Kupując dom czy mieszkanie zwracamy uwagę na metraż kuchni, wygląd z zewnątrz, miejsca parkingowe czy szkoły w okolicy. Najważniejsze dla większości ludzi jest jednak to, komu przyjdzie mieszkać obok nich — nikt nie chce wprowadzać się obok kogoś, kto uprzykrzy życie.
Użytkownicy Reddita dzielili się opowieściami o najgorszych sąsiadach, jakich mieli. Od paranoi po celowe działanie na szkodę wartości nieruchomości — sposobów na bycie koszmarnym sąsiadem jest wiele. Poniżej znajdziesz zbiór takich historii — może po ich przeczytaniu bardziej docenisz własne otoczenie.
#1
Sąsiad nienawidził kotów i rozstawiał pułapki, które miały łamać łapy. Mój kot wpadł w jedną z nich, doznał poważnych obrażeń i musieliśmy go uśpić. Ten człowiek dostał upomnienie za znęcanie nad zwierzętami i później został oskarżony o złe traktowanie własnych zwierząt. Nienawidziłem go za to.
#2
Nie miałem zbyt dużo kontaktu z sąsiadami z góry, ale ich przekonania religijne zabraniały zabijania czegokolwiek — nawet karaluchów. Ich mieszkanie było ich hodowlą, a robactwo wkraczało do całego budynku, w tym do mojego mieszkania poniżej. Było to koszmarne i bez względu na to, jak starannie sprzątaliśmy, karaluchy i tak się rozprzestrzeniały.
#3
Miałem sąsiada, który puszczał psa luzem — wchodził na naszą posesję, zarażał psy pchłami, zjadał karmę i uczył naszych psów uciekać. Gdy mama miała dość, pofarbowała psa na fioletowo (barwnik bezpieczny dla zwierząt) i wypuściła go z powrotem. Od tamtej pory sąsiad pilnował, by pies nie uciekał.
#4
Sąsiadka często zamykała swoje małe dzieci na zewnątrz bez względu na pogodę i nie otwierała drzwi. Raz, gdy ścinali duże drzewo w naszym ogrodzie, poprosiłem ją, żeby cofnęła samochód — zrobiła to, ale zostawiła trzyletniego syna na zewnątrz przez cały czas prac. To tylko jeden z przykrych przykładów jej postępowania.
#5
W pewnym mieszkaniu kobieta siadała pod moim oknem i miauczała godzinami, żeby wyciągnąć mojego kota. Drapała też w drzwi i czasem próbowała wejść za mną do klatki. Była dorosła — zachowywała się jak natręt.
#6
Sąsiad z góry nigdy nie wyprowadzał psa — zwierzę załatwiało się na balkonie, a gdy odchody wysychały, zrzucał je na zaparkowane niżej samochody, a potem polewał wodą. Odbrudzone ścieki kapanie spływały na nasz balkon. Dzwoniliśmy do właściciela, do administracji, do miasta — nikt nic nie zrobił. Gdy krzyczeliśmy na niego, chwilowo przestawał, a potem wracał do starych praktyk. Przy drzwiach mnie ani moich znajomych nie odbierał.
Reklama
#7
Mieliśmy wspólny podjazd. O 4 rano sąsiadka świeciła laserem, szukając linii granicznych. Chciała postawić bramę, przez którą musielibyśmy pukać, żeby wyjechać. Organizowała imprezy na dachu, przewracała nasze znaki i strzelała z wiatrówek do psa — to tylko część jej wybryków.
#8
Moja sąsiadka z dołu uważała się za tajną agentkę — była nerwowa i paranoiczna. Próbowała zmusić ludzi do wyprowadzki, aktorsko odgrywała głośne rozmowy z „centralą” i zostawiała sfałszowane, urzędopodobne ogłoszenia w klatce schodowej. Odpowiedziałem, udając, że dzwonię na „prawdziwe FBI”, co przestraszyło ją na tyle, że ogłoszenie zniknęło, a potem już mnie nie niepokoiła.
#9
W mniej zamożnej okolicy obok mieszkała starsza para-hoarderzy z setkami bezdomnych kotów w tragicznym stanie. Drzwi stały otwarte, padłe zwierzęta zostały wyrzucane, a smród czuć było co kilka dni — czasem musieliśmy pod domem usuwać martwe koty, żeby zapach nie rozchodził się do nas.
