Choć szkoła to doświadczenie, przez które przechodzi większość z nas, każdy wspomina ją inaczej. Dla niektórych to najlepszy czas w życiu, dla innych — koszmar, zwłaszcza jeśli byli celem dręczyciela. Poniżej zebraliśmy relacje ludzi, którzy opisują, co stało się z ich szkolnymi oprawcami — od historii o karmie, która wróciła, po sytuacje, gdy ktoś postanowił się obronić. Przeglądaj, wybieraj najlepsze opowieści i jeśli masz swoją, podziel się nią w komentarzu.
#1

W pierwszej klasie liceum znęcał się nade mną rozgrywający szkolnej drużyny. Codziennie walił mnie w ramię tak mocno, że miałem stały siniak. Po kilku tygodniach wymyśliłem zemstę: schowałem w rękawie kawałek aluminiowej płytki i sprowokowałem go, mówiąc, że nawet nie czuję jego ciosów. Gdy uderzył, trzy kości w jego dłoni pękły i nie mógł grać przez resztę sezonu. Satysfakcja? Bezcenna. Nie złość — odwet.
#2

Mój główny prześladowca z liceum wydawał się nie do ruszenia. Dziesięć lat później spotkałem go na charytatywnym evencie, gdzie jako wolontariusz przepraszał za swoje dawne zachowanie. Życie dało mu kilka mocnych lekcji i najwyraźniej je przyjął — stał się porządnym człowiekiem.
#3

Miałam 16 lat, gdy dziewczyna zaczęła mnie prześladować za to, że ją „źle spojrzałam”. Śledziła mnie po klasach i któregoś dnia czekała przy drzwiach, grożąc, że mnie pobije. Odpowiedziałam, że się jej nie boję. Powiedziała „nie boisz się?”, ja: „nie”. Wyszła i nigdy więcej mnie nie zaczepiała.
#4

Kapitan drużyny futbolowej terroryzował każdego, kto nie był sportowcem czy „ładny”. My wystawiliśmy na króla studniówki kogoś zupełnie innego — miłego, błyskotliwego i empatycznego. Osiem lat po szkole zaproszono naszego dręczyciela do programu, który miał skonfrontować go z ofiarami. Wyglądał źle: przybrany na wadze, zaniedbany. Natomiast facet, którego dręczył, triumfował — wysportowany, z poprawionym nosem i zębami, inżynier w NASA, szczęśliwie żonaty. Publicznie podziękował mu za to, że zmotywował go do zmian. To było epickie.
#5

Po miesiącach wyśmiewania w pewnym momencie pokazałem mu środkowy palec. Wcisnął mi wtedy klatkę piersiową, popchnąłem go i… to ja zostałem wyrzucony z klasy. Nauczycielka, która wiedziała o prześladowaniu, powiedziała mi, żebym był odporny. Zadzwoniłem do taty — nie wiedziałem, że zaraz po moim telefonie pojechał i skonfrontował nauczycielkę, żeby poczuła choć odrobinę tego, co ja. Następnego dnia przeprosiła, a ten facet trzymany był ode mnie z daleka przez resztę roku.
#6

Nasz szkolny prześladowca został strażnikiem więziennym i zginął podczas zamieszek, kiedy został zaatakowany przez osadzonego. Krótka i brutalna historia.
Reklama
#7

Jeden z dręczycieli dostał od starszego brata ofiary — skończyło się czarnym okiem i złamanym ramieniem.
#8

Nie zgadniesz — został zwolennikiem Trumpa. Krótkie i wymowne.
#9

W gimnazjum byłem drobnym łobuzem i celowałem w prześladowcę, Doug był duży i popychał mnie. Któregoś dnia w szatni zrobił to ostro i pojawił się Antony — wysoki, muskularny facet. Następnego razu Doug został przyłapany na płaczu i trzymał się za kolana, co wszyscy widzieli. Od tamtej pory tylko mnie omijał wzrokiem. Nie wiem dokładnie, co Antony zrobił, ale zrobił to efektownie.
#10

