
Każdy ma jedne obowiązek domowy, którego szczerze nie cierpi. Niezależnie od tego, czy jest męczący, obrzydliwy, czy po prostu monotonna, często odkładamy go w nieskończoność. Nawet estetyczne przedmioty potrafią zamienić się w źródło frustracji — zakamarki zbierają kurz i są trudno dostępne.
Grupa „projekty tworzone przez osoby, które nie muszą ich sprzątać” pokazuje realizacje, które na zdjęciu mogą wyglądać efektownie, ale przy codziennym użytkowaniu ujawniają swoje wady: setki załamań i szczelin, w których chętnie gromadzi się brud.
Ta społeczność nie jest pierwszą ani zapewne ostatnią, która zwraca uwagę na projekty ładne wizualnie, lecz problematyczne w praktyce. Sprzątanie to tylko jeden z aspektów użytkowania i konserwacji — drzwi, blaty, kabiny prysznicowe i inne sprzęty coraz częściej mają nielogiczne, trudne do utrzymania w czystości rozwiązania.
W środowisku projektantów i socjologów rozwija się ruch stawiający użytkownika w centrum — design skoncentrowany na potrzebach rzeczywistych użytkowników. Choć brzmi to oczywiście, wystarczy spojrzeć na kolejne przykłady poniżej, by zobaczyć, jak często ten podstawowy postulat zostaje złamany na rzecz „oryginalności”.
Pojęcie designu zorientowanego na użytkownika pojawiło się już pod koniec lat 70. XX wieku, a popularność zdobyło wraz z książką Donalda A. Normana o interakcji człowiek-komputer. Nawet jeśli nie czytałeś tej książki, być może spotkałeś się z pojęciem „drzwi Normana” — drzwi, które nie dają jasnej wskazówki, czy należy je pchać, czy ciągnąć.
Pojęcie „drzwi Normana” jest ironiczne, bo dotyczy elementu, który jawnie nie uwzględnia zasad projektowania z myślą o użytkowniku. Taki niedopracowany element, zwłaszcza w miejscu o dużym ruchu, może powodować zdumiewające straty czasu — ludzie stoją i próbują zrozumieć, jak otworzyć wejście.
Norman wielokrotnie wskazywał takie przykłady jako dowód, że projektanci nie wzięli pod uwagę codziennego użytkowania. Może drzwi były dodatkiem, może zabrakło budżetu, a może inwestorowi bardzo zależało na konkretnym wyglądzie — w praktyce jednak powoduje to frustrację i stratę czasu.
W wielu przykładach widać, że ktoś miał wizję — projektant, właściciel domu czy lokalu chciał czegoś wyjątkowego. Problem w tym, że często pominięto dwie rzeczy: kto będzie codziennie korzystał z tej rzeczy oraz jak będzie wyglądało jej utrzymanie. Dla architekta to może być „oryginalne”, ale do życia w domu szybko staje się uciążliwe.
Projektanci zorientowani na użytkownika zalecają tworzenie persony — wyobrażonego przeciętnego użytkownika — zanim cokolwiek zostanie zaprojektowane. Nawet dla domowego dekoratora to przydatne ćwiczenie myślowe, które pomaga przewidzieć problemy z utrzymaniem czystości.
Można także stworzyć anty-personę — użytkownika, dla którego dany produkt nie jest przeznaczony. To pomaga przewidzieć, kto napotka problem. Ogólnie warto sprzeciwiać się rozwiązaniom, które niepotrzebnie utrudniają życie — zwłaszcza dziś, gdy mamy lepsze opcje projektowe.
Warto pamiętać: projektowanie z myślą o użytkowniku i utrzymaniu to nie tylko komfort, ale i rozsądek. Małe decyzje designerskie mogą znacząco wpłynąć na to, jak wygodnie i higienicznie żyjemy na co dzień.
Zmiana wystroju pokoju czy domu potrafi od razu poprawić nastrój. W feng shui istnieje nawet…
Zanim w kieszeniach brzęczały smartfony, a całodobowe kanały informacyjne zalewały nas komunikatami o wydarzeniach, większość…
Gdyby koty potrafiły mówić, pewnie większość czasu spędzałyby na podśmiewaniu się z ludzi. Na szczęście…
Psy mają swoje uniwersalne przyzwyczajenia Psy występują w różnych kształtach, rozmiarach i rasach, ale wiele…
Koty potrafią zamienić zwykłą chwilę w komedię Koty mają wyjątkowy talent do zamieniania nawet najbardziej…
Zanim Ryan Reynolds stał się Deadpoolem, zanim zyskał reputację najbardziej charyzmatycznego sprzedawcy ginu w sieci,…