#10
Sąsiad był właścicielem firmy ogrodniczej i miał wywrotkę. Od czasu do czasu zawracał nią na podwórku moich rodziców, gdy grunt był miękki, zostawiając ogromne koleiny. Gdy zwrócono mu uwagę, odpowiedział, że nie chce równać kłopotów na swoim podwórku, więc zrobi to na naszym — świadome lekceważenie cudzej własności.
#11
Pewna para porwała byłą żonę jednej z nich: więzili ją przez dwa dni, bili i wymuszali przyznanie się do rzeczy, których nie zrobiła, nagrywając to. Grozili oddaniem nagrań policji, jeśli nie zrzeknie się opieki nad dzieckiem. Uciekła, zgłosiła sprawę — sąsiedzi zostali aresztowani za ciężkie przestępstwo.
#12
Sąsiad przypadkowo wystrzelił broń: kula przebiła drzwi tarasowe i wylądowała w spiżarni. Szyba rozsypała się na podłogę — na wysokości, na której mógłbym stać. Gdyby wtedy ktoś był w kuchni, mogło dojść do tragedii.
#13
Natrętna sąsiadka wpadała do nas bez zaproszenia, korzystała z klucza zapasowego, wchodziła do domu i zostawiała kartki, że była „wpadnięciem na pogawędkę”. Pewnego razu weszła do środka, podczas gdy brałam prysznic — znalazłam obcą kobietę siedzącą na kanapie. Od tamtej pory tata wymienił zamki i zabronił jej wstępu.
#14
Kiedy byłem mały, obok mieszkała dorosła kobieta z poważnymi zaburzeniami — włamywała się na naszą posesję, weszła kiedyś do domu, gdy byliśmy w salonie. Mama musiała ją przepędzić; później policja zabrała ją na obserwację psychiatryczną. Po tym incydencie baliśmy się wychodzić na podwórko, dopóki nie wyprowadziliśmy się kilka lat później.
#15
Mężczyzna z sąsiedztwa przez długi czas bezprawnie wchodził na moją posesję, zabierał rzeczy i obrażał mnie. Krzyczał homofobiczne obelgi, groził psu samochodem, niszczył rabaty. Policja dawała jedynie ostrzeżenia — sytuacja się zmieniła dopiero, gdy zainstalowaliśmy kamery i zmienił się magistrat; dzięki nagraniom sprawy zaczęły iść w naszą stronę i częstotliwość problemów mocno spadła.
#16
Gdy miałem 13 lat, nowa sąsiadka oskarżyła mojego ojca o niewłaściwe zachowanie podczas powitalnego spotkania. Z czasem zaczęła instalować kamery skierowane praktycznie na cały nasz dom, dzwonić na policję z fałszywymi oskarżeniami, twierdzić, że trujemy jej ogród, a nawet zgłaszać nas do federalnych agencji. Po długim procesie sądowym odkryliśmy, że to ona własnoręcznie zatruła ogród nadmiernym nawożeniem i dostała grzywnę; my wygraliśmy sprawę i uzyskaliśmy zakaz zbliżania się, ale jej skrajna natrętność ciągnęła się latami, aż w końcu straciła dom przez zaległe podatki.
#17
Dom położony niżej miał psa, który cały dzień szczekał i zszarpał płot oddzielający naszą posesję. Postawiliśmy solidny drewniany płot — sąsiad narzekał, że teraz nie widzi naszego ogrodu i zaczęliśmy być „szpiegowani”. Zbudowali podwyższony taras, żeby znowu widzieć przez płot, więc zasadziliśmy bambus — i już nas nie widywali. Wezwaliśmy inspektora budowlanego, który nakazał interwencję wobec ich nielegalnego tarasu.
#18
Starsza pani z naprzeciwka postanowiła „śpiewać” do swoich roślin — niemal nieprzerwanie od rana do późnej nocy, pełną piersią, co utrudniało zasypianie i pogarszało zdrowie partnera. Policja interweniowała kilkukrotnie; zyskałem sojusza z innym sąsiadem, który też miał dość tych koncertów.
#19
Mój sąsiad z góry puszczał na cały regulator Black Sabbath o trzeciej nad ranem. Lubiłem tę muzykę, ale nie o 3:00 po 12-godzinnej zmianie w pracy. Wielokrotne pukania do drzwi nie pomagały.
