareagował. A w ogródku piwnym obok naszych znajomych stał kucyk Shetlandzki.

#6

W czasie lockdownu, gdy byłem w kiepskim nastroju, przejechał przed moim oknem gość na rowerze ozdobionym lusterkami, z głośnikiem puszczającym motyw z serialu Airwolf. Każdego dnia mijał to miejsce i mnie rozśmieszał — zniknął równie nagle, jak się pojawił, gdy lockdown się skończył.

#7

Jadąc rowerem widziałem proboszcza, który wysiadł z samochodu, potknął się o krawężnik i wylądował twarzą w trawie. Nie bronił się, nie wyciągał rąk — przejście z pionu do poziomu wyglądało jak zaplanowany, perfekcyjny łuk. Naprawdę zabawne.

#8

25 lat temu w lesie ktoś jechał na trójkołowcu bez kierowcy, a z głośnika leciał motyw z Archiwum X. To wciąż jedno z tych wspomnień, które mnie rozbawia do dziś.

#9

Siedziałem w autobusie w północnym Londynie, utknąłem w korku i zauważyłem dwóch mężczyzn z białymi laskami idących naprzeciw siebie. Wiedziałem, że zaraz się zderzą, ale będąc w autobusie krzyknąłem tylko „uważajcie” — nikt mnie nie słyszał. Wszyscy pasażerowie spojrzeli na mnie jak na wariata, podczas gdy ci dwaj po prostu wpadli na siebie. Do dziś zastanawiam się, jak wyglądała ich rozmowa po zderzeniu.

#10

Rano, czekając na autobus, widziałem koczownika bez koszulki jadącego konno do piekarni Greg’s. Przywiązał konia do latarni, wszedł po bułki, wyszedł z czterema rogalikami, zjadł jeden, trzy dał koniowi, wskoczył na grzbiet i odjechał w poranną mgłę.

#11

W czasie lockdownu w UK ludzie mieli prawo wyjść na krótką aktywność fizyczną, chyba że mieli zwierzę do wyprowadzenia — wtedy mogli spędzić więcej czasu poza domem. W moim mieście ktoś interpretował „zwierzę” dość szeroko i spacerował z dorosłą świnią na smyczy i w obroży.

#12

Widziałem faceta próbującego samodzielnie wnieść ogromną płytę MDF do remontowanego kościoła. Chodził chwiejnie, aż w końcu po przejściu przez bramę spadły mu spodnie — wyglądało to jak scena z tandetnego sitcomu z lat 70.

#13

W czasie lockdownu mieliśmy małego, puszystego pomeraniana, który zawsze znajdował chleb na spacerze. Przez cały tydzień za każdym razem wyciągała kromkę, a my musieliśmy ją jej wyrywać. Ostatniego dnia wyciągnęliśmy jej kromkę jak zwykle, obejrzeliśmy się na sekundę i zobaczyliśmy, że w pysku miała tortillę. Jakim cudem — do dziś nie wiem.

#14

Byliśmy na jarmarku w Walii. Chodził tam facet z papugą na ramieniu. Ktoś podszedł do niego i zapytał „A o tej papudze?”. Facet spojrzał i odpowiedział: „Jaka papuga?” i odszedł. My i pytający staliśmy i patrzyliśmy na siebie, upewniając się, że widzieliśmy to samo.

#15

Policja wpadła do zakładu fryzjerskiego i aresztowała mojego fryzjera w trakcie strzyżenia. Nazwaliśmy to „policyjnym cięciem”.

#16

Czekałem przed przymierzalnią w domu towarowym, gdy starszy pan siedzący naprzeciw zaczął bezgłośnie „śpiewać” całe „Greatest Love of All” Whitney Houston, przesadnie synchronizując usta, od czasu do czasu mrugając i uśmiechając się do mnie. Niezapomniane.

#17

Podczas wizyty w sennej wiosce usiadłem przed sklepem, a potem przejechał Batmobil, ścigany przez dwa radiowozy. Rodzina nie dowierzała mi, że to się wydarzyło — miałem problem, żeby ich przekonać.

#18

Mój dziadek nie chciał karawanu — kochał stare ciężarówki i wózki widłowe. Został zawieziony na kremację na pace pickupa. Ludzie na ulicy nie mogli uwierzyć — jedna kobieta szła tak zapatrzona, że uderzyła w lampę. W samochodach śmialiśmy się, mimo powagi chwili.

#19

Mężczyzna spadł kilka stopni na ruchomej schodach metra, po czym wstał i zaczął bić schody parasolem, wrzeszcząc „A**E! A**E! A**E!” — od tamtej pory z partnerem czasem to powtarzamy, gdy coś idzie nie tak.

#20

Pod koniec października 2000 roku, podczas powodzi, widziałem kobietę przepychającą wózek dziecięcy przez głęboką wodę po kolana. Dziecko w wózku miało głowę i tors nad wodą, a cała scena wyglądała, jakby to była zwykła, letnia przechadzka — zupełnie nietknięci sytuacją.

