Każdy ma jedne obowiązek domowy, którego szczerze nie cierpi. Niezależnie od tego, czy jest męczący, obrzydliwy, czy po prostu monotonna, często odkładamy go w nieskończoność. Nawet estetyczne przedmioty potrafią zamienić się w źródło frustracji — zakamarki zbierają kurz i są trudno dostępne.
Grupa „projekty tworzone przez osoby, które nie muszą ich sprzątać” pokazuje realizacje, które na zdjęciu mogą wyglądać efektownie, ale przy codziennym użytkowaniu ujawniają swoje wady: setki załamań i szczelin, w których chętnie gromadzi się brud.
Mysz na biurku kierownika — wreszcie coś pasującego, ale aż robi się niedobrze

Ściany, sufit i pościel pokryte futrem

No naprawdę — co tu się dzieje?

Ta społeczność nie jest pierwszą ani zapewne ostatnią, która zwraca uwagę na projekty ładne wizualnie, lecz problematyczne w praktyce. Sprzątanie to tylko jeden z aspektów użytkowania i konserwacji — drzwi, blaty, kabiny prysznicowe i inne sprzęty coraz częściej mają nielogiczne, trudne do utrzymania w czystości rozwiązania.
W środowisku projektantów i socjologów rozwija się ruch stawiający użytkownika w centrum — design skoncentrowany na potrzebach rzeczywistych użytkowników. Choć brzmi to oczywiście, wystarczy spojrzeć na kolejne przykłady poniżej, by zobaczyć, jak często ten podstawowy postulat zostaje złamany na rzecz „oryginalności”.
Blat kuchenny — brud zbiera się we wszystkich wgnieceniach

„Sofa”

Wyciągnij piaskarkę — szybkie czyszczenie prysznica!

Pojęcie designu zorientowanego na użytkownika pojawiło się już pod koniec lat 70. XX wieku, a popularność zdobyło wraz z książką Donalda A. Normana o interakcji człowiek-komputer. Nawet jeśli nie czytałeś tej książki, być może spotkałeś się z pojęciem „drzwi Normana” — drzwi, które nie dają jasnej wskazówki, czy należy je pchać, czy ciągnąć.
Reklama
1965 Chevrolet G10 — znalezisko z marketplace

Kamienie w salonie — super koncept, ale jak odkurzyć?

No cóż…

Pojęcie „drzwi Normana” jest ironiczne, bo dotyczy elementu, który jawnie nie uwzględnia zasad projektowania z myślą o użytkowniku. Taki niedopracowany element, zwłaszcza w miejscu o dużym ruchu, może powodować zdumiewające straty czasu — ludzie stoją i próbują zrozumieć, jak otworzyć wejście.
Zabawki kąpielowe dla dzieci — pocięte: pleśń w środku

Pusty opis autora

Nie, nie, nie, nie

Norman wielokrotnie wskazywał takie przykłady jako dowód, że projektanci nie wzięli pod uwagę codziennego użytkowania. Może drzwi były dodatkiem, może zabrakło budżetu, a może inwestorowi bardzo zależało na konkretnym wyglądzie — w praktyce jednak powoduje to frustrację i stratę czasu.
Kubek-kaktus z pustymi „ramionami” — idealne siedlisko pleśni

Dywan, który wymieniają raz w roku — mimo to wygląda obrzydliwie

Mój pierwszy post!

W wielu przykładach widać, że ktoś miał wizję — projektant, właściciel domu czy lokalu chciał czegoś wyjątkowego. Problem w tym, że często pominięto dwie rzeczy: kto będzie codziennie korzystał z tej rzeczy oraz jak będzie wyglądało jej utrzymanie. Dla architekta to może być „oryginalne”, ale do życia w domu szybko staje się uciążliwe.
Niestety, ja muszę to sprzątać

Rzeczy, których nie da się wyczyścić

Kolejne rzeczy nie do posprzątania

Projektanci zorientowani na użytkownika zalecają tworzenie persony — wyobrażonego przeciętnego użytkownika — zanim cokolwiek zostanie zaprojektowane. Nawet dla domowego dekoratora to przydatne ćwiczenie myślowe, które pomaga przewidzieć problemy z utrzymaniem czystości.
Piękna łyżka, ale serio?

