
Mojo, szczeniak pitbula i amstaffa, miał zaledwie 3 miesiące, kiedy jego dalsze życie stanęło pod znakiem zapytania. Psiak cierpiał na ciężką odmianę świerzbu, której z pewnością nie przetrwałby bez nagłej interwencji swojego wybawcy, Joey’a Wagnera. Mężczyzna starał się samodzielnie pomóc maluchowi, ale szybko zdał sobie sprawę z powagi sytuacji i natychmiast zawiózł go do najbliższego szpitala dla zwierząt. Intensywna opieka umożliwiła Mojo powrót do zdrowia, ale jego stan nadal wymagał specjalnego podejścia, uniemożliwiając oddanie psiaka do tradycyjnej adopcji. Wagner, związany emocjonalnie z historią szczeniaka, postanowił osobiście zająć się jego wychowaniem. Piesek, choć na początku niepewny swojego losu, już po chwili rozpoznał w nim swojego wybawcę i wskoczył mu w ramiona. Minęły 2 lata, zanim sierść Mojo całkiem odrosła, ale spędził je szczęśliwy, w otoczeniu kochającej rodziny.
To konto na Instagramie z ponad 500 tys. obserwujących o nazwie „Texts From Your Existentialist”…
Okładki najsłynniejszych albumów muzycznych to ikony same w sobie — potrafią definiować artystę, brzmienie i…
Iluzoryjne ciało jako świątynia Jeśli ciało jest czyjąś świątynią, to ciało Luca Luce można nazwać…
Kraje prowadzą wojny, mapy się przestawiają, przywódcy upadają. Najgłębsze blizny jednak nie zostają na ziemi…
Wielu ludzi boi się śmierci, ale jest przynajmniej jedna mała pociecha — to nie my…
Wprowadzenie Zwierzęta to niewyczerpane źródło inspiracji dla wielu twórców, a Kelsey, autorka prac podpisywanych jako…