#20
Sąsiedzi organizowali głośne libacje i kłócili się tuż przy drzwiach wejściowych, kilka kroków od mojego mieszkania. Zamiast użyć werandy czy wejść do środka, krzyczeli na korytarzu — do dziś wspomagam się tłumaczeniem, kiedy potrzebuję porozmawiać z nimi uprzejmie.
#21
Mieszkam na parterze akademika z balkonami. Sąsiad z góry wyrzucał resztki jedzenia z balkonu — nie mam dostępu do miejsca pod oknem, więc to ja zostawałem z brudem, a nikt inny go nie sprzątał.
#22
Sąsiad poprosił o podniesienie drabiny, a potem „przytrzymał” mnie od tyłu w sposób, który wydał mi się niepokojący. W markecie potem całował mnie w policzek na powitanie — dziwne zachowanie, ale najgorsze wydarzyło się, gdy pewnego poranka, wiedząc że mąż w pracy, wszedł do nas i zaczął się ocierać o mnie przed moimi małymi dziećmi, próbując rozpiąć rozporek. Zadzwoniłam do męża, poinformowałam jego żonę i sprawa doprowadziła do utraty przez niego pracy z powodu nadużyć.
#23
Dorastałem na terenie przy przyczepie kempingowej i sąsiadka krzyczała, gdy myśmy opróżniali kuwetę kota — potem mój kot zniknął, a ktoś zorientował się, że sąsiadka kupiła trutkę na szczury. Podejrzenia padły na nią, choć dowodów do procesu nie było.
#24
Mieszkałem w bloku, nad nami ktoś regularnie robił hałas jakby strzelał z broni. Poprosiłem, by przyciszył – w odpowiedzi groził mi samoróbką-batem. Później doszło do przemocy domowej, zalania mieszkania i poważnych zniszczeń w moim lokalu. Sąsiad został eksmitowany, ale wrócił zamieszkać po drugiej stronie ulicy i dalej mnie prześladował — niszczył samochód, groził, stawało się niebezpiecznie.
#25
W dniu pogrzebu mojej siostry ktoś przedziurawił wszystkie nasze opony. Mieliśmy podejrzenia co do pewnej sąsiadki i jej syna, którzy od dawna nas nękali, ale policja nie potrafiła udowodnić ich winy. To była bardzo przykra sytuacja w trudnym czasie.
#26
Mieszkaliśmy obok pary z problemami: bójki, narkotyki, prośby o pożyczki i ryzykowne zachowania. W końcu ich eksmitowano — i z ulgą się wyprowadziliśmy.
#27
Miałem sąsiada, który non-stop dzwonił na policję z byle powodu. Jego sąsiedzi z kolei znęcali się nad psami, awanturowali się, a raz nawet ktoś przyniósł broń. Interwencje były częste, ale eskalacja problemów trwała długo.
#28
Po śmierci jednego z rodziców dzieci zza ściany zaczęły zachowywać się destrukcyjnie: graffiti, szkło i gwoździe na podjeździe, butelki z płynami wyrzucane przez okno, psie odchody rzucane w stronę domu i głośne imprezy. Zainstalowaliśmy kamery i problem prawie natychmiast ustał.
#29
Kiedy mieszkałem w Niemczech, po drugiej stronie ulicy mieszkała głośna rosyjska rodzina: wszyscy na zewnątrz, hałas, awantury, grill w zimie. Kiedy próbowaliśmy z nimi porozmawiać, udawali, że nie rozumieją — po przeprowadzce było dużo ciszej.
#30
Typowi hałaśliwi mieszkańcy z wieloma samochodami na podwórku — odgłos ryków silników godzinami, głośne psy i częste kłótnie. Taki sąsiad potrafi zamienić okolicę w komunikacyjny i dźwiękowy koszmar.
#31
Miałem sąsiada, który wszędzie widział antysemityzm — każda drobnostka stawała się według niego przejawem nienawiści. Ciągłe przypominanie o przynależności religijnej w zupełnie nieadekwatnych momentach było trudne do zniesienia.
#32
Sąsiad uważał, że cała otaczająca ziemia należy do niego: kosił mój trawnik codziennie, próbował fałszować dokumenty o przejęcie działki i nawet uszkodził samochód, żeby móc parkować na moim podjeździe. Próby oszustwa i ciągłe naruszanie własności doprowadziły do interwencji prawnej — ostatecznie został aresztowany.
