
Na pokładzie samolotu Turkish Airlines zapanowała panika, gdy służby uznały, że na pokładzie może znajdować się ładunek wybuchowy.
Jeden z pasażerów udostępnił hotspot Wi‑Fi o prowokującej nazwie, co przekonało władze o powadze zagrożenia i uruchomiło alert awaryjny.
Samolot został objęty eskortą myśliwców NATO.
Lot TK1853 Turkish Airlines wystartował z Istambułu bez problemów wczesnym rankiem 15 stycznia. Trasa prowadziła do Barcelony.
Około trzy godziny po starcie na pokładzie wybuchła nerwowa sytuacja – piloci i służby zgłosili podejrzenie o ładunku wybuchowym po tym, jak wykryto sieć Wi‑Fi o niepokojącej nazwie.
Jak poinformowali przedstawiciele Turkish Airlines i katalońskie władze, nazwa sieci miała treść sugerującą użycie ładunku: „I have a b*mb, everyone will d*e”. To przesłało służbom sygnał o możliwym zagrożeniu.
W wyniku zgłoszenia samolot – z 148 osobami na pokładzie – przez około 20 minut wykonywał korki w powietrzu. Ogłoszono alarm, a myśliwce NATO zostały postawione w stan gotowości i eskortowały maszynę.
Po wejściu w przestrzeń powietrzną Hiszpanii estońskie informacje media relacjonowały, że hiszpańskie maszyny przejęły eskortę. Po ogłoszeniu kodu 7700, oznaczającego stan ogólnego zagrożenia, lot skierowano na odosobnioną część lotniska Barcelona‑El Prat, by zminimalizować ryzyko dla innych rejsów.
Airbus A321 wylądował awaryjnie, a Guardia Civil przeszukała samolot – nie znaleziono żadnych ładunków wybuchowych ani podejrzanych przedmiotów.
Rzecznik Turkish Airlines podał, że wykryto hotspot skonfigurowany tak, by w nazwie pojawiła się groźba, i że załoga natychmiast uruchomiła procedury bezpieczeństwa zgodnie z międzynarodowymi zasadami lotniczymi.
Służby potwierdziły, że po przeszukaniu nie wykryto nieprawidłowości wewnątrz samolotu. Trwają czynności mające na celu ustalenie tożsamości pasażera, który udostępnił hotspot z fałszywą groźbą, oraz wszczęcie postępowania prawnego wobec sprawcy.
To nie pierwszy przypadek, gdy groźba – prawdziwa lub zgłaszana – wymusiła lądowanie lub zmianę kursu lotu. W ubiegłym roku lot United Airlines musiał awaryjnie lądować w St. Louis po zgłoszeniu o ładunku w bagażu, które okazało się fałszywe; mężczyzna został zatrzymany.
W grudniu reakcja na podobne ostrzeżenie zmusiła linię IndiGo do natychmiastowego sprawdzenia lotu z Kuwejtu do Hajdarabadu po otrzymaniu e‑maila z groźbą. Dochodzenie wykazało, że było to fałszywe zgłoszenie; przeprowadzono kontrole zapobiegawcze na kilku lotniskach.
Tego typu żarty lub celowe prowokacje stwarzają realne zagrożenie: angażują siły zbrojne i służby lotniskowe, narażają pasażerów na stres i opóźnienia oraz generują koszty operacyjne. Organy ścigania podkreślają, że groźby – nawet w formie nazwy sieci Wi‑Fi – traktowane są poważnie i mogą pociągać za sobą odpowiedzialność karną.
Służby apelują o rozwagę: tworzenie prowokujących nazw sieciowychi i zgłaszanie fałszywych informacji może doprowadzić do poważnych konsekwencji prawnych i narażenia życia innych osób.
Street Photographers Foundation zebrała spontaniczne ujęcia od fotografów z całego świata — ludzi, którzy dostrzegają…
Oszukaj wzrok Czas zrobić test dla oczu — a cóż lepiej do tego nadaje się…
Aby zobaczyć, jak zmieniało się społeczeństwo, nie trzeba tylko kart historii. Czasem dowód leży tuż…
Wyobraź sobie, że płyniesz w pobliskim jeziorze. Potrafisz dobrze pływać, znasz to miejsce jak własną…
Magiczny świat Geerta Weggena W niedużym lesie, tuż za rogiem, wiewiórki biegają po koronach drzew,…
Codzienna szansa, by się czegoś nauczyć Każdy dzień daje okazję, by dowiedzieć się czegoś nowego.…