Facet, który nas bił i wyzywał przy użyciu obelg homofobicznych, został przyłapany „na tym samym” z kolegą i wyrzucono go ze stajni kumpli. Gdyby nie przemoc i szyderstwa, mógłby się z nami dogadać — połowa grupy była bi lub gejami. Do dziś śmieszne, że kiedyś na nas klął, a ja wtedy stałem z dziewczyną z szminką na ustach.
#11

Chciałbym powiedzieć, że się zmienił, ale coś było ewidentnie nie tak z jego psychiką. Już w szóstej klasie groził, że spali mój dom i zobaczy, jak topi się skóra. Potem ożenił się, znalazł „Boga”, który ponoć pozwalał mu bić żonę i dziecko — wylądował w więzieniu, ona odeszła. Wyszedł, wziął kolejną żonę, znowu bicie, znów więzienie. Cykl się powtarzał. Karma? Częściowo — trafiał tam, gdzie jego miejsce, ale nigdy się nie zmienił.
#12

Spędziłem ciężkie lata w złym stanie psychicznym i nie pamiętam wielu momentów. Pewnego dnia podszedł do mnie facet w aptece i przeprosił za to, jak mnie traktował w liceum — problem w tym, że go nie rozpoznałem. Zdenerwował się, gdy mu to powiedziałem, ale wyglądał, jakby sobie radził w życiu.
#13

Mój najgorszy dręczyciel sprawił, że w gimnazjum pękłem — przywaliłem mu głową o szafkę i lał mnie do chwili, gdy nauczyciel nas rozdzielił. Następnego tygodnia przyszedł z propozycją „pokoju”, ale gdy wyszliśmy za domem mojej mamy, jego koledzy mnie przytrzymali i facet wsadził mi po jednym nabojem .22 w każde stopę. Poszedł do poprawczaka, a ja stałem się bardziej zgorzkniały i nie ufałem nikomu do końca szkoły.
#14

W liceum pewien gość mnie gnębił: odpychał, wyzywał, podrzucał mi książki. Pierwszy tydzień roku szkolnego dałem mu „wpadkę” — zaczepiłem, że „Joe miał wypadek” i zrobiłem tłumowi miejsce, jakby on potrzebował pomocy w pójściu do pielęgniarki. Zamarł ze wstydu. Plotka, że „siku mu się posikało”, rozniosła się i od tamtej pory zostawił nas w spokoju. Po latach spotkaliśmy się po maturze i udawaliśmy dawne dobre relacje.
#15

Parę lat później sam został celem cybernękania, a jego mama interweniowała — dopóki nie dowiedziała się, że to on sam wcześniej nękał wiele dzieci. Nieładny koniec dla kogoś, kto sam krzywdził innych.
#16

Jeden z nich został zatrzymany przez US Marshalls i skazany za handel sterydami, drugi skończył jako sprzedawca używanych samochodów.
#17

Moja szkolna prześladowczyni z popularnego klanu stopniowo stawała się coraz bardziej samotna i zgorzkniała. Traciła pracę przez swoje zachowanie, popadała w alkoholizm, miała problemy z prawem, próbowano ją ratować, wysyłano na rehabilitację — niestety alkohol ją dopadł i zmarła dwa lata temu. Rodzina nie potrafiła zrozumieć, dlaczego tak się stało.
#18

Kiedy sam próbowałem walczyć, to się tylko pogłębiało. Zakończyło się, gdy kolega zgłosił sprawę nauczycielowi, a nauczycielka, która prowadziła program mediacji, wymyśliła ćwiczenie: trzech głównych prześladowców zaproszono do dyskusji z trzema uczniami, którzy byli oceniani jako sprawiedliwi. Musieli rozmawiać o przyczynach dręczenia i przygotować prezentację, a na koniec zaproponować sankcje. To zadziałało.
#19