#33
Wprowadziłem się do domu podczas studiów prawniczych; na początku sąsiad przyniósł ciasteczka. Gdy zamieszkał z nami współlokator innej rasy, zaczął wielokrotnie wzywać policję i inne służby. Po tej przygodzie już nie pojawiał się z żadnymi „ciasteczkami”.
#34
Miałem starego sąsiada, który siadywał na trawniku i wpatrywał się w nas przez lornetkę, ale tylko, gdy rodziców nie ma w domu. Pewnej nocy próbował zajrzeć przez okno i trafił do więzienia potem za próbę porwania — sytuacja była przerażająca.
#35
Po budowie dobudówki sąsiedzi zaczęli nękać nas oskarżeniami o zabranie ich przestrzeni. Sprawa ciągnęła się latami, doszło do napaści, gróźb i konieczności prowadzenia sprawy przez prawnika. Mimo konfliktu mamy też wspaniałych innych sąsiadów, którzy pomagali nam przetrwać.
#36
Miałem sąsiada-ktoremu brakowało skrupułów: kleptoman, który kradł rośliny sąsiadów i sprzedawał je, zabrał też drzwi z domów, gdy domy zostały zajęte przez bank. Inny domorosły wandal poważnie uprzykrzał życie sąsiedztwu.
#37
Mieszkanka obok była poważnie chora psychicznie — wykrzykiwała obelgi do nikogo, oskarżała kobiety o prowadzenie „domu publicznego” i w końcu została usunięta z budynku po interwencji służb społecznych. Mimo ulgi, sytuacja była bardzo stresująca dla mieszkańców.
#38
Po latach wynajmu w jednym z domów pojawił się „Brian” — mężczyzna nadmiernie interesujący się moją żoną, śledził ją, pojawiał się bez zapowiedzi i w końcu trafił na moje ostre ostrzeżenie, po którym zniknął. Długotrwałe prześladowanie zmusiło nas do czujności nawet po wyprowadzce.
#39
W duplexie pod nami mieszkała wielodzietna rodzina bez stałej pracy, która non-stop była na froncie domu, awanturowała się i trzymała małe psy — ciągły hałas, bójki i interwencje policji sprawiły, że wyprowadzka była zbawieniem.
#40
Duża rodzina religijna po drugiej stronie ulicy zaczęła zwracać uwagę na mnie w sposób, który z czasem stał się niepokojący — nieodpowiednie komentarze o ciele i próby dotyku. Przeprowadziliśmy się w porę.
#41
Landlord sąsiad kiedyś wpełzał pod dom moich rodziców i siedział tam — dziwne i niepokojące zachowanie, które sprawiało, że czuli się nieswojo.
#42
Najgorszy sąsiad to ten z siedmioma zestawami dzwonków wietrznych, każde w innym stroju — wieczorne podmuchy tworzyły kakofonię, przez którą nie sposób było spać przy otwartym oknie.
#43
Mieszkałem nad bardzo otyłą sąsiadką, która mieszała się w nasze sprawy. Pewnego razu usłyszeliśmy krzyk i wielki huk — służby wybiły drzwi, a ona wyszła w ręczniku, pełna pretensji do strażaków za wtargnięcie. Mimo że obawialiśmy się o jej zdrowie, zachowała się arogancko.
#44
Ten facet strzelał z wiatrówki przez ogrodzenie — kulki przechodziły na drugą stronę, gdzie bawił się mój mały brat. Jego syn raz przeciął przewody od świątecznych lampek. Niebezpieczne zabawy i wandalizm.
#45
Sąsiadka puszczała husky bez smyczy, mimo że jeden z psów został potrącony. Inny pies wszedł do mojego domu i zabił mojego kota — reakcja właścicielki była obojętna i bardzo raniąca.
#46
Przez trzy dni z rzędu sąsiad z góry grał tylko piosenki The Eagles na pełen regulator i wrzeszczał teksty. Gdy poszedłem zapukać, okazał się nim być starszy Koreańczyk — śmieszna, ale uciążliwa sytuacja. W innym przypadku znajomym właścicielowi domu pomalowano swastyki na ogrodzeniu — przykry akt nienawiści.
#47
Ktoś przyszedł i ukradł figi z drzewa moich rodziców prosto z posesji — niby drobnostka, ale irytujące, że ktoś wchodzi bez pytań i zabiera cudze owoce.
