
Przez lata szkolne trafiamy na różnych nauczycieli: surowych, zabawnych, nudnych. Większość z nich z czasem się rozmywa, ale niektórzy zostają w pamięci na długo — niekoniecznie dlatego, że byli wzorem do naśladowania, czasem przez rzeczy, które po prostu trudno uwierzyć, że miały miejsce.
Poniżej znajdziesz opowieści o najbardziej szalonych, dziwnych i niezapomnianych momentach z sal lekcyjnych. Jeśli masz własne wspomnienie, chętnie je przeczytamy.
Był absolutnie niesamowity. Pewien nauczyciel kiedyś podarował mi 200 dolarów w gotówce — usłyszał, jak płakałam, bo matka zabrała wszystkie oszczędności, które zbierałam na prezenty dla sióstr. Byliśmy bardzo biedni, nie mogłam pracować, więc nie miałyby ode mnie „prawdziwych” podarunków. Nauczyciel wiedział też o problemach mojej mamy z nałogami. Wrócił do domu, porozmawiał z żoną i postanowili mi pomóc. Zaskoczył mnie na tydzień przed świętami — pamiętam tylko, że szlochając podziękowałam. Dekady później to on odprowadzał mnie do ołtarza. Był jednym z najdobrotliwszych ludzi, jakich znałam.
Pan Bloom zasłynął jako „Pan Boom” po tym, jak rzucił ławką tak mocno (w stronę, ale nie w ucznia), że noga przebiła ścianę i została w niej. Uczeń zachowywał się okropnie i mówił naprawdę obrzydliwe rzeczy, więc cała klasa stanęła po stronie nauczyciela. Był prawdziwym skarbem — potrafił zarażać entuzjazmem do historii w trudnej szkole.
Grupa „sportowców” brutalnie napadła na mojego przyjaciela, małego, homoseksualnego chłopaka. Nauczyciele nie mogli ich rozdzielić, ale wtedy nasza drobna nauczycielka socjologii, niewielka i kobieca, wśliznęła się między nich i jak superbohaterka odkleiła napastników od przyjaciela, rzucając ich korytarzem jak szmaciane lalki. Nauczyła mnie, by nie bać się dręczycieli.
Mój nauczyciel religii pewnego dnia puścił klasie film „Książę Egiptu”. Kiedy zbliżała się scena z piosenką „You’re Playing with the Big Boys Now”, zatrzymał projektor, oświadczył, że to jego ulubiony utwór i będzie śpiewał głośno, a nikt go nie powstrzyma. Zaczęliśmy się śmiać, bo cała jego rozpaczliwa teatralność sprawiała, że lekcja stała się niezapomniana. Tacy nauczyciele, którzy oddają się lekcji, zostają z uczniami na długo.
Mój nauczyciel ekonomii w pierwszej liceum otworzył okno, usiadł na parapecie i zapalił papierosa tłumacząc, że to lekcja o tym, jak uzależnienie wpływa na zdolność do wykonywania pracy. To był dość dosłowny przykład.
Jedna z nauczycielek robiła sobie zapiekankę na grzejniku, bo „tak się robiło w biedniejszych rejonach, gdzie dorastała”. Inna koleżanka z komentarzy wspominała nauczycielkę od matematyki, która podgrzewała aromatyczne zielone potrawy na kaloryferze — zapach towarzyszył nam przez cały poranek. Raz widzieliśmy też nauczycielkę obcinającą paznokcie u stóp przy biurku i używającą obciętego paznokcia jako wykałaczki — niezapomniane chwile.
Nasz nauczyciel biologii raz sprowadził innego nauczyciela, który w środku lekcji „postrzelił” go na oczach całej klasy — wszystko było udawane, z atrapą i sztuczną krwią. Potem poprosił nas, żebyśmy sprawdzili swój puls, żeby pokazać, jak reaguje ciało na stres. Wyglądało bardzo realistycznie.