Gdy na autobusie widziałem jak ktoś prześladuje młodszego chłopaka, zacząłem krzyczeć „dręczyciel, dręczyciel!”. Po chwili większość pasażerów dopasowała się i zaczęli go wytykać — facet się popłakał, jego mama zadzwoniła do mojej mamy i musiałem przepraszać. Od tamtej pory nasze mamy trzymają bliskie relacje.
#20

Byłem zawieszany 16 razy i w końcu wydalony w ostatnim roku szkoły. Gdy na spotkaniu z rodzicami mówiono, że mam problemy z gniewem, odpowiedziałem: „Nie mam problemu z gniewem, mam problem z prześladowaniem — jeśli przestaną mnie dręczyć, przestanę ich bić”. Tata się zaśmiał, zastępca dyrektora też, ale to nie powstrzymało dręczycieli. Kilku z nich nie żyje, a ten, który próbował kontynuować po szkole, dostał odemnie w ulicznej bijatyce.
#21

W końcu w jakiś sposób staliśmy się — no, znajomymi. Rodzice byli wezwani do szkoły i dyrektor powiedział, że jest ze mnie dumny, mimo że pobiłem innego chłopaka kijem do krykieta. Sytuacja ułożyła się… dziwnie.
#22

Niewielkie zwycięstwo, ale słodkie. Rok później grałem w zespole na weselu i wiele kobiet bawiło się przy naszej muzyce. Spojrzałem w górę i zobaczyłem dawnych „króli futbolu” stojących przy ścianie, kamienne twarze, patrzących jak ich żony i partnerki świetnie bawią się z chłopakami, których kiedyś dręczyli. Gdyby mój piętnastoletni ja zobaczył, jak się potoczy moje życie…
#23

Nie typowy prześladowca, raczej rozpieszczony dzieciak, który naśmiewał się z innych i groził „prawnikem taty”. Raz złamałem mu rękę. Dyrektor powiedział do mnie: „On jest palantem, zrobiłbym to samo, ale jego tata jest prawnikiem, więc zostań w domu jutro — powiem, że jesteś zawieszony”. Od tamtej pory mamy umiarkowanie przyjazne relacje przez 19 lat.
#24

Jako trzecioklasista miałem dość dokuczania pewnego czwartoklasisty. Uderzyłem go plecakiem przy wysiadaniu z autobusu w sposób, który mógł wyglądać na przypadek i złamałem mu nos. Jego rodzice dzwonili do moich, ale skończyło się na lodach i koniec problemów w autobusie.
#25

W sumie nic wielkiego: złamał duży palec u nogi tak, że już nigdy nie biegał bez bólu — koniec kariery w baseballu i futbolu. Teraz jest trzydziestoparoletnim łysiejącym facetem mieszkającym z rodzicami.
#26

Powaliłem go na ziemię i zostałem zawieszony. Mama zabrała mnie na lody i spędziłem trzy dni, robiąc, co chciałem. Była dumna, że w końcu się wyrwałem i stanąłem w obronie siebie. Prześladowca przestał zaczepiać innych, gdy byłem w pobliżu.
#27

Wbrew oczekiwaniom — została dyrektorką szkoły, z której ja skończyłem liceum. Ironia losu?
#28

Nie — ma szczęśliwą rodzinę i odniósł sukces. Nie wierzę w karę losu w takiej formie, jak często się o niej mówi; życie potrafi być niesprawiedliwe.
#29

Nie nazwałbym tego karmą. Spotkałam kiedyś byłą prześladowczynię po rozwodzie i kilku zawodowych potknięciach. Zaskoczyła mnie — opowiedziała o trudnym okresie i powiedziała, że wreszcie idzie w dobrą stronę. Na moment zniknął cały mój żal; zrozumiałam, że trzymanie urazy nie jest mi potrzebne. Nie staliśmy się przyjaciółkami, ale szczerze jej wtedy życzyłam dobrze.
#30

