
Wyobraź sobie: zamawiasz coś przez internet i czekasz dni — a czasem tygodnie — aż przesyłka wreszcie dotrze. Kiedy ją rozpakowujesz, zawartość ledwie przypomina to, co zamówiłeś. A jeśli to dla Ciebie znajoma historia — witaj w klubie frustratów próbujących odzyskać pieniądze przez skomplikowane systemy reklamacyjne.
Poniżej znajdziesz zbiór zdjęć pokazujących najbardziej rozczarowujące (i często zabawne) wpadki zakupowe. Od malutkich baseników po żałosne podróbki — te przykłady przypominają, żeby zawsze czytać opinie przed finalizacją zamówienia.
Karton przyszedł w oryginalnym pudle Amazon, a w środku opakowanie karty graficznej miało nienaruszone plombki i folię. Kontaktuję się z obsługą, ale w środku krzyczę, że nie chcę, by pomylili mnie z oszustem i nie zwrócili pieniędzy.
Przynajmniej mam teraz oryginalną wycieraczkę powitalną.
Żona zamówiła ładny irlandzki sweter z serwisu ArtsWardrobe.com. Na zdjęciu wyglądał jak misterny, dziergany wzór. W rzeczywistości dostała nadrukowaną bluzę ze słabym przeszyciem na kiepskim poliestrze. W opisie było „knitted” — nie „printed”. W skrócie: nie zamawiaj z ArtsWardrobe.com.
Czyli ktoś złożył zamówienie na Amazonie na mój adres i skasował różnicę? Brzmi podejrzanie.
Zamawiałem z witryny Walmart. Próbowałem „napuszyć” produkt, żeby przypominał reklamowane zdjęcie — bez szans. Kokarda jest inna, kleju pełno, sprawa przegrana.
Kontaktowałem się z Walmart — odpowiedź: nie mogą wysłać samego siodełka; trzeba odesłać rower, a potem wyślą wymianę.
Znajomy zamówił grawerowany urnę na prochy ojca — i oto, co przyszło.
Albo dziewczyna jest mikroskopijnych rozmiarów, ja olbrzymi, albo ten fotel to oszustwo.
Jestem wkurzona — rozmiar i kolor, które chciałam, już wyprzedane. Obsługa zgodziła się na zwrot bez opłat, ale nie pomoże mi odzyskać tej konkretnej bielizny (i bez czyichś rzęs przymocowanych do niej!).
Niby nic, młotek załatwił sprawę — ale mimo wszystko irytujące.
Była promocja, ostatni rozmiar — kurtka wygodna i leży dobrze. Tylko że… mam kłopot: ktoś musi mi pomóc zdjąć z niej coś, co do niej przyczepili. Dziwna sytuacja.
Nie, HR, nie sugerowałem, że jest ćpunką. Oczywiście żarty tego typu w pracy nie są na miejscu.
Kupiłem książkę na eBay; sprzedawca wysłał przesyłkę z Chin zamiast z Włoch, jak wskazywał profil. Pierwsza strona to notka o prawach autorskich — i oznaczenie „Press eBook”. Fałszerstwo.
Zmiana wystroju pokoju czy domu potrafi od razu poprawić nastrój. W feng shui istnieje nawet…
Zanim w kieszeniach brzęczały smartfony, a całodobowe kanały informacyjne zalewały nas komunikatami o wydarzeniach, większość…
Gdyby koty potrafiły mówić, pewnie większość czasu spędzałyby na podśmiewaniu się z ludzi. Na szczęście…
Psy mają swoje uniwersalne przyzwyczajenia Psy występują w różnych kształtach, rozmiarach i rasach, ale wiele…
Koty potrafią zamienić zwykłą chwilę w komedię Koty mają wyjątkowy talent do zamieniania nawet najbardziej…
Zanim Ryan Reynolds stał się Deadpoolem, zanim zyskał reputację najbardziej charyzmatycznego sprzedawcy ginu w sieci,…