#48
W Los Angeles miałem sąsiadkę, która pojawiała się nagle i zadawała dziwne pytania o moją dziewczynę z Oregonu — na koniec jej zachowanie stało się ekscentryczne: krzyk, rozczochrane włosy, rozmazana szminka. Najdziwniejszy sąsiad, jakiego miałem.
#49
Ktoś kiedyś ukradł nasze świąteczne lampki — proste, tajemnicze złodziejstwo dekoracji, które wciąż mnie zastanawia.
#50
Mieszkam z żoną; jeden sąsiad jest gadatliwy, drugi patrzy na nas złowrogo. Pewnego razu sąsiedzi zadzwonili na policję podczas parapetówki — funkcjonariusz sprawdził i powiedział, że wszystko w porządku, ostrzegł tylko, byśmy po 24:00 ściszali muzykę. Mimo to trochę potężny fałszywy alarm.
#51
Nowy sąsiad postawił płot za daleko, przez co piesi musieli iść jezdnią. Po skardze ojca rozpoczęła się wojna na światła, dzwony i malowanie garażu na jaskrawy róż — działania pasywno-agresywne, które trwały przez rok.
#52
Mieszkanie ze współlokatorem, który kradł jedzenie i nigdy się nie przyznawał — doprowadzało to do podejrzeń i napięć w domu, aż w końcu złapaliśmy go na gorącym uczynku po tym, jak zjadł zepsute jajka i przez to zachorował.
#53
W dwu-lokalowym domu ściana między sypialniami była cienka: krzyki, granie, hałas z imprez i kłótnie rozbrzmiewały niemal non-stop. Po przeprowadzce ulga była ogromna.
#54
W osiedlu z HOĄ mieszkał starszy pan, który siedział i „czekał” na hałas, żeby się do nas przyczepić. Składał skargi o drobiazgi, podczas gdy sam był niemal pustelnikiem. Gdy mój samochód został zniszczony, dowiedziałem się, że przez cały czas mnie nękał — w końcu sytuacja obróciła się na moją korzyść.
#55
Grając w planszową grę towarzyską z przyjaciółmi, daliśmy się ponieść i było głośno — sąsiadka zadzwoniła na policję. Było to krępujące, ale z czasem jej reputacja spadła i przestała tak swobodnie alarmować służby.
#56
Sąsiad biegał na zewnątrz i robił środkowy palec kierowcom ciężarówki z lodami — przez to lody rzadko się zatrzymywały i dzieci miały mniejsze szanse na przekąskę. Drobna, ale irytująca antypatia.
#57
Mój sąsiad z góry gra na pianinie i ćwiczy — widać postępy, ale przydałoby się trochę urozmaicenia repertuaru. Cierpliwość mieszkańców bywa wystawiana na próbę.
#58
Pewien sąsiad skarżył się, że nasze psy biegają przy drewnianym płocie i przenoszą ziemię do jego ogródka. Twierdził też, że wspinamy się na drzewa, które nachodzą na jego teren. Choć reklamację dotyczącą ziemi uznałem za przesadną, rozmowa z nim była kulturalna — pod względem problemów to był najmniejszy z naszych sąsiedzkich konfliktów.
Reklama
Kupując dom czy mieszkanie zwracamy uwagę na metraż kuchni, wygląd z zewnątrz, miejsca parkingowe czy szkoły w okolicy. Najważniejsze dla większości ludzi jest jednak to, komu przyjdzie mieszkać obok nich — nikt nie chce wprowadzać się obok kogoś, kto uprzykrzy życie.
Użytkownicy Reddita dzielili się opowieściami o najgorszych sąsiadach, jakich mieli. Od paranoi po celowe działanie na szkodę wartości nieruchomości — sposobów na bycie koszmarnym sąsiadem jest wiele. Poniżej znajdziesz zbiór takich historii — może po ich przeczytaniu bardziej docenisz własne otoczenie.
#1
Sąsiad nienawidził kotów i rozstawiał pułapki, które miały łamać łapy. Mój kot wpadł w jedną z nich, doznał poważnych obrażeń i musieliśmy go uśpić. Ten człowiek dostał upomnienie za znęcanie nad zwierzętami i później został oskarżony o złe traktowanie własnych zwierząt. Nienawidziłem go za to.