Moja nauczycielka przyrody w szóstej klasie przyniosła ropuchy i blender. Ogłosiła, że zrobi „specjalny przysmak” z ropuch, wróciła po dźwiękach blendowania z zieloną papką i częstowała nas nią przy ławkach — krzyki i płacz. Okazało się, że to było guacamole.
Mój nauczyciel chemii podpalił swoje biurko przy użyciu alkoholu i paralizatora na początku nowego rozdziału, żeby zrobić efektowne wprowadzenie. Zbudował też armatę na korytarzu. Co semestr przez sufit wyleciało pewnie setka płytek sufitowych. Było niebezpiecznie, ale ekscytująco.
Pewna anglistka z lat 60. miała skłonność do alkoholu. Kazała dzieciom podlewać jej kwiaty… plastikowe kwiaty. Inni uczniowie później wspominali zapach perfum i alkoholu — wspomnienie utkwiło im na lata.
Nauczyciel, który pewnego dnia wyszedł do toalety, zostawił na biurku swoje szklane oko i powiedział: „Patrzę na was”, zanim wyszedł. Tak niektórzy z nas dowiedzieli się, że ma sztuczne oko.
Nauczyciel postanowił pokazać, że lampy są „odporne na trzęsienia ziemi” — zwiesił się na nich. Okazało się, że nie były do tego przystosowane.
Nauczyciel zamknął mnie kiedyś w sali. Zasnąłem na lekcji i obudziłem się dopiero na przerwie — on pozamykał drzwi. Później opowiadał, że to był jeden z jego ulubionych sposobów na „porządkowanie” klasy, a uczniowie długo się z tego śmiali.
Na lekcji biologii w żeńskiej szkole nauczyciel puszczał film o porodzie i wielokrotnie przewijał moment, gdy pojawia się główka dziecka — śmiał się przy tym maniakalnie, a my krzyczałyśmy i próbowałyśmy się zakryć. Podobno to zadziałało — żeńskie grono przestało mieć problemy z nastoletnimi ciążami w tamtym roku.
Na lekcji historii nauczycielka podniosła biurko wraz z przeszkadzającym, drobnym uczniem i wypchnęła je przez drzwi. Nikt się tego nie spodziewał — po tym incydencie nikt już jej nie zaczepiał.
Na ósmoklasistę trafiła zastępczyni pijana — dała mi przepustkę do toalety i zamknęła drzwi. Poszłam do dyrektora, wróciliśmy razem, on zajrzał przez szybkę, powąchał oddech zastępczyni i znalazł butelkę w jej torebce. Została zwolniona na miejscu.
Mieliśmy nauczycielkę francuskiego, która zaczęła romans z uczniem. Inna historia to nauczyciel, który wysyłał mnie po gazetę i papierosy dla siebie, bym przestała przeszkadzać na lekcji. Nauczyciele potrafią czasem zachowywać się bardzo nieodpowiedzialnie.
Mój wykładowca od animacji 2D twierdził, że 2D umarło i że przyszłość to 3D. Przez semestr robiliśmy koncepcje do zajęć z 3D, a potem zaczął związek z jedną z studentek i oboje odeszli… Najbardziej jednak wkurzyło mnie to, co powiedział o 2D — dziś widać, że ta forma wciąż ma życie i piękne przykłady.
Półzatrudniona nauczycielka muzyki, która kiedyś trenowała gimnastykę, postanowiła wykonać salto na podłodze biblioteki w wieku sześćdziesięciu lat — utknęła i niezbędna była pomoc konserwatorów, by ją uwolnić.
Gdy szef działu plastycznego buntował się przeciw nakazom dystryktu, przyniósł wiertarkę i wywiercił dziurę w jednym z nowych podręczników, demonstrując co myśli o narzucanym mu wyborze książek — potem zachęcił nas, byśmy użyli podręczników do papier-mâché jako pierwszego projektu.
Mój kierowca autobusu w gimnazjum był amatorem drag race’ów — w weekendy ścigał się z ciężarówkami, a my przez okna wołaliśmy i dopingowaliśmy. Dla nas to była ogromna atrakcja, choć z perspektywy dorosłego to dość nieodpowiedzialne zachowanie.
