57 szalonych rzeczy, które nastolatki robiły, by sprostać kanonom piękna

Wszyscy kiedyś próbowaliśmy dziwnych trików kosmetycznych, myśląc, że uczynią nas ładniejszymi lub dodadzą blasku cerze — a często kończyło się to nieprzewidzianymi konsekwencjami. Jako kobiety jesteśmy społecznie przyzwyczajane do podążania za trendami urody i rzadko traktujemy siebie łagodnie, gdy nie dajemy rady im sprostać.

Czy to przez media, presję społeczną, czy uwagę chłopaków — nastolatkom łatwo wpaść w pułapkę dążenia do nierealistycznych standardów piękna.

Ostatnio wiele osób podzieliło się w sieci historiami o rzeczach, które robiły sobie w młodości, żeby „wyglądać lepiej” — rzeczy, które wtedy wydawały się normalne, a dziś okazały się szkodliwe. Niektóre z tych prób były naprawdę ekstremalne.

Kobiecy „hack” urodowy z młodości wywołał falę wyznań

Pilurowałam zęby pilnikiem, żeby wyglądały jak kły wampira

Kiedyś piłowałam zęby pilnikiem, żeby przypominały kły. Teraz wiem, że to było ryzykowne, ale wtedy wydawało się fajne.

Spałam owinięta folią spożywczą, codziennie o 11 w nocy

Myślałam, że to pomoże modelować sylwetkę — dziś brzmi to jak scenariusz z koszmaru.

Nakłuwałam się igłą i wcierałam atrament, żeby mieć piegi

Przebijałam skórę igłą i wcierałam brązowy atrament z długopów, żeby mieć piegi. Po 14 latach te ślady nadal są widoczne.

Ciągle wciągałam brzuch, doprowadzając do problemów z mięśniami

Wciąganie brzucha do momentu, aż stało się nawykiem, dało mi „syndrom klepsydry” — nadal nie potrafię się w pełni rozluźnić i odczuwać pełnego oddechu.

Używałam krawędzi zabawki, żeby domykać diastemę między zębami

Kiedy byłam młodsza, dociskałam przednie zęby krawędzią domku zabawki — i podobno to zadziałało.

Reklama

Przykładałam lodowe okłady, żeby „zamrozić tłuszcz” — mam bliznę po oparzeniu

Lodowe kompresy znieczuliły skórę, a gdy polałam ją wrzątkiem, powstało poważne oparzenie i blizna.

Obwiązywałam gumkami przednie zęby, żeby zamknąć lukę

Używałam gumek, żeby zęby poruszały się do środka — efekt był niezamierzony i bolesny.

Chemicznie próbowałam usunąć piegi i poparzyłam sobie skórę

Zamiast zaakceptować piegi, użyłam silnych środków — dziś wiele osób tak robi, a konsekwencje bywają trwałe.

Wciskałam spinacz do nosa, żeby go „zmniejszyć”

Nos wydawał się wtedy priorytetem do poprawy — zakładanie wsuwek czy spinaczy było popularnym, ale niebezpiecznym pomysłem.

Rysowałam sobie bliznę na brodzie, chcąc mieć „idealny” kształt

Przez miesiące drapałam brodę, aż mama zorientowała się i kazała przestać — ślad pozostał.

Szorowałam zęby godzinami, aż zniszczyłam szkliwo

Nadmierne szczotkowanie miało wybielić zęby, a doprowadziło do osłabienia szkliwa.

Sypałam sól do oczu, żeby nosić okulary „bo wyglądają ładnie” — mam problemy ze wzrokiem

Robiłam to, żeby wyglądać „cool”, dziś cierpię z powodu pogorszenia wzroku.

Naśladowałam sposób mówienia ulubionego wokalisty do przesady

Próbowałam mówić jak mój idol przez godziny — zostało to z mną i zmieniło sposób, w jaki brzmi mój głos.

Żułam paczuszki soli jako przekąskę — teraz mam problemy z sercem

Nadmierne spożycie soli w dzieciństwie może mieć długotrwałe negatywne skutki zdrowotne.

Przyjmowałam nienaturalne postawy, żeby wyglądać niżej

Ciągłe garbienie i stanie na jednej nodze zniekształciło mój naturalny sposób poruszania się.

Nakładałam bezbarwny lakier na ramiona, udając chorobę, żeby ktoś je ogolił

Próbowałam wmówić rodzinie, że mam problem skórny — lekarz szybko to wykrył, ale sytuacja była krępująca.

Tworzyłam „dołeczki” na plecach tradycyjną metodą z braku środków

Wymyślne triki z młodości czasem miały komiczny efekt, ale i pozostawiały ślady.

Obcinałam włókno skórne (skórkę) — powstała dziura

Odcięcie tzw. „skin taga” bez wiedzy medycznej skończyło się ubytkiem skóry.

Goliłam całą twarz — i wstydziłam się tego przed znajomymi

Twarzowe golenie wydawało się wtedy normalne, dopóki ktoś o tym nie wspomniał publicznie.

Wciskałam palce w policzki, żeby zrobić dołeczki — zostały żylaki

Próby mechanicznego formowania twarzy pozostawiły trwałe zmiany naczyniowe zamiast wymarzonych dołeczków.

Przyjęłam „pudełkowe” metody tworzenia tatuażu — zostały blizny

Ktoś w szkole robił „ołówkowe tatuaże” i dostałam sercowy ślad na nadgarstku, który pozostał.

Wstawałam o 3 nad ranem, żeby wykorzystać „wysoką przemianę” i robić brzuszki

Wczesne wstawanie i ćwiczenia bez odpowiedniego odżywiania doprowadziły do zaburzeń jedzenia i problemów zdrowotnych.