Byłem chudym, nieśmiałym nerdem, idealnym celem. Od czwartej do dziesiątej klasy trzech chłopaków mnie prześladowało. Pewnego dnia wściekłem się — trafiłem jednego tak, że słychać było zgrzyt zębów, i kolejnego dnia doszło do bijatyki, w której wyrzuciłem wszystkie skumulowane lata frustracji. Miałem wstrząs, podbite oczy, pozszywane dłonie, ale od tamtej pory mnie zostawili w spokoju. Z czasem z dwoma z nich się zaprzyjaźniłem.
#31
Szkoła próbowała ukarać mnie za obronę, twierdząc, że byłem agresorem, mimo świadków, którzy mówili inaczej. Skończyło się to zdenerwowaniem na dyrektora i zmianą szkoły.
#32
Powiedziałem mu, żeby mnie zostawił, albo mu rozbiję mordę. Nikt mi nie uwierzył — nauczyciele traktowali nas jednakowo, a koledzy bali się stanąć po mojej stronie, żeby nie zostać wykluczonymi. To wszystko zniszczyło moje zaufanie do ludzi i poczucie własnej wartości. Do dziś mam z tym problemy.
#33

W szóstej klasie trzech większych chłopaków mnie goniło i kiedy w końcu złapali, dostałem solidnie. W jednej sytuacji pękłem i odpowiedziałem pięścią — w efekcie mnie ukarali, choć wcześniej moje zgłoszenia trafiały na ściany. Sytuacja powtarzała się, aż wreszcie stałem się bardziej wojowniczy.
#34
On był kiedyś moim najlepszym kumplem, potem zmienił się i zaczął mnie dręczyć. Po dwóch bijatykach przestał — jego kumple wyśmiali go, bo „nie wygrywał”. Teraz znów jesteśmy bardzo blisko.
#35
Kiedy miałem 5–6 lat, w UK siostra zakonnica dziobała mnie po dłoniach, bo jadłem nożem i widelcem „w złej ręce” i odsyłała do „stupida” stołu. To był moment, w którym postanowiłem grać długą grę — i zostałem ateistą.
#36
Zabrano mnie kiedyś w pierwszym roku liceum — napadli mnie dwaj chłopcy. Jeden teraz jest kucharzem, drugi zaginął w niewiadomym kierunku. Ja przeszedłem na emeryturę w 41. roku życia i teraz podróżuję po świecie i robię zdjęcia. Dla mnie karma zadziałała dobrze.
#37
Nie mam pojęcia, co z nimi — nie śledziłem ich życiowych losów, bo nie chciałem mieć z nimi nic wspólnego.
#38
Byłem prześladowany przez większość szkoły — byłem „inny”, brązowy i pewny siebie, więc nauczyciele też byli rasistowscy. Odpowiedziałem przemocą: przestałem bać się bycia zranionym i to zniechęciło najsilniejszych. Z czasem zostali przy wyzwiskach, ale przestali mnie bić. Czy to było idealne? Nie, ale działało.
#39
Przy jednym z prześladowców odkryłem, że wcale nie jest silniejszy ode mnie, mimo że był większy, i to podniosło moją pozycję w szkole. Innego razu ojciec pchnął sprawę z moim rodzicem pod drzwiami domu tamtego chłopaka i to zakończyło prześladowanie — bez konsekwencji prawnych, ale skutecznie.
#40
Gdy byłem młody, sam byłem czyimś prześladowcą. Ten chłopak postanowił się bić — posadziłem go, ale nie miałem serca, żeby uderzyć go w twarz. Wpuściłem go, poszedł znów, ja znów go powaliłem, dałem kilka uderzeń w klatkę i pozwoliłem wstać. To była moja jedyna taka sytuacja; nigdy więcej już nikogo nie dręczyłem. Zrozumiałem, jak bardzo to rani.
Reklama
Choć szkoła to doświadczenie, przez które przechodzi większość z nas, każdy wspomina ją inaczej. Dla niektórych to najlepszy czas w życiu, dla innych — koszmar, zwłaszcza jeśli byli celem dręczyciela. Poniżej zebraliśmy relacje ludzi, którzy opisują, co stało się z ich szkolnymi oprawcami — od historii o karmie, która wróciła, po sytuacje, gdy ktoś postanowił się obronić. Przeglądaj, wybieraj najlepsze opowieści i jeśli masz swoją, podziel się nią w komentarzu.
#1