Mój nauczyciel muzyki w siódmej klasie tak zirytował się letnim strojem uczennic (krótkie spódniczki, topy), że wyrzucał ich torby przez okno. Później trafił na jakiś czas do placówki psychiatrycznej, ale wrócił do nauczania.
Miał przepis, że gdy ktoś odpowiedział „nie wiem”, strącił ławkę wraz z uczniem. Gdy któraś dziewczyna wypowiedziała tę frazę, rzeczywiście ją przewrócił — dziewczyna miała spódnicę, jej ojciec był policjantem i po roku nauczyciel zniknął ze szkoły, tłumacząc się wyjazdem za granicę.
Przyszła raz do klasy w szlafroku, bez niczego pod spodem — zdarzyło się, że była pijana i rozebrała się przed klasą. Inna nauczycielka została złapana na zażywaniu narkotyków w sali, a wicedyrektor ożenił się z uczennicą rok po jej maturze. Nasz okręg szkolny miał naprawdę swoje historie.
Uczeń dostał ostrzeżenie za słuchanie muzyki na Walkmanie. Nauczyciel powiedział „jeszcze raz i wyleci przez okno” — i tak się stało.
Pewien nauczyciel nauk ścisłych tak się rozzłościł, gdy zawiodło krzesło, że wyrzucił je przez okno z trzeciego piętra. Niestety trafiło w ogrodnika, który pracował pod budynkiem — wypadek skończył się wizytą w szpitalu i odszkodowaniem.
Ktoś przyniósł mikrofalówkę na lekcję i robił popcorn podczas egzaminu — jadł go powoli, patrząc na nas wszystkich z niezmąconym spokojem.
Niektórzy nauczyciele opowiadali „o dawnych czasach” i używali obraźliwych słów rasistowskich. Jedna z nauczycielek została potem upomniana i miała przeprosić klasę w obecności dyrektora.
Wykładowca od logiki na studiach zachowywał się dziwnie: uderzał głową w biurko po błędnych odpowiedziach, a innym razem zaczął żuć kredę w geście frustracji. To wystarczyło, by część studentów zrezygnowała z zajęć.
Pewna nauczycielka wyrwała kolczyk dziewczynie i rozerwała płatek ucha — była krew, bójka i późniejsze postępowanie sądowe. Ostatecznie nauczycielka straciła uprawnienia.
W szóstej klasie skończyłem test szybciej niż nauczycielka. Ona zaznaczyła, że popełniłem błąd i kazała mi przerabiać zadanie po kilka razy, aż w końcu powiedziałem: „może pani się pomyliła?” — sprawdziła i okazało się, że pomyliła się ona. Potem traktowała mnie źle przez resztę roku.
Mój nauczyciel od zdrowia wpadł kiedyś do klasy w stanie szoku, krzycząc, że złapał męża na zdradzie z mężczyzną w ich łóżku. Płakała i krzyczała tak głośno, że ktoś musiał zabrać ją z sali. Lekcja została odwołana na resztę dzwonka.
Pewien nauczyciel z PTSD z wojny wietnamskiej ukrył się pod swoim biurkiem i płakał — to było przerażające. Na szczęście kolega z sali obok przyszedł mu z pomocą.
Nauczyciel WF kazał uczniowi zdjąć ortezę i laskę i robić okrążenia. Choć okazało się, że kolega symulował uraz (łącznie z fałszywym zwolnieniem lekarskim), takie konfrontowanie chorego ucznia było ryzykowne.
Kiedyś nauczyciel rzucił ucznia o ścianę i złamał mu obojczyk — chłopak był nieobecny kilka dni, a nauczyciel dalej uczył aż do emerytury. Z perspektywy czasu dziwi, że rodzice nie podjęli bardziej zdecydowanych kroków.
Mieliśmy nauczyciela, który kiedyś wystąpił w magazynie dla dorosłych — ktoś przyczepił strony do tablicy, a ona weszła i po prostu zdjęła ekran projektora, usiadła i kontynuowała lekcję, jakby nic się nie stało.
