Obrazy Wileya Wallace’a zdają się istnieć w tych kilku sekundach między przebudzeniem a przypomnieniem sobie, co było naprawdę. Dzieci włóczą się po jałowych krajobrazach, świetliste geometryczne formy unoszą się w powietrzu, szkielety pojawiają się jako towarzysze lub ostrzeżenia, a olbrzymie burze wydają się naładowane czymś znacznie dziwniejszym niż elektryczność. Wykonane z niezwykłym realizmem, sceny te są na tyle znajome, że można w nie wejść, a jednocześnie na tyle tajemnicze, by zacząć się zastanawiać, jakie reguły rządzą światami po drugiej stronie.
Urodzony i wychowany w Arizonie, Wallace studiował inter-media arts na Arizona State University, a następnie uzyskał tytuł MFA na University of California, Santa Barbara. Obecnie wykłada w South Mountain Community College, jednocześnie rozwijając cykl prac łączących drobiazgowe malarstwo figuratywne z surrealnymi, metafizycznymi obrazami. Otoczenie też zdaje się odciskać na nich swoje piętno: skaliste pustynie, rozległe niebo i odizolowane krajobrazy wielokrotnie stają się scenami spotkań z niewyjaśnionym.
Dzieci odgrywają szczególnie ważną rolę w twórczości Wallace’a; artysta często korzysta ze zdjęć własnej rodziny jako punktów odniesienia. Na tle tych starannie oddanych postaci pojawiają się świetliste szkielety, dziwne portale, promienne pasma energii, niemożliwe chmury i geometryczne obiekty, które wydają się pochodzić spoza widzialnego świata. Kontrast tworzy charakterystyczne napięcie między niewinnością a niepokojem — sceny mogą być chwilami zabawne, by zaraz potem stać się cicho złowieszcze. Zamiast tłumaczyć, co dokładnie się dzieje, Wallace świadomie pozostawia narracje otwarte. Jego postaci często zdają się odkrywać, komunikować z lub po prostu obserwować coś, czego nie potrafią w pełni zrozumieć. Ta niejednoznaczność pozwala pracom balansować między science fiction, dziecięcą wyobraźnią, snem a czymś niemal nadprzyrodzonym. Neonowy blask bywa też nostalgicznym odniesieniem do kina o tematyce pozaziemskiej, choć światy Wallace’a równie łatwo dryfują w stronę ciemniejszych, dystopijnych interpretacji.
Przewiń w dół, aby wkroczyć w dziwny, rozświetlony wszechświat Wallace’a — ale nie spodziewaj się, że wszystko się wyjaśni.