W pierwszej klasie liceum znęcał się nade mną rozgrywający szkolnej drużyny. Codziennie walił mnie w ramię tak mocno, że miałem stały siniak. Po kilku tygodniach wymyśliłem zemstę: schowałem w rękawie kawałek aluminiowej płytki i sprowokowałem go, mówiąc, że nawet nie czuję jego ciosów. Gdy uderzył, trzy kości w jego dłoni pękły i nie mógł grać przez resztę sezonu. Satysfakcja? Bezcenna. Nie złość — odwet.
#2

Mój główny prześladowca z liceum wydawał się nie do ruszenia. Dziesięć lat później spotkałem go na charytatywnym evencie, gdzie jako wolontariusz przepraszał za swoje dawne zachowanie. Życie dało mu kilka mocnych lekcji i najwyraźniej je przyjął — stał się porządnym człowiekiem.
#3

Miałam 16 lat, gdy dziewczyna zaczęła mnie prześladować za to, że ją „źle spojrzałam”. Śledziła mnie po klasach i któregoś dnia czekała przy drzwiach, grożąc, że mnie pobije. Odpowiedziałam, że się jej nie boję. Powiedziała „nie boisz się?”, ja: „nie”. Wyszła i nigdy więcej mnie nie zaczepiała.
#4

Kapitan drużyny futbolowej terroryzował każdego, kto nie był sportowcem czy „ładny”. My wystawiliśmy na króla studniówki kogoś zupełnie innego — miłego, błyskotliwego i empatycznego. Osiem lat po szkole zaproszono naszego dręczyciela do programu, który miał skonfrontować go z ofiarami. Wyglądał źle: przybrany na wadze, zaniedbany. Natomiast facet, którego dręczył, triumfował — wysportowany, z poprawionym nosem i zębami, inżynier w NASA, szczęśliwie żonaty. Publicznie podziękował mu za to, że zmotywował go do zmian. To było epickie.
#5

Po miesiącach wyśmiewania w pewnym momencie pokazałem mu środkowy palec. Wcisnął mi wtedy klatkę piersiową, popchnąłem go i… to ja zostałem wyrzucony z klasy. Nauczycielka, która wiedziała o prześladowaniu, powiedziała mi, żebym był odporny. Zadzwoniłem do taty — nie wiedziałem, że zaraz po moim telefonie pojechał i skonfrontował nauczycielkę, żeby poczuła choć odrobinę tego, co ja. Następnego dnia przeprosiła, a ten facet trzymany był ode mnie z daleka przez resztę roku.
#6

Nasz szkolny prześladowca został strażnikiem więziennym i zginął podczas zamieszek, kiedy został zaatakowany przez osadzonego. Krótka i brutalna historia.
#7

Jeden z dręczycieli dostał od starszego brata ofiary — skończyło się czarnym okiem i złamanym ramieniem.
#8

Nie zgadniesz — został zwolennikiem Trumpa. Krótkie i wymowne.
#9

W gimnazjum byłem drobnym łobuzem i celowałem w prześladowcę, Doug był duży i popychał mnie. Któregoś dnia w szatni zrobił to ostro i pojawił się Antony — wysoki, muskularny facet. Następnego razu Doug został przyłapany na płaczu i trzymał się za kolana, co wszyscy widzieli. Od tamtej pory tylko mnie omijał wzrokiem. Nie wiem dokładnie, co Antony zrobił, ale zrobił to efektownie.
#10