#2
Nie miałem zbyt dużo kontaktu z sąsiadami z góry, ale ich przekonania religijne zabraniały zabijania czegokolwiek — nawet karaluchów. Ich mieszkanie było ich hodowlą, a robactwo wkraczało do całego budynku, w tym do mojego mieszkania poniżej. Było to koszmarne i bez względu na to, jak starannie sprzątaliśmy, karaluchy i tak się rozprzestrzeniały.
#3
Miałem sąsiada, który puszczał psa luzem — wchodził na naszą posesję, zarażał psy pchłami, zjadał karmę i uczył naszych psów uciekać. Gdy mama miała dość, pofarbowała psa na fioletowo (barwnik bezpieczny dla zwierząt) i wypuściła go z powrotem. Od tamtej pory sąsiad pilnował, by pies nie uciekał.
#4
Sąsiadka często zamykała swoje małe dzieci na zewnątrz bez względu na pogodę i nie otwierała drzwi. Raz, gdy ścinali duże drzewo w naszym ogrodzie, poprosiłem ją, żeby cofnęła samochód — zrobiła to, ale zostawiła trzyletniego syna na zewnątrz przez cały czas prac. To tylko jeden z przykrych przykładów jej postępowania.
#5
W pewnym mieszkaniu kobieta siadała pod moim oknem i miauczała godzinami, żeby wyciągnąć mojego kota. Drapała też w drzwi i czasem próbowała wejść za mną do klatki. Była dorosła — zachowywała się jak natręt.
#6
Sąsiad z góry nigdy nie wyprowadzał psa — zwierzę załatwiało się na balkonie, a gdy odchody wysychały, zrzucał je na zaparkowane niżej samochody, a potem polewał wodą. Odbrudzone ścieki kapanie spływały na nasz balkon. Dzwoniliśmy do właściciela, do administracji, do miasta — nikt nic nie zrobił. Gdy krzyczeliśmy na niego, chwilowo przestawał, a potem wracał do starych praktyk. Przy drzwiach mnie ani moich znajomych nie odbierał.
#7
Mieliśmy wspólny podjazd. O 4 rano sąsiadka świeciła laserem, szukając linii granicznych. Chciała postawić bramę, przez którą musielibyśmy pukać, żeby wyjechać. Organizowała imprezy na dachu, przewracała nasze znaki i strzelała z wiatrówek do psa — to tylko część jej wybryków.
#8
Moja sąsiadka z dołu uważała się za tajną agentkę — była nerwowa i paranoiczna. Próbowała zmusić ludzi do wyprowadzki, aktorsko odgrywała głośne rozmowy z „centralą” i zostawiała sfałszowane, urzędopodobne ogłoszenia w klatce schodowej. Odpowiedziałem, udając, że dzwonię na „prawdziwe FBI”, co przestraszyło ją na tyle, że ogłoszenie zniknęło, a potem już mnie nie niepokoiła.
#9
W mniej zamożnej okolicy obok mieszkała starsza para-hoarderzy z setkami bezdomnych kotów w tragicznym stanie. Drzwi stały otwarte, padłe zwierzęta zostały wyrzucane, a smród czuć było co kilka dni — czasem musieliśmy pod domem usuwać martwe koty, żeby zapach nie rozchodził się do nas.
#10
Sąsiad był właścicielem firmy ogrodniczej i miał wywrotkę. Od czasu do czasu zawracał nią na podwórku moich rodziców, gdy grunt był miękki, zostawiając ogromne koleiny. Gdy zwrócono mu uwagę, odpowiedział, że nie chce równać kłopotów na swoim podwórku, więc zrobi to na naszym — świadome lekceważenie cudzej własności.
#11
Pewna para porwała byłą żonę jednej z nich: więzili ją przez dwa dni, bili i wymuszali przyznanie się do rzeczy, których nie zrobiła, nagrywając to. Grozili oddaniem nagrań policji, jeśli nie zrzeknie się opieki nad dzieckiem. Uciekła, zgłosiła sprawę — sąsiedzi zostali aresztowani za ciężkie przestępstwo.
#12
Sąsiad przypadkowo wystrzelił broń: kula przebiła drzwi tarasowe i wylądowała w spiżarni. Szyba rozsypała się na podłogę — na wysokości, na której mógłbym stać. Gdyby wtedy ktoś był w kuchni, mogło dojść do tragedii.
