
Kiedy emocje są na tyle zwyczajne, że rzadko się nad nimi zatrzymujemy, rumuńska ilustratorka Livia Falcaru wynosi je na światło dzienne — kolorowo i z wyczuciem. Jej prace czerpią z doświadczeń własnego życia jako kobiety we współczesnym świecie, pokazując kruchość, bliskość, wątpliwości i momenty zatrzymania się przy sobie. Na pierwszy rzut oka ilustracje bywają radosne i lekkie, lecz przy bliższym poznaniu odsłaniają szczere obserwacje emocji, które wielu z nas zna, ale nie zawsze umie nazwać.
Sztuka dla Falcaru jest nierozerwalnie związana z rozwojem osobistym. Jej proces twórczy zmienia się wraz z życiem — prace ewoluują i poszerzają się o nowe tematy oraz techniki. Łącząc tradycyjne i cyfrowe metody, artystka eksperymentuje także z ceramiką, obiektami i muralami. Jej charakterystyczny styl zaowocował współpracą z międzynarodowymi markami i redakcjami.
Falcaru pracuje jako ilustratorka na własny rachunek od około dziesięciu lat. Nigdy nie miała stałej pracy w schemacie 9–17 i nie planuje takiej zmiany. Ilustracja to jej wybór od liceum — wtedy postanowiła, że chce rozwijać się w tej dziedzinie, a wszystko zaczęło się w rodzinnym mieście Galați.
Rysowała i malowała od najmłodszych lat. Jak wiele dzieci, lubiła bazgrać i eksperymentować. Według niej dziecięca otwartość sprawia, że tworzenie pochodzi z ciekawości i swobody, zanim pojawi się poczucie „niewystarczająco dobrze”.
Mama dużo z nią rysowała — mimo że sama nie zrobiła kariery w sztuce, te wspólne chwile miały duże znaczenie dla decyzji Livii, by kontynuować tę drogę. Gdy miała 17 lat, rodzice podarowali jej tablet graficzny i zaczęła eksperymentować z cyfrową sztuką, szybko widząc w niej przyszłość zawodową. Obiecała sobie wtedy, że nie będzie planu B.
Jej praktyka swobodnie porusza się między tradycją a cyfrowym rysunkiem i często wychodzi poza ilustrację — do ceramiki, murali i obiektów. Mimo kilku ulubionych mediów, nadal ceni sobie pracę cyfrową za swobodę, jaką daje, zwłaszcza przy wielokrotnym poprawianiu i eksperymentowaniu z kolorami. Jednocześnie przyznaje, że nic nie zastąpi emocji malowania farbami na płótnie.
W młodości skupiała się na klasycznych umiejętnościach rysunku i malarstwa, a później świadomie od nich odchodziła, szukając własnego języka. To doświadczenie pozwoliło jej przenieść te umiejętności do medium cyfrowego — efekt jest taki, że widzowie często nie potrafią od razu rozpoznać, czy praca powstała tradycyjnie, czy cyfrowo.
Dobry dzień zaczyna od zielonej herbaty i kilku małych rytuałów, choć przy natłoku spraw rutyny czasem się gubią. Działa intuicyjnie, dostosowując tempo pracy do aktualnych potrzeb ciała i umysłu. Tworzy zarówno w domu — wtedy stawia na przytulność i często rysuje owinięta kocem z kotem obok — jak i w studio, gdzie zajmuje się większymi projektami, przygotowuje zamówienia i maluje na dużych formatach.
Livia rzadko zaczyna z gotowym przesłaniem — pomysły pojawiają się niespodziewanie i często wynikają z jej osobistych doświadczeń i nastrojów. Jedne prace odbijają głębsze emocje, inne zatrzymują drobne, estetyczne detale codzienności. Widzi swoje ilustracje jako zaproszenie do spojrzenia z jej perspektywy i ma nadzieję, że każdy odbiorca znajdzie w nich coś dla siebie.
W świecie pełnym napięcia i przytłoczenia Falcaru chciałaby, aby jej prace dawały widzom małą chwilę wytchnienia — drobny zastrzyk przyjemności w codziennym dniu.
Czasami chce się odciąć od świata i wyjechać samemu — ale jako istoty społeczne szybka…
Czy zdarzyło Ci się kiedyś obejrzeć stary film z amatorskimi efektami specjalnymi i roześmiać się…
Na pewno przynajmniej raz w życiu widziałeś coś tak absurdalnego, że nie mogłeś uwierzyć własnym…
Prace, które zatrzymują wzrok Jest w sztuce coś szczególnego, co sprawia, że zatrzymujesz się na…
Fotografowie, podobnie jak inni artyści, latami szlifują swój warsztat. W trakcie nauki poznają zasady kompozycji,…
Czasem najbardziej czarujące dzieła pojawiają się w najmniej oczekiwanych miejscach. Tak właśnie działa artysta uliczny…