
Natasha Puente to mieszkająca w Meksyku miłośniczka lisów, która uważa je za swój gatunek przewodni – posiada nawet kilka lisich tatuaży. Wraz z początkiem roku zdecydowała się na podróż do Tokyo w celu zdobycia certyfikatu językowego, jednak tym, co zadecydowało o sukcesie jej wycieczki, była bez wątpienia wizyta w wiosce lisów. Dotarcie do Shiroishi zajęło Puente 2 godziny, droga to Zao Kitsune Mura to tylko kolejne 30 minut – zaledwie tyle trwała jej podróż do prawdziwego raju! Meksykanka zapisała swoje wspomnienia na serii zdjęć ukazujących niesamowite piękno napotkanych w rezerwacie lisów. Możemy sobie wyobrazić, jak trudno było jej powstrzymać się przed ich dotknięciem!
Początkowo brzmi to jak wymysł: ktoś, kto zarabia na pisaniu głęboko osobistych, szczerych listów miłosnych…
Sztuka bywa wiekowa, a jednak czasem sprawia wrażenie wyjątkowo współczesnej. Od kompozycji przypominających kadry filmowe…
Zaufanie to dziwna rzecz — budujesz je powoli, cegła po cegle, aż nagle jedno zdarzenie…
Ponad czterdzieści lat temu pojawiła się pierwsza poważna zasada dotycząca spotkań z czymś dziwnym w…
Czasem życie zdaje się nastawione na trudność: światła na czerwonym, zła wiadomość za złą wiadomością,…
Wożenie ludzi to nie lekka robota. Każdy pasażer przywozi ze sobą temperament, humory i nieprzewidywalność…