Tkaninowy klosz nad toaletą — pajęczyny i kurz na widoku

Tak, to są słuchawki

Można także stworzyć anty-personę — użytkownika, dla którego dany produkt nie jest przeznaczony. To pomaga przewidzieć, kto napotka problem. Ogólnie warto sprzeciwiać się rozwiązaniom, które niepotrzebnie utrudniają życie — zwłaszcza dziś, gdy mamy lepsze opcje projektowe.
Kanapa za 6000 dolarów — idealna, jeśli ktoś nigdy nie ma dzieci ani zwierząt

Piękna ściana w restauracji — ale co z utrzymaniem?

Jeszcze więcej rzeczy trudnych do czyszczenia

To, co znalazłam w damskiej toalecie przed lunchem — nadal tam jedliśmy

Piękne znalezisko w naturze — ale i tak kłopotliwe

Zlew łazienkowy z Indonezji

Widziane w sklepie — idealne dla maluchów z brudnymi rączkami

Fotel wyglądający jak ogromne gniazdo — za tę cenę ktoś ma pomoc domową

Ściana dekoracyjna w irlandzkim pubie — wygląda dobrze, ale wyobraźnia podpowiada koszty pielęgnacji

Znalezione na lokalnej wyprzedaży — w suchym, zakurzonym klimacie wyobrażam sobie to za rok

Dlaczego?

Fotel typu sherpa z marketplace — czy to da się w ogóle wyczyścić?

Wygląda jak żwirek utkwiony w starym gumo-podobnym materiale — z osadami z wapna i mydła

Ściany z lustrzanych płytek — powodzenia przy czyszczeniu

Warto pamiętać: projektowanie z myślą o użytkowniku i utrzymaniu to nie tylko komfort, ale i rozsądek. Małe decyzje designerskie mogą znacząco wpłynąć na to, jak wygodnie i higienicznie żyjemy na co dzień.
Reklama
Każdy ma jedne obowiązek domowy, którego szczerze nie cierpi. Niezależnie od tego, czy jest męczący, obrzydliwy, czy po prostu monotonna, często odkładamy go w nieskończoność. Nawet estetyczne przedmioty potrafią zamienić się w źródło frustracji — zakamarki zbierają kurz i są trudno dostępne.
Grupa „projekty tworzone przez osoby, które nie muszą ich sprzątać” pokazuje realizacje, które na zdjęciu mogą wyglądać efektownie, ale przy codziennym użytkowaniu ujawniają swoje wady: setki załamań i szczelin, w których chętnie gromadzi się brud.
Mysz na biurku kierownika — wreszcie coś pasującego, ale aż robi się niedobrze

Ściany, sufit i pościel pokryte futrem

No naprawdę — co tu się dzieje?

Ta społeczność nie jest pierwszą ani zapewne ostatnią, która zwraca uwagę na projekty ładne wizualnie, lecz problematyczne w praktyce. Sprzątanie to tylko jeden z aspektów użytkowania i konserwacji — drzwi, blaty, kabiny prysznicowe i inne sprzęty coraz częściej mają nielogiczne, trudne do utrzymania w czystości rozwiązania.
W środowisku projektantów i socjologów rozwija się ruch stawiający użytkownika w centrum — design skoncentrowany na potrzebach rzeczywistych użytkowników. Choć brzmi to oczywiście, wystarczy spojrzeć na kolejne przykłady poniżej, by zobaczyć, jak często ten podstawowy postulat zostaje złamany na rzecz „oryginalności”.
Blat kuchenny — brud zbiera się we wszystkich wgnieceniach

„Sofa”

Wyciągnij piaskarkę — szybkie czyszczenie prysznica!

Pojęcie designu zorientowanego na użytkownika pojawiło się już pod koniec lat 70. XX wieku, a popularność zdobyło wraz z książką Donalda A. Normana o interakcji człowiek-komputer. Nawet jeśli nie czytałeś tej książki, być może spotkałeś się z pojęciem „drzwi Normana” — drzwi, które nie dają jasnej wskazówki, czy należy je pchać, czy ciągnąć.
1965 Chevrolet G10 — znalezisko z marketplace

Kamienie w salonie — super koncept, ale jak odkurzyć?