Chemiczka tak zafascynowała się płomieniem fosforu białego, że zapomniała zakręcić fiolkę — eksplodowała i spaliła część jej biurka. Inny nauczyciel użył za dużych kawałków metali alkalicznych w reakcji z wodą — jeden wyskoczył i zapalił się na suficie. Na szczęście nikt nie ucierpiał, ale wspomnienia te były „ekscytujące”.
Kierowca autobusu zatrzymał pojazd, chwycił podręcznik i uderzył nim niegrzecznego ucznia, po czym rzucił książkę i pojechał dalej. Dzieci długo wspominały tego kierowcę.
Gdy nauczycielka z przedszkola miała dość dziecka biednego w uwagi i energii, związano mu ręce liną i zaklejono usta taśmą na około 30 minut. Wtedy wydawało się to śmieszne, dziś brzmi przerażająco.
Jedna z nauczycielek przyszła na zajęcia po operacji dentystycznej i była na silnych lekach przeciwbólowych — mówiła niewyraźnie, ale przyszła uczyć mimo możliwości skorzystania z płatnego zwolnienia. Uczniowie pamiętają, że pracowała mimo bólu.
Mój nauczyciel historii zagroził, że „potrząśnie moją klatką”, jeśli nie przestanę przeszkadzać. Wziął moją ławkę i potrząsnął mną razem z nią — później wezwano mnie do dyrektora i to był jego ostatni dzień w szkole.
Zastępca w czwartej klasie zapytał, kto wierzy w Mikołaja, zebrał podniesione ręce i oznajmił, że Mikołaj nie istnieje — tak się dowiedziałem.
Pierwszego dnia nauczycielka czwartej klasy zapytała jedną uczennicę: „Jesteś dziewczynką czy chłopcem?” — dziewczynka nie potrafiła odpowiedzieć, a nauczycielka potem próbowała to wyjaśniać uwagami o budowie ciała. To była traumatyczna sytuacja, pamiętana przez wiele lat.
Jeden z nauczycieli trzymał w szafce alkohol w butelce po płynie do płukania jamy ustnej — wyglądało zielono, ale w środku było brązowe. Niebezpieczne i nieprofesjonalne.
Ktoś zamknął ucznia w pomieszczeniu magazynowym i zapomniał o nim — chłopak spędził tam pięć godzin, zanim ktoś go odnalazł.
Nauczycielka sprzedawała ołówki po ćwierć dolara, a gdy ktoś nazwał ją skąpą, rzuciła w niego całym stosikiem ołówków. Z perspektywy czasu wiele z tych nauczycieli robiło, co mogli, przy niskich zarobkach.
W przedszkolu, gdy miałem pięć lat, zaśpiewałem podczas korzystania z toaletki w klasie — nauczycielka otworzyła drzwi, złapała mnie, klapsnęła przy wszystkich i zatrzasnęła. Jedno z moich najwcześniejszych wspomnień.
W czwartej klasie (1995) nauczyciel dzielił klasę na „dobrych” i „złych”, a „dobrzy” mieli dawać mu masaże pleców. To było wyjątkowo nieprofesjonalne i upokarzające dla wielu uczniów.
Współczesność kontra przeszłość W dzisiejszym świecie panuje kult postępu i nowości. A jednak niektórzy zastanawiają…
FdB to coś więcej niż konkurs FdB to międzynarodowa społeczność, która promuje i wspiera wysokiej…
Artystka Evangeline Neo, znana w sieci jako evacomics, ma dar wyłapywania tych momentów, gdy podróż…
Wybierasz przyjaciół, partnerów, sojuszników i wrogów, ale rodziny nie wybierasz — ta, którą masz, zostaje…
O sztuce i inspiracji naturą Sztuka nie ma jednej właściwej drogi. Każdy może tworzyć, korzystając…
Każde zdjęcie jak okładka magazynu Na Instagramie Kimberly Douglas każde ujęcie wygląda jak okładka modowego…