
Kiedy Brantley Harrison, wraz z pomocą swoich najbliższych, pomogła przetrwać ciężki czas maleńkiej, rannej wiewiórce, nie spodziewała się, że kiedykolwiek zobaczy ją po raz kolejny. Jednak mimo że od pamiętnego dnia minęło już 8 lat, wdzięczny zwierzak do dziś nie może zapomnieć tego, co zrobiła dla niego wielkoduszna rodzina z Karoliny Południowej. Wiewiórka wychowywała się w ich domu w towarzystwie trzech innych maluchów i do dziś zdaje sobie sprawę z tego, jak wiele dobroci spotkało ją pod ich dachem. Mała Bella odwiedza swoich przyjaciół niemal każdego dnia – nie do końca bezinteresownie, ponieważ zawsze może liczyć z ich strony na hojną porcję smakołyków. Cała rodzina kocha swoją wychowankę i za każdym razem z entuzjazmem wyczekuje jej przybycia!
Dobrze zachowane antyczne meble stają się coraz rzadsze. Czas odciska swoje piętno na wszystkim, ale…
Portretowanie zwierząt ma szczególny urok, gdy jest wykonane z wyczuciem. Dobry artysta nie tylko odwzorowuje…
Nie każda podróż powinna być pośpieszna — ja na pewno nie należę do pospiesznych podróżników.…
Miłość od pierwszego wejrzenia czasem się zdarza, ale czy sama iskrzenie wystarczy, by zbudować zdrowy…
Lizbona jako żywe muzeum Jeśli kiedykolwiek wędrowałeś stromymi, pokrytymi ceramiką uliczkami Lizbony, wiesz, że miasto…
W serii Civilization Damien Aubin kieruje obiektyw na przestrzenie zaprojektowane w skali przytłaczającej ciało ludzkie…