#13
Natrętna sąsiadka wpadała do nas bez zaproszenia, korzystała z klucza zapasowego, wchodziła do domu i zostawiała kartki, że była „wpadnięciem na pogawędkę”. Pewnego razu weszła do środka, podczas gdy brałam prysznic — znalazłam obcą kobietę siedzącą na kanapie. Od tamtej pory tata wymienił zamki i zabronił jej wstępu.
#14
Kiedy byłem mały, obok mieszkała dorosła kobieta z poważnymi zaburzeniami — włamywała się na naszą posesję, weszła kiedyś do domu, gdy byliśmy w salonie. Mama musiała ją przepędzić; później policja zabrała ją na obserwację psychiatryczną. Po tym incydencie baliśmy się wychodzić na podwórko, dopóki nie wyprowadziliśmy się kilka lat później.
#15
Mężczyzna z sąsiedztwa przez długi czas bezprawnie wchodził na moją posesję, zabierał rzeczy i obrażał mnie. Krzyczał homofobiczne obelgi, groził psu samochodem, niszczył rabaty. Policja dawała jedynie ostrzeżenia — sytuacja się zmieniła dopiero, gdy zainstalowaliśmy kamery i zmienił się magistrat; dzięki nagraniom sprawy zaczęły iść w naszą stronę i częstotliwość problemów mocno spadła.
#16
Gdy miałem 13 lat, nowa sąsiadka oskarżyła mojego ojca o niewłaściwe zachowanie podczas powitalnego spotkania. Z czasem zaczęła instalować kamery skierowane praktycznie na cały nasz dom, dzwonić na policję z fałszywymi oskarżeniami, twierdzić, że trujemy jej ogród, a nawet zgłaszać nas do federalnych agencji. Po długim procesie sądowym odkryliśmy, że to ona własnoręcznie zatruła ogród nadmiernym nawożeniem i dostała grzywnę; my wygraliśmy sprawę i uzyskaliśmy zakaz zbliżania się, ale jej skrajna natrętność ciągnęła się latami, aż w końcu straciła dom przez zaległe podatki.
#17
Dom położony niżej miał psa, który cały dzień szczekał i zszarpał płot oddzielający naszą posesję. Postawiliśmy solidny drewniany płot — sąsiad narzekał, że teraz nie widzi naszego ogrodu i zaczęliśmy być „szpiegowani”. Zbudowali podwyższony taras, żeby znowu widzieć przez płot, więc zasadziliśmy bambus — i już nas nie widywali. Wezwaliśmy inspektora budowlanego, który nakazał interwencję wobec ich nielegalnego tarasu.
#18
Starsza pani z naprzeciwka postanowiła „śpiewać” do swoich roślin — niemal nieprzerwanie od rana do późnej nocy, pełną piersią, co utrudniało zasypianie i pogarszało zdrowie partnera. Policja interweniowała kilkukrotnie; zyskałem sojusza z innym sąsiadem, który też miał dość tych koncertów.
#19
Mój sąsiad z góry puszczał na cały regulator Black Sabbath o trzeciej nad ranem. Lubiłem tę muzykę, ale nie o 3:00 po 12-godzinnej zmianie w pracy. Wielokrotne pukania do drzwi nie pomagały.
#20
Sąsiedzi organizowali głośne libacje i kłócili się tuż przy drzwiach wejściowych, kilka kroków od mojego mieszkania. Zamiast użyć werandy czy wejść do środka, krzyczeli na korytarzu — do dziś wspomagam się tłumaczeniem, kiedy potrzebuję porozmawiać z nimi uprzejmie.
#21
Mieszkam na parterze akademika z balkonami. Sąsiad z góry wyrzucał resztki jedzenia z balkonu — nie mam dostępu do miejsca pod oknem, więc to ja zostawałem z brudem, a nikt inny go nie sprzątał.
#22
Sąsiad poprosił o podniesienie drabiny, a potem „przytrzymał” mnie od tyłu w sposób, który wydał mi się niepokojący. W markecie potem całował mnie w policzek na powitanie — dziwne zachowanie, ale najgorsze wydarzyło się, gdy pewnego poranka, wiedząc że mąż w pracy, wszedł do nas i zaczął się ocierać o mnie przed moimi małymi dziećmi, próbując rozpiąć rozporek. Zadzwoniłam do męża, poinformowałam jego żonę i sprawa doprowadziła do utraty przez niego pracy z powodu nadużyć.