#21

Kocham Amerykanów, ale czasem potrafią być chyba najbardziej dziwni. Na firmowym wyjeździe do USA siedzieliśmy w restauracji, kiedy ojciec z synem usiedli przy naszym stoliku, jakbyśmy byli starą paczką znajomych. Gdy spytałem „mogę pomóc?”, ojciec odpowiedział: „Syn chce usiąść z Europejczykami”. Niezręczne, dziwne — ale miał odwagę tego dokonać.

#22

W środku lata usłyszałem na zewnątrz kolędy grane na full — wyszedłem i zobaczyłem kilku facetów przebranych za Świętych Mikołajów, jadących z wielkim systemem stereo na pace auta, pijących piwo i głośno śpiewających. Absurd lato kontra Boże Narodzenie.

#23

Na festiwalu siedzieliśmy ze znajomymi i śmialiśmy się, aż mój przyjaciel nagle wstał i został uderzony zabawkowym dronem lecącym nisko nad głowami. Wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem, a w tym samym momencie pies obok moczył mu nogawkę. Do dziś wspomnienie mnie rozśmiesza.

#24

Kiedyś pracowałem w handlu. Facet przeszedł obok sklepu, odłożył plecak na parapet i wymiotował prosto do środka, po czym zapiął plecak i odszedł. Widziałem to trzy razy — moi koledzy też go zauważyli. Niezbyt przyjemne, ale surrealistyczne.

#25

Późną nocą w Norwich widziałem awanturę domową: pijany mężczyzna i jego żona, a interweniowała młoda policjantka. Mąż wbiegł, policjantka jednym ruchem przewróciła go na ziemię, żona kopnęła go jeszcze dla pewności i przez cały czas obie kobiety rozmawiały ze sobą, jakby to była codzienna scena. Siedziałem i jadłem kebaba, nie mogłem przestać się śmiać z tego, co zobaczyłem pod klubami nocnymi.

#26

Kiedyś pracowałem na nocną zmianę w centrum danych i o świcie przez okno zobaczyłem, jak kilka dużych SUV-ów podjeżdża na parking, otwierają bagażniki, podłączają kable między autami — i nagle uruchamia się mini rave: muzyka, kolorowe światła, około 20 osób tańczy. Po paru minutach wszystko wyłączają i odjeżdżają. Poszedłem zrobić mocną kawę, żeby upewnić się, że tego nie wymyśliłem.

#27

Przed COVID pracowałem w ruchliwej dzielnicy biznesowej. Stałem na rogu i nagle pojawił się facet na wrotkach, który zaczął wykonywać coś na kształt łyżwiarskiego układu — do tyłu, elegancko — blokując cztery pasy ruchu. Wyglądało to jak improwizowane show na skrzyżowaniu.

#28

Pewna para zapisała się do klubu, przychodziła kilka razy, zniknęła, wróciła po miesiącach, a mąż nagle był „inny”. Okazało się, że to nie był on — jego żona porzuciła go po przemocy domowej i zaczęła spotykać jego identycznego brata bliźniaka, którego potem przyprowadziła na spotkania. Brzmi jak serial telewizyjny. Innym razem jechałem osiedlem i zobaczyłem, jak z oddali nad domami pędzi skład ciężarówek… do tyłu — to był pociąg towarowy na nasypie.

#29

Na festiwalu Leeds w 2002 roku widziałem linię policji przeciwriotowej nacierającą na dwoje ludzi w kostiumach sumo, którzy się tłukli, a obok ktoś przebrany za Chewbaccę breakdancował przy wybuchających fajerwerkach i płonących toi-toiach. To była dziwnie piękna, chaotyczna scena. A przy okazji — kolega z moich studiów, udający twardego skatera z prywatnej szkoły, próbował grindować poręcz i złamał deskę zaraz przy uderzeniu. Śmiałem się przez długi czas.

Reklama

Share

Najnowsze

Artysta tworzy zabawne komiksy na podstawie własnych doświadczeń

Jeśli kiedyś leżałeś o 2 w nocy i odgrzebywałeś w pamięci krępującą rozmowę sprzed pięciu…

7 godzin temu

79 rzeźb z całego świata, które wprawiają w osłupienie

Chociaż sztuka jest subiektywna — to, co porusza jedną osobę, inną może wydać się dziwne…

8 godzin temu

71 razy, gdy metaloplastyka złamała zasady fizyki i logiki, tworząc coś niezwykłego

W erze cyfrowej coraz więcej osób szuka zajęć angażujących ręce. Robótki ręczne, wypiek chleba na…

9 godzin temu

Artysta pokazuje, co superbohaterowie robią w wolnym czasie

Wstęp Marzyłeś kiedyś, żeby być superbohaterem? Latać po niebie, ratować życia, mieć laserowe spojrzenie? A…

9 godzin temu

60 wzruszających i zabawnych zdjęć zwierząt, które działają jak darmowa terapia

Jeśli masz dość doomscrollingu i potrzebujesz więcej futra i łap, ta kolekcja jest dla Ciebie.…

1 dzień temu

55 osób pokazało swoje najbardziej przeklęte prace DIY

Od czasu do czasu dopada nas ta niebezpieczna iskra inspiracji, która skłania do zabrania się…

1 dzień temu