
Kiedy Brantley Harrison, wraz z pomocą swoich najbliższych, pomogła przetrwać ciężki czas maleńkiej, rannej wiewiórce, nie spodziewała się, że kiedykolwiek zobaczy ją po raz kolejny. Jednak mimo że od pamiętnego dnia minęło już 8 lat, wdzięczny zwierzak do dziś nie może zapomnieć tego, co zrobiła dla niego wielkoduszna rodzina z Karoliny Południowej. Wiewiórka wychowywała się w ich domu w towarzystwie trzech innych maluchów i do dziś zdaje sobie sprawę z tego, jak wiele dobroci spotkało ją pod ich dachem. Mała Bella odwiedza swoich przyjaciół niemal każdego dnia – nie do końca bezinteresownie, ponieważ zawsze może liczyć z ich strony na hojną porcję smakołyków. Cała rodzina kocha swoją wychowankę i za każdym razem z entuzjazmem wyczekuje jej przybycia!
To konto na Instagramie z ponad 500 tys. obserwujących o nazwie „Texts From Your Existentialist”…
Okładki najsłynniejszych albumów muzycznych to ikony same w sobie — potrafią definiować artystę, brzmienie i…
Iluzoryjne ciało jako świątynia Jeśli ciało jest czyjąś świątynią, to ciało Luca Luce można nazwać…
Kraje prowadzą wojny, mapy się przestawiają, przywódcy upadają. Najgłębsze blizny jednak nie zostają na ziemi…
Wielu ludzi boi się śmierci, ale jest przynajmniej jedna mała pociecha — to nie my…
Wprowadzenie Zwierzęta to niewyczerpane źródło inspiracji dla wielu twórców, a Kelsey, autorka prac podpisywanych jako…