
Znowu jest ta pora roku, kiedy wszyscy szukają sposobów, aby się przestraszyć. Niektórzy decydują się na udekorowanie swoich domów w taki sposób, że dreszcze przechodzą po plecach przechodniów. Inni wykorzystują całą swoją pomysłowość do tworzenia najbardziej przerażających kostiumów, które sprawiają, że ich współpracownicy i przyjaciele boją się podczas imprez Halloween. Nie zapominajmy też o tych, którzy lubią odpoczywać i oglądać horrory, delektując się nieprzyzwoitą ilością słodyczy. Ale tylko nieliczni mają pomysł celebrowania najbardziej mrocznego święta w roku za pomocą przerażających sesji zdjęciowych. Cóż, przynajmniej ten nauczyciel o tym pomyślał, w wyniku czego w Internecie krążą zarówno przezabawne, jak i przerażające zdjęcia.
Jest niezaprzeczalne, że ten nauczyciel, Ben Hartnell, z Westerville, Ohio, uwielbia kostiumy. W rzeczywistości tak bardzo je kocha, że nie boi się przebrać do swojej pracy. Niedawno stworzył niezwykle popularną sesję zdjęciową w szkole, w której pracuje.
Do sesji zdjęciowej Hartnell wybrał prawdopodobnie najbardziej przerażający scenariusz, jaki można sobie wyobrazić. Zamienił się w Michaela Myersa, niesławnego slashera z filmów o Halloween. Choć może się wydawać, że taka sesja zdjęciowa byłaby rozlewem krwi, wydaje się, że w scenariuszu Hartnella Myers dobrze się bawi. Cóż, przynajmniej dopóki nie wpakuje się w kłopoty i nie zostanie wysłany do biura dyrektora. Biedny Myers. Ale tym razem nikogo nie zabił!
Niektórzy twórcy potrzebują ogromnych płócien, by rozśmieszyć widzów. Josh Hara, znany w sieci jako Yoyoha,…
Połączenie tradycji i nowoczesności Współczesne japońskie ceremonie ślubne często łączą elementy ślubów shintō z zachodnimi…
Wiele wind to jedynie nudne pudełka z przyciskami, ale niektóre z nich pokazują, jak dużo…
Cóż może pójść nie tak? To pięć słów, których raczej nie warto wypowiadać — chyba…
Dlaczego każde dziecko potrzebuje zwierzaka Zwierzak to nie tylko kompan do zabaw. Towarzystwo pupila pomaga…
Gdy tylko pojawia się noworodek, ciocie i sąsiedzi od razu rozważają, po kim dziecko „poszło”.…