
Od jedenastu lat odwiedzam opuszczone miejsca na całym świecie. Zawsze, gdy mam okazję, robię tam selfie — to mój sposób, by zostawić małą pamiątkę. Opuszczone przestrzenie często są puste i przesycone melancholią, dlatego lubię wprowadzać do nich odrobinę życia — siebie samego — i w ten sposób przywracać tym miejscom wyjątkowy nastrój. Poniżej wybrałem kilkanaście ulubionych kadrów. Miłego oglądania!
Od najmłodszych lat fascynowały mnie opuszczone miejsca. Zacząłem robić zdjęcia w wieku około piętnastu lat — najpierw jako sposób na utrwalenie wspomnień z podróży. Później eksplorowałem puste budynki w okolicach Paryża: najpierw chodziło mi głównie o same wyprawy, o ucieczkę z miejskiego zgiełku i oddech poza miastem. Fotografia przyszła stopniowo. Na początku zależało mi jedynie na zapisie miejsca, więc kompozycja bywała przypadkowa. Z czasem zacząłem bardziej dbać o estetykę i pracować nad oddaniem atmosfery odwiedzanych przestrzeni.
Doświadczenie innych odkrywców i wymiana w internetowych społecznościach bardzo mi pomogły — to tam nauczyłem się wielu technik i dostałem motywację do poprawy warsztatu. Z czasem przesunąłem ciężar z reportażu ku fotografii czysto artystycznej: chcę, by oglądający razem ze mną przenosili się w przeszłość i tworzyli własne opowieści o miejscach, które pokazuję.
Nie liczę dokładnie, ile miejsc odwiedziłem, ale jest ich bardzo dużo. To nie wyścig — wolę spędzić dużo czasu w jednym miejscu niż pędzić i odwiedzać ich mnóstwo. Skupiam się na zdjęciach i często czekam godzinami na idealne światło.
Odwiedziłem wiele krajów: Francję, Belgię, Niemcy, Węgry, Irlandię, Portugalię, Polskę, Rumunię, Luksemburg, Włochy, Namibię i Argentynę — i planuję kolejne wyprawy. Najbardziej niezapomniane było Kolmanskop w Namibii: miasto wydrążone przez piaskowe wydmy, dawna kopalnia diamentów, dziś całkowicie zasypane piaskiem. Spędziłem tam tydzień na zdjęciach — atmosfera była niemal nierealna, jakby czas zatrzymał się tam na zawsze.
Większość pracy zaczyna się długo przed wyruszeniem na miejsce: to czasochłonne poszukiwania lokalizacji i historii obiektu. Internet jest oczywiście ważnym źródłem, ale równie pomocni bywają inni fotografowie, lokalni mieszkańcy i książki. Czasem trzeba pokonać pół Europy, żeby dotrzeć do jednego, wymarzonego miejsca.
Gdy lokalizacja jest znana i dostępna, czasem przygotowuję krótszy opis historii miejsca, żeby widzowie lepiej zrozumieli kontekst fotografii. Dla mnie to pasja, która łączy hobby z pracą — próbuję z niej żyć, ale przede wszystkim robię to, bo to, co kocham.
W najbliższym czasie mam kilka wystaw we Francji oraz nową książkę, która ukaże się w listopadzie: „Green Urbex 2: the world without us” — zbiór miejsc, które fotografowałem przez ostatnie dziesięć lat. Planuję kontynuować podróże po Europie, ale coraz chętniej wybieram dalsze kierunki: kraje byłego bloku wschodniego, wybrane miejsca w Azji, a także powrót do Japonii czy wyprawy do Libanu i USA. Lista marzeń jest długa.
Za moimi zdjęciami stoi też pewne przesłanie środowiskowe: wyobrażam sobie, jak mogłaby wyglądać Ziemia bez ludzi. W wielu kadrach fascynuje mnie moment, gdy natura przejmuje przestrzeń — bluszcz pokrywający mury, drzewa wyrastające przez dachy. To wizja postapokaliptyczna, która skłania do refleksji: być może obserwując takie obrazy, lepiej doceniamy to, co mamy i czas, który nam pozostał.
W książce „Green Urbex, the world without us” podkreślam, że przyroda potrafi odrodzić się tam, gdzie człowiek zniknął. Przykłady z Czarnobyla czy strefy zdemilitaryzowanej między Koreami pokazują, że zwierzęta i roślinność potrafią się odbudować i rozkwitać bez naszej obecności. To fascynujący, ale i niepokojący eksperyment: piękno przyrody zestawione z pytaniem — jak długo trwałoby to bez ingerencji człowieka?
„Ain't no stopping us now, we're on the move.” Gdyby technologia miała swoją piosenkę przewodnią,…
Czymś, co dzieje się w klubie, ma zostać w klubie, prawda? Niekoniecznie. Kilka osób przekonało…
Nie każdy nadaje się na rodzica. Niektórzy świadomie wybierają życie bez dzieci, by w pełni…
Stare fotografie to jak małe wehikuły czasu — przenoszą nas w przeszłość i ożywiają momenty,…
Opieka nad zdrowiem psychicznym wciąż bywa tematem, o którym wielu woli nie mówić. Dla niektórych…
Wprowadzające przemyślenia o pokoleniach Między millenialsami a pokoleniem baby boomerów toczy się od lat niemal…