Facet, który nas bił i wyzywał przy użyciu obelg homofobicznych, został przyłapany „na tym samym” z kolegą i wyrzucono go ze stajni kumpli. Gdyby nie przemoc i szyderstwa, mógłby się z nami dogadać — połowa grupy była bi lub gejami. Do dziś śmieszne, że kiedyś na nas klął, a ja wtedy stałem z dziewczyną z szminką na ustach.
#11

Chciałbym powiedzieć, że się zmienił, ale coś było ewidentnie nie tak z jego psychiką. Już w szóstej klasie groził, że spali mój dom i zobaczy, jak topi się skóra. Potem ożenił się, znalazł „Boga”, który ponoć pozwalał mu bić żonę i dziecko — wylądował w więzieniu, ona odeszła. Wyszedł, wziął kolejną żonę, znowu bicie, znów więzienie. Cykl się powtarzał. Karma? Częściowo — trafiał tam, gdzie jego miejsce, ale nigdy się nie zmienił.
#12

Spędziłem ciężkie lata w złym stanie psychicznym i nie pamiętam wielu momentów. Pewnego dnia podszedł do mnie facet w aptece i przeprosił za to, jak mnie traktował w liceum — problem w tym, że go nie rozpoznałem. Zdenerwował się, gdy mu to powiedziałem, ale wyglądał, jakby sobie radził w życiu.
#13

Mój najgorszy dręczyciel sprawił, że w gimnazjum pękłem — przywaliłem mu głową o szafkę i lał mnie do chwili, gdy nauczyciel nas rozdzielił. Następnego tygodnia przyszedł z propozycją „pokoju”, ale gdy wyszliśmy za domem mojej mamy, jego koledzy mnie przytrzymali i facet wsadził mi po jednym nabojem .22 w każde stopę. Poszedł do poprawczaka, a ja stałem się bardziej zgorzkniały i nie ufałem nikomu do końca szkoły.
#14

W liceum pewien gość mnie gnębił: odpychał, wyzywał, podrzucał mi książki. Pierwszy tydzień roku szkolnego dałem mu „wpadkę” — zaczepiłem, że „Joe miał wypadek” i zrobiłem tłumowi miejsce, jakby on potrzebował pomocy w pójściu do pielęgniarki. Zamarł ze wstydu. Plotka, że „siku mu się posikało”, rozniosła się i od tamtej pory zostawił nas w spokoju. Po latach spotkaliśmy się po maturze i udawaliśmy dawne dobre relacje.
#15

Parę lat później sam został celem cybernękania, a jego mama interweniowała — dopóki nie dowiedziała się, że to on sam wcześniej nękał wiele dzieci. Nieładny koniec dla kogoś, kto sam krzywdził innych.
#16

Jeden z nich został zatrzymany przez US Marshalls i skazany za handel sterydami, drugi skończył jako sprzedawca używanych samochodów.
#17

Moja szkolna prześladowczyni z popularnego klanu stopniowo stawała się coraz bardziej samotna i zgorzkniała. Traciła pracę przez swoje zachowanie, popadała w alkoholizm, miała problemy z prawem, próbowano ją ratować, wysyłano na rehabilitację — niestety alkohol ją dopadł i zmarła dwa lata temu. Rodzina nie potrafiła zrozumieć, dlaczego tak się stało.
#18

Kiedy sam próbowałem walczyć, to się tylko pogłębiało. Zakończyło się, gdy kolega zgłosił sprawę nauczycielowi, a nauczycielka, która prowadziła program mediacji, wymyśliła ćwiczenie: trzech głównych prześladowców zaproszono do dyskusji z trzema uczniami, którzy byli oceniani jako sprawiedliwi. Musieli rozmawiać o przyczynach dręczenia i przygotować prezentację, a na koniec zaproponować sankcje. To zadziałało.
#19