Owijanie zębów gumkami, bo koleżanka miała aparat — teraz zęby są krzywe

Zabawy z gumkami, żeby udawać aparat, spowodowały niezamierzone przesunięcia zębów.

Samodzielne przekłuwanie pępka lub wargi — bardzo bolesne i niehigieniczne

Wiele takich samodzielnych „zabaw” skończyło się zakażeniami i bliznami.

Wkładałam surowy miód do oczu, myśląc, że zmieni kolor tęczówek

Internetowe porady czasem brzmią absurdalnie — dziś doceniam naturalne, ciemne oczy.

Udawałam wadę wzroku, żeby dostać okulary — potem naprawdę ich potrzebowałam

Wystawianie się na fałszywe badania wzroku miało trwałe konsekwencje.

Utrzymywałam nienaturalną postawę, bo „surferowa” sylwetka wydawała się modna

Błędne wzorce postawy potrafią prowadzić do problemów z kręgosłupem.

Obrywałam rzęsy obcinaczem, bo ktoś powiedział, że są za długie

Impulsywne interwencje kosmetyczne zwykle kończą się stratą i żalem.

Malowałam włosy markerem, bo nie wolno mi było farbować

Użycie długopów czy eddingów do koloryzacji zostawiło ślady na skórze i ubraniach.

Ściskałam nos palcami do bólu — mam skrzywioną przegrodę

Próby „modelowania” nosa rękami mogą skończyć się trwałym uszkodzeniem.

Robiłam sobie siniaki na nogach, aby wyglądać „fajniej” — zostały blizny

Celowe okaleczenia dla efektu wizualnego przynoszą długotrwałe konsekwencje.

Naśladowałam sposób mówienia postaci z serialu — efekt utrzymał się przez lata

Naśladowanie idoli może wpłynąć na zachowania i sposób bycia znacznie dłużej niż przypuszczamy.

Codziennie wstawałam o 4 rano, żeby zrobić makijaż — czułam, że bez maski nie mogę wyjść

Nadmierna potrzeba „maskowania” siebie może prowadzić do problemów z samoakceptacją.

Zasłaniałam oko grzywką, żeby dostać okulary — mam teraz zez i stałą grzywkę

Sztuczne wymuszanie wyglądu bywa przyczyną trwałych zmian zdrowotnych i estetycznych.

Stawałam na zewnętrznej krawędzi stopy — teraz mam koślawość i skrzywienie kręgosłupa

Nawyki posturalne z młodości wpływają na zdrowie całego układu ruchu.

Udawałam potrzebę okularów, żeby ukryć pieprzyk — teraz słabo widzę

Takie „gry” z wizytą u okulisty mogą naprawdę zaszkodzić wzrokowi.

Wymuszałam uniesienie jednej brwi, aż zostało to na stałe

Kształtowanie wyrazu twarzy na siłę może dać asymetrię mimiki.

Spryskiwałam ciało dezodorantem, żeby nie pocić się — mam blizny po oparzeniach

Niewłaściwe stosowanie kosmetyków w nadmiarze może skończyć się chemicznymi poparzeniami skóry.

Krzyczałam w poduszkę, żeby mieć chrypę

Celowe niszczenie głosu bywa krótkowzroczne i szkodliwe.

Niedosypiałam, żeby mieć „efekt worków pod oczami”

Brak snu jako «kosmetyk» ma realne konsekwencje zdrowotne i wyglądu.

„Przeprogramowałam” kichanie, żeby brzmiało słodko — teraz nie mogę przestać

Drobne, nawykowe zmiany zachowań potrafią przetrwać całe życie.

Rwałam zęby mleczne na własną rękę

Wyrywanie zębów bez kontroli stomatologa bywa traumatyczne i ryzykowne.

Robiłyśmy „dołeczki” długopem — kto jeszcze to pamięta?

Proste zabawy z dzieciństwa czasem zostawiają trwałe pamiątki.

Smykałam twarzą po dywanie godzinami, bo podobał mi się rumieniec

Nietypowe pomysły na koloryzowanie skóry potrafią prowadzić do podrażnień.

Próbowałam się uśmiechać krzywo, aż usta zrobiły się asymetryczne

Nawyki mimiczne mają wpływ na rysy twarzy i naturalny wyraz uśmiechu.

Farbowanie brwi czarną maskarą i barwienie włosów fusami kawy — ciemne brwi pozostały

Eksperymenty domowe z kolorami zostawiają ślady, które trudno później usunąć.

Historia pokazuje, że standardy urody zawsze istniały — od krępujących stóp w Chinach po „chorobliwy” wygląd z epoki wiktoriańskiej. Dziś, z internetem w kieszeni, porównywanie się z innymi stało się jeszcze prostsze i bardziej dotkliwe. Ciągłe dążenie do nierealistycznych ideałów może zamienić się w lęk, zaburzenia odżywiania i poważne problemy zdrowotne.

Ważne jest, by rozróżniać, co jest prawdziwe, a co przedstawione w sieci. Otaczanie się ludźmi, którzy cenią nas za to, kim jesteśmy, a nie jak wyglądamy, oraz śledzenie przekazów promujących akceptację ciała pomagają budować zdrowszy obraz siebie. Jeśli presja urody zaczyna dominować twoje życie, porozmawiaj z psychologiem — to krok w stronę zrozumienia emocji i myśli, które za tym stoją.

Reklama

Skomentuj
PRZEWIŃ W DÓŁ, ABY PRZECZYTAĆ NASTĘPNY ARTYKUŁ
Wyślij znajomemu