#23
Dorastałem na terenie przy przyczepie kempingowej i sąsiadka krzyczała, gdy myśmy opróżniali kuwetę kota — potem mój kot zniknął, a ktoś zorientował się, że sąsiadka kupiła trutkę na szczury. Podejrzenia padły na nią, choć dowodów do procesu nie było.
#24
Mieszkałem w bloku, nad nami ktoś regularnie robił hałas jakby strzelał z broni. Poprosiłem, by przyciszył – w odpowiedzi groził mi samoróbką-batem. Później doszło do przemocy domowej, zalania mieszkania i poważnych zniszczeń w moim lokalu. Sąsiad został eksmitowany, ale wrócił zamieszkać po drugiej stronie ulicy i dalej mnie prześladował — niszczył samochód, groził, stawało się niebezpiecznie.
#25
W dniu pogrzebu mojej siostry ktoś przedziurawił wszystkie nasze opony. Mieliśmy podejrzenia co do pewnej sąsiadki i jej syna, którzy od dawna nas nękali, ale policja nie potrafiła udowodnić ich winy. To była bardzo przykra sytuacja w trudnym czasie.
#26
Mieszkaliśmy obok pary z problemami: bójki, narkotyki, prośby o pożyczki i ryzykowne zachowania. W końcu ich eksmitowano — i z ulgą się wyprowadziliśmy.
#27
Miałem sąsiada, który non-stop dzwonił na policję z byle powodu. Jego sąsiedzi z kolei znęcali się nad psami, awanturowali się, a raz nawet ktoś przyniósł broń. Interwencje były częste, ale eskalacja problemów trwała długo.
#28
Po śmierci jednego z rodziców dzieci zza ściany zaczęły zachowywać się destrukcyjnie: graffiti, szkło i gwoździe na podjeździe, butelki z płynami wyrzucane przez okno, psie odchody rzucane w stronę domu i głośne imprezy. Zainstalowaliśmy kamery i problem prawie natychmiast ustał.
#29
Kiedy mieszkałem w Niemczech, po drugiej stronie ulicy mieszkała głośna rosyjska rodzina: wszyscy na zewnątrz, hałas, awantury, grill w zimie. Kiedy próbowaliśmy z nimi porozmawiać, udawali, że nie rozumieją — po przeprowadzce było dużo ciszej.
#30
Typowi hałaśliwi mieszkańcy z wieloma samochodami na podwórku — odgłos ryków silników godzinami, głośne psy i częste kłótnie. Taki sąsiad potrafi zamienić okolicę w komunikacyjny i dźwiękowy koszmar.
#31
Miałem sąsiada, który wszędzie widział antysemityzm — każda drobnostka stawała się według niego przejawem nienawiści. Ciągłe przypominanie o przynależności religijnej w zupełnie nieadekwatnych momentach było trudne do zniesienia.
#32
Sąsiad uważał, że cała otaczająca ziemia należy do niego: kosił mój trawnik codziennie, próbował fałszować dokumenty o przejęcie działki i nawet uszkodził samochód, żeby móc parkować na moim podjeździe. Próby oszustwa i ciągłe naruszanie własności doprowadziły do interwencji prawnej — ostatecznie został aresztowany.
#33
Wprowadziłem się do domu podczas studiów prawniczych; na początku sąsiad przyniósł ciasteczka. Gdy zamieszkał z nami współlokator innej rasy, zaczął wielokrotnie wzywać policję i inne służby. Po tej przygodzie już nie pojawiał się z żadnymi „ciasteczkami”.
#34
Miałem starego sąsiada, który siadywał na trawniku i wpatrywał się w nas przez lornetkę, ale tylko, gdy rodziców nie ma w domu. Pewnej nocy próbował zajrzeć przez okno i trafił do więzienia potem za próbę porwania — sytuacja była przerażająca.
#35
Po budowie dobudówki sąsiedzi zaczęli nękać nas oskarżeniami o zabranie ich przestrzeni. Sprawa ciągnęła się latami, doszło do napaści, gróźb i konieczności prowadzenia sprawy przez prawnika. Mimo konfliktu mamy też wspaniałych innych sąsiadów, którzy pomagali nam przetrwać.
#36
Miałem sąsiada-ktoremu brakowało skrupułów: kleptoman, który kradł rośliny sąsiadów i sprzedawał je, zabrał też drzwi z domów, gdy domy zostały zajęte przez bank. Inny domorosły wandal poważnie uprzykrzał życie sąsiedztwu.
#37
Mieszkanka obok była poważnