26 razy, gdy ludzie osiągnęli poziom żenady, o jakim nawet nie mieli pojęcia

Żenada jest wszędzie — czasem wokół nas, czasem w nas samych. Gdy użytkownik Reddita PaddedValls poprosił na r/AskUK o podzielenie się najbardziej krępującymi historiami, ludzie odpowiedzieli tłumnie. Wybraliśmy najzabawniejsze (i najbardziej żenujące) opowieści, żeby przypomnieć sobie, że wszyscy potrafimy zrobić z siebie totalnych idiotów. W chwili, gdy to się dzieje, nie jest to pocieszające, ale z czasem zostają z tego historie, z których można się pośmiać.

#1

Byłem w restauracji i musiałem puścić bąka, więc czekałem na głośniejszy moment w muzyce w tle i puściłem. Dopiero potem przypomniałem sobie, że mam słuchawki na uszach.

#2

Podobna sytuacja: kiedy miałem 16 lat, przespacerowałem się cztery mile do pobliskiej wsi, żeby spotkać dziewczynę. Nie miałem pieniędzy na autobus, ale jej o tym nie powiedziałem. Nie wiedziałem, że mam trawę i liście we włosach — była zdezorientowana. Musiałem wyznać, że przeszedłem przez pole kukurydzy, żeby skrócić drogę. Najwyraźniej się spodobało — wzięła mnie za męża i jesteśmy razem prawie 20 lat. Na pożegnanie podwiózł mnie jej dziadek; podobno od razu go sobie zaskarbiłem, idąc tyle kilometrów dla jego wnuczki.

„Żenada to łagodna forma wstydu, uniwersalna emocja mająca powstrzymywać zachowania antyspołeczne,” tłumaczyła psychoanalityczka Hilary Jacobs Hendel. „Kiedy robimy coś, co wyróżnia nas w sposób, którego nie chcemy, odczuwamy żenadę — to sygnał, by przestać.”

#3

Szefowa powiedziała nam, że ma nieoperacyjnego guza mózgu. Bez namysłu rzuciłem: „Mówiłem, że ta robota was wykończy”. Minęło 20 lat, a ja wciąż się rumienię, kiedy o tym pomyślę.

#4

Miałem fazę na kogoś z pracy. Spotkałem go po wyjściu z kantyny z rękami pełnymi słodyczy i chipsów. On rzucił coś w stylu: „Mam nadzieję, że to wszystko dla ciebie”. I — nie wiem dlaczego — odpowiedziałem piskliwym, kreskówkowym głosem: „Właściwie jestem wiewiórką, chowam orzechy na zimę”. On wyglądał co najmniej przerażony. Wpadłem w panikę i wyszedłem, skacząc i piszcząc jak wiewiórka. To był samotny sezon.

Musimy zaakceptować, że żenada to część bycia człowiekiem — nie da się jej całkowicie uniknąć bez tłumienia własnej autentyczności. Trzeba jednak umieć się z tego podnieść: okazując sobie od razu współczucie, analizując, co spowodowało to uczucie i decydując, czy trzeba przeprosić, czy wybaczyć sobie i iść dalej.

#5

Na studiach rozmawiałem z niewidomym kolegą, który miał psa przewodnika — złotego retrievera. Chciałem pokazać, że traktuję go jak zwykłego studenta i powiedziałem: „Czy twój pies nie ma pięknego koloru?”. On się uśmiechnął i odrzekł: „Tak mi mówią”. Do dziś się cieszę, że zachował się z klasą.

#6

Pracowałem długo przy budowie planu zdjęciowego i nocowałem w pobliskim hotelu opłaconym przez firmę. Następnego ranka, przed wszystkimi fachowcami, powiedziałem do szefa: „Dziękuję za wczoraj. I za dziś rano.”

Jak zauważa terapeuta Leon Garber, warto też zapytać siebie, czy nie bierzemy czegoś zbyt osobiście — czasem interpretujemy reakcje innych gorzej, niż jest w rzeczywistości. Nawet przy publicznym upokorzeniu trzeba rozważyć, czy to, co zrobiliśmy, jest naprawdę aż tak złe.

Reklama

#7

Kiedy miałem około 8 lat, spodobała mi się dziewczynka z klasy, która wcześniej była z moim najlepszym przyjacielem. Kupiłem jej w New Look różowy naszyjnik z napisem „seksi” i pokazałem mamie — ona skrytykowała pomysł, ale i tak dałem jej prezent. Dziewczynka zerwała ze mną. Potem się okazało, że sam zostałem „flamingiem”, więc chyba lepiej tak się stało.

#8

Stałem przy tylnym płocie i paliłem skręta, kurier zapukał i zapytał „czy masz numer 13?”. Trochę naćpany, myślałem, że pyta o wiek, więc spojrzałem na niego jak na idiotę i odpowiedziałem: „Tak, mam 28 lat!”. On: „…chodzi mi o numer domu 13?”. Nie najgorsze, ale czułem się głupio.

#9

Jako praktykant na wielkiej budowie nosiłem rysunki do biura innej firmy i podrywałem tam ładną panią z administracji, chwaląc się przy kolegach, że to ona się do mnie uśmiecha. Pod koniec lata podeszła do mnie i powiedziała: „Pewnie już cię tu po wakacjach nie zobaczę”. Zdziwiony zapytałem dlaczego, a ona: „Bo szkoła się zaczyna i wracasz do nauki”. Myślała, że jestem chłopcem pomagającym ojcu przez wakacje.

W badaniu dotyczącym zachowań w mediach społecznościowych Amerykanie wskazywali, co uważają za najbardziej żenujące: opatrzone banałami podpisy typu „good vibes only”, synchronizacja ust do piosenek w relacjach, nadmiernie filtrowane zdjęcia, odtwarzanie tańców z TikToka oraz tematyczne dni jak #MotivationMonday czy #ThrowbackThursday.

#10

Na pierwszej pracy jako nieśmiały praktykant IT postanowiłem odpowiedzieć dowcipem z „Simpsonów” na pytanie szefa, czy skończyłem zadanie. Chciałem powiedzieć: „O ile nie będzie żadnych dodatkowych pytań, tak” — wyszło: „O ile nie będziesz mnie pytał ponownie, tak.” Szef aż się zaczerwienił i odszedł wkurzony. Chciałem zapaść się pod ziemię. A potem, rozmawiając z staruszką obok o kotach, chciałem powiedzieć, że jestem uczulony na kocią sierść i mam z tego powodu silną reakcję. Zamiast tego wyszło mi „really bad erection” i już nic nie naprawiło tego momentu.

#11

W rozmowie o instrumentach zapytałem chińską koleżankę, czy uczyła się „Chopsticks”. Nie pomyślałem o kontekście i wszyscy trochę odsunęli się ode mnie. Czułem się obrzydliwie i głupio.

#12

Jako nastolatek chodziłem za inną rodziną w sklepie, myśląc, że to moja mama, i prawie włożyłem paczkę chipsów do ich wózka. Nauczyłem się szybko oddalić i nigdy ich więcej nie widziałem — często zastanawiam się, co by było dalej.

#13

Na firmową imprezę świąteczną przyszedłem w czarnych rurkach i flanelowej koszuli, podczas gdy ponad sto innych mężczyzn miało garnitury i krawaty. Czułem się kompletnie nie na miejscu.

#14

W ósmej czy dziewiątej klasie nie chciało mi się brać udziału w dniu sportu, więc udawałem omdlenie na boisku przed całą szkołą — nauczyciele musieli mnie nieść do środka.

#15

Siostra omyłkowo powiedziała „kocham cię” na końcu rozmowy teams do swojego szefa — bardzo wyluzowana, gadatliwa osoba, ale to było przerażająco krępujące.

#16

U fryzjera zapytała, gdzie mam przedziałek, a ja źle usłyszałem i odpowiedziałem „parking? — tuż za rogiem!”. Cisza, śmiech i poczucie totalnej głupoty.

#17

Spotkałem starego znajomego; jego twarz wyglądała na spuchniętą i żartem powiedziałem: „Coś cię użądliło?”. Okazało się, że ma raka i brakowało mu połowy szczęki. Chciałem się zapadnąć pod ziemię.

#18

Pierwszy dzień w biurze konsultingowym w Londynie, otwarta przestrzeń. Na koniec dnia, mając słuchawki w uszach, chciałem krzyknąć „ok, pa chłopaki” — ale wyszło mi w formie obraźliwej homofobicznej gafy: „OK BYE GAYS!”. Wstała mi krew z twarzy.

#19

Tańczyłem w uczelnianym konkursie tanecznym — totalny, kompromitujący dance-off. Wstyd mi do dziś.

#20

Przyjaciel, fan metalu, obciął sobie włosy nożyczkami i następnego dnia dał dziewczynie w szkole reklamówkę pełną odciętych pasm jako romantyczny gest. Ona była przerażona — nie zadziałało.

#21

Na przyjęciu w 1993/94 pojawiłem się w beżowych, szerokich spodniach, białej koszuli typu „grandad” i pasującym kamizelce. Wyglądałem jak totalny obciach.

#22

Na spotkaniu klasowym opowiadałem o przezwiskach nauczycieli i przypomniałem historię o „Miss Biscup” na głos… na jej oczach. Chwila konsternacji i natychmiastowy wstyd.

#23

Zrzuciłem buta w autobusie i wózek z nim odjechał trzy miejsca dalej. Musiałem wstać z jednym butem, klepnąć człowieka siedzącego tam po ramieniu i poprosić go, żeby wstał, żebym mógł odzyskać mój but. Klasyka.

#24

Myślałam, że barman pyta mnie o randkę, gdy prosił o mój e-mail do paragonu. Pokazałam palec z obrączką i powiedziałam: „Jestem zaręczona”. To był pierwszy raz, gdy poproszono mnie o e-paragon — i od tamtej pory mnie to prześladuje.

#25

Gromada w szkole — ktoś coś do mnie powiedział, odpowiedziałem z nastoletnim dowcipem „twoja mama”… i przypomniałem sobie, że jego mama zginęła w wypadku. W panice przeprosiłem i chciałem powiedzieć „twój tata” — i przypomniałem sobie, że tata też zginął w tym samym wypadku. Chciałem, by ziemia mnie pochłonęła.

#26

Miałem obsesję na punkcie faceta w grupie przyjaciół. Na wyjeździe zrobiłem zdjęcie planszy Scrabble, na której ułożyłem wszystkie ckliwe słowa o miłości i intymności, wpisując jego imię na środku. Wywołałem zdjęcia i zapomniałem o tej fotce — aż jedna z koleżanek przeglądając zdjęcia znalazła je i wszyscy zaczęli się ze mnie śmiać. Byłem wyrzutkiem grupy. A tak przy okazji — jestem facetem.

Wszyscy mamy takie chwile — kluczem jest szybkie przyjęcie do wiadomości własnej żenady, przyjemne potraktowanie siebie i wyciągnięcie wniosków. Po czasie to staje się po prostu anegdotą, którą można opowiadać ze śmiechem.

Reklama

Skomentuj
PRZEWIŃ W DÓŁ, ABY PRZECZYTAĆ NASTĘPNY ARTYKUŁ
Wyślij znajomemu