No cóż…

Pojęcie „drzwi Normana” jest ironiczne, bo dotyczy elementu, który jawnie nie uwzględnia zasad projektowania z myślą o użytkowniku. Taki niedopracowany element, zwłaszcza w miejscu o dużym ruchu, może powodować zdumiewające straty czasu — ludzie stoją i próbują zrozumieć, jak otworzyć wejście.
Zabawki kąpielowe dla dzieci — pocięte: pleśń w środku

Pusty opis autora

Nie, nie, nie, nie

Norman wielokrotnie wskazywał takie przykłady jako dowód, że projektanci nie wzięli pod uwagę codziennego użytkowania. Może drzwi były dodatkiem, może zabrakło budżetu, a może inwestorowi bardzo zależało na konkretnym wyglądzie — w praktyce jednak powoduje to frustrację i stratę czasu.
Kubek-kaktus z pustymi „ramionami” — idealne siedlisko pleśni

Dywan, który wymieniają raz w roku — mimo to wygląda obrzydliwie

Mój pierwszy post!

W wielu przykładach widać, że ktoś miał wizję — projektant, właściciel domu czy lokalu chciał czegoś wyjątkowego. Problem w tym, że często pominięto dwie rzeczy: kto będzie codziennie korzystał z tej rzeczy oraz jak będzie wyglądało jej utrzymanie. Dla architekta to może być „oryginalne”, ale do życia w domu szybko staje się uciążliwe.
Niestety, ja muszę to sprzątać

Rzeczy, których nie da się wyczyścić

Kolejne rzeczy nie do posprzątania

Projektanci zorientowani na użytkownika zalecają tworzenie persony — wyobrażonego przeciętnego użytkownika — zanim cokolwiek zostanie zaprojektowane. Nawet dla domowego dekoratora to przydatne ćwiczenie myślowe, które pomaga przewidzieć problemy z utrzymaniem czystości.
Piękna łyżka, ale serio?

Tkaninowy klosz nad toaletą — pajęczyny i kurz na widoku

Tak, to są słuchawki

Można także stworzyć anty-personę — użytkownika, dla którego dany produkt nie jest przeznaczony. To pomaga przewidzieć, kto napotka problem. Ogólnie warto sprzeciwiać się rozwiązaniom, które niepotrzebnie utrudniają życie — zwłaszcza dziś, gdy mamy lepsze opcje projektowe.
Kanapa za 6000 dolarów — idealna, jeśli ktoś nigdy nie ma dzieci ani zwierząt

Piękna ściana w restauracji — ale co z utrzymaniem?

Jeszcze więcej rzeczy trudnych do czyszczenia

To, co znalazłam w damskiej toalecie przed lunchem — nadal tam jedliśmy

Piękne znalezisko w naturze — ale i tak kłopotliwe

Zlew łazienkowy z Indonezji

Widziane w sklepie — idealne dla maluchów z brudnymi rączkami

Fotel wyglądający jak ogromne gniazdo — za tę cenę ktoś ma pomoc domową

Ściana dekoracyjna w irlandzkim pubie — wygląda dobrze, ale wyobraźnia podpowiada koszty pielęgnacji

Znalezione na lokalnej wyprzedaży — w suchym, zakurzonym klimacie wyobrażam sobie to za rok

Dlaczego?

Fotel typu sherpa z marketplace — czy to da się w ogóle wyczyścić?

Wygląda jak żwirek utkwiony w starym gumo-podobnym materiale — z osadami z wapna i mydła

Ściany z lustrzanych płytek — powodzenia przy czyszczeniu

Warto pamiętać: projektowanie z myślą o użytkowniku i utrzymaniu to nie tylko komfort, ale i rozsądek. Małe decyzje designerskie mogą znacząco wpłynąć na to, jak wygodnie i higienicznie żyjemy na co dzień.

















