
Mówi się, że pierwszy kieliszek wina pijemy do jedzenia, drugi ma służyć miłości, a trzeci doprowadza człowieka do szaleństwa. Brazylijski fotograf Marcos Alberti postanowił zbadać tę zależność podczas eksperymentalnej sesji zdjęciowej z udziałem jego przyjaciół i odpowiedniej ilości wina.
„Pierwsza fotografia powstawała tuż po przyjeździe do studia.” – wyjaśnia Alberti – „To naturalny obraz człowieka zmęczonego stresem i całym dniem pracy.”
Wraz z upływem czasu i opróżnianiem kolejnych kieliszków wina na twarzach wszystkich osób zaczynał pojawiać się uśmiech. Niektórzy naprawdę nie potrafili ukryć swojej radości! Mimo to warto mieć na uwadze, że jego nadmiar niezwykle rzadko kończy się uśmiechem i może poważnie zaszkodzić nawet prawdziwym koneserom wina.
Tak prezentowali się modele Albertiego:
Nikt nie chce uchodzić za łatwowiernego. Gdy coś brzmi zbyt dobre, zbyt absurdalnie lub zbyt…
Każdy ma znajomych — jednych bliższych, innych tylko z powierzchowną relacją. Czasami niektóre znajomości skrywają…
Tradycyjne tatuaże przez wieki opierały się na matowej, organicznej fakturze tuszu. Wraz z rozwojem estetyki…
Świat jest pełen utalentowanych osób, które przelewają swoje artystyczne pomysły na jedzenie. Jedni zostają muzykami,…
Najlepszą zemstą bywa dobrze przeżyte życie. A może nie zawsze? Kiedy partner zdradza, najzdrowszą reakcją…
Otoczenie, w którym żyjemy, wpływa na nasz nastrój – czy zdajemy sobie z tego sprawę,…