Gdy na autobusie widziałem jak ktoś prześladuje młodszego chłopaka, zacząłem krzyczeć „dręczyciel, dręczyciel!”. Po chwili większość pasażerów dopasowała się i zaczęli go wytykać — facet się popłakał, jego mama zadzwoniła do mojej mamy i musiałem przepraszać. Od tamtej pory nasze mamy trzymają bliskie relacje.
#20

Byłem zawieszany 16 razy i w końcu wydalony w ostatnim roku szkoły. Gdy na spotkaniu z rodzicami mówiono, że mam problemy z gniewem, odpowiedziałem: „Nie mam problemu z gniewem, mam problem z prześladowaniem — jeśli przestaną mnie dręczyć, przestanę ich bić”. Tata się zaśmiał, zastępca dyrektora też, ale to nie powstrzymało dręczycieli. Kilku z nich nie żyje, a ten, który próbował kontynuować po szkole, dostał odemnie w ulicznej bijatyce.
#21

W końcu w jakiś sposób staliśmy się — no, znajomymi. Rodzice byli wezwani do szkoły i dyrektor powiedział, że jest ze mnie dumny, mimo że pobiłem innego chłopaka kijem do krykieta. Sytuacja ułożyła się… dziwnie.
#22

Niewielkie zwycięstwo, ale słodkie. Rok później grałem w zespole na weselu i wiele kobiet bawiło się przy naszej muzyce. Spojrzałem w górę i zobaczyłem dawnych „króli futbolu” stojących przy ścianie, kamienne twarze, patrzących jak ich żony i partnerki świetnie bawią się z chłopakami, których kiedyś dręczyli. Gdyby mój piętnastoletni ja zobaczył, jak się potoczy moje życie…
#23

Nie typowy prześladowca, raczej rozpieszczony dzieciak, który naśmiewał się z innych i groził „prawnikem taty”. Raz złamałem mu rękę. Dyrektor powiedział do mnie: „On jest palantem, zrobiłbym to samo, ale jego tata jest prawnikiem, więc zostań w domu jutro — powiem, że jesteś zawieszony”. Od tamtej pory mamy umiarkowanie przyjazne relacje przez 19 lat.
#24

Jako trzecioklasista miałem dość dokuczania pewnego czwartoklasisty. Uderzyłem go plecakiem przy wysiadaniu z autobusu w sposób, który mógł wyglądać na przypadek i złamałem mu nos. Jego rodzice dzwonili do moich, ale skończyło się na lodach i koniec problemów w autobusie.
#25

W sumie nic wielkiego: złamał duży palec u nogi tak, że już nigdy nie biegał bez bólu — koniec kariery w baseballu i futbolu. Teraz jest trzydziestoparoletnim łysiejącym facetem mieszkającym z rodzicami.
#26

Powaliłem go na ziemię i zostałem zawieszony. Mama zabrała mnie na lody i spędziłem trzy dni, robiąc, co chciałem. Była dumna, że w końcu się wyrwałem i stanąłem w obronie siebie. Prześladowca przestał zaczepiać innych, gdy byłem w pobliżu.
#27

Wbrew oczekiwaniom — została dyrektorką szkoły, z której ja skończyłem liceum. Ironia losu?
#28

Nie — ma szczęśliwą rodzinę i odniósł sukces. Nie wierzę w karę losu w takiej formie, jak często się o niej mówi; życie potrafi być niesprawiedliwe.
#29

Nie nazwałbym tego karmą. Spotkałam kiedyś byłą prześladowczynię po rozwodzie i kilku zawodowych potknięciach. Zaskoczyła mnie — opowiedziała o trudnym okresie i powiedziała, że wreszcie idzie w dobrą stronę. Na moment zniknął cały mój żal; zrozumiałam, że trzymanie urazy nie jest mi potrzebne. Nie staliśmy się przyjaciółkami, ale szczerze jej wtedy życzyłam dobrze.
#30

Byłem chudym, nieśmiałym nerdem, idealnym celem. Od czwartej do dziesiątej klasy trzech chłopaków mnie prześladowało. Pewnego dnia wściekłem się — trafiłem jednego tak, że słychać było zgrzyt zębów, i kolejnego dnia doszło do bijatyki, w której wyrzuciłem wszystkie skumulowane lata frustracji. Miałem wstrząs, podbite oczy, pozszywane dłonie, ale od tamtej pory mnie zostawili w spokoju. Z czasem z dwoma z nich się zaprzyjaźniłem.
#31
Szkoła próbowała ukarać mnie za obronę, twierdząc, że byłem agresorem, mimo świadków, którzy mówili inaczej. Skończyło się to zdenerwowaniem na dyrektora i zmianą szkoły.
#32
Powiedziałem mu, żeby mnie zostawił, albo mu rozbiję mordę. Nikt mi nie uwierzył — nauczyciele traktowali nas jednakowo, a koledzy bali się stanąć po mojej stronie, żeby nie zostać wykluczonymi. To wszystko zniszczyło moje zaufanie do ludzi i poczucie własnej wartości. Do dziś mam z tym problemy.
#33

W szóstej klasie trzech większych chłopaków mnie goniło i kiedy w końcu złapali, dostałem solidnie. W jednej sytuacji pękłem i odpowiedziałem pięścią — w efekcie mnie ukarali, choć wcześniej moje zgłoszenia trafiały na ściany. Sytuacja powtarzała się, aż wreszcie stałem się bardziej wojowniczy.
#34
On był kiedyś moim najlepszym kumplem, potem zmienił się i zaczął mnie dręczyć. Po dwóch bijatykach przestał — jego kumple wyśmiali go, bo „nie wygrywał”. Teraz znów jesteśmy bardzo blisko.
#35
Kiedy miałem 5–6 lat, w UK siostra zakonnica dziobała mnie po dłoniach, bo jadłem nożem i widelcem „w złej ręce” i odsyłała do „stupida” stołu. To był moment, w którym postanowiłem grać długą grę — i zostałem ateistą.
#36
Zabrano mnie kiedyś w pierwszym roku liceum — napadli mnie dwaj chłopcy. Jeden teraz jest kucharzem, drugi zaginął w niewiadomym kierunku. Ja przeszedłem na emeryturę w 41. roku życia i teraz podróżuję po świecie i robię zdjęcia. Dla mnie karma zadziałała dobrze.
#37
Nie mam pojęcia, co z nimi — nie śledziłem ich życiowych losów, bo nie chciałem mieć z nimi nic wspólnego.
#38
Byłem prześladowany przez większość szkoły — byłem „inny”, brązowy i pewny siebie, więc nauczyciele też byli rasistowscy. Odpowiedziałem przemocą: przestałem bać się bycia zranionym i to zniechęciło najsilniejszych. Z czasem zostali przy wyzwiskach, ale przestali mnie bić. Czy to było idealne? Nie, ale działało.
#39
Przy jednym z prześladowców odkryłem, że wcale nie jest silniejszy ode mnie, mimo że był większy, i to podniosło moją pozycję w szkole. Innego razu ojciec pchnął sprawę z moim rodzicem pod drzwiami domu tamtego chłopaka i to zakończyło prześladowanie — bez konsekwencji prawnych, ale skutecznie.
#40
Gdy byłem młody, sam byłem czyimś prześladowcą. Ten chłopak postanowił się bić — posadziłem go, ale nie miałem serca, żeby uderzyć go w twarz. Wpuściłem go, poszedł znów, ja znów go powaliłem, dałem kilka uderzeń w klatkę i pozwoliłem wstać. To była moja jedyna taka sytuacja; nigdy więcej już nikogo nie dręczyłem. Zrozumiałem, jak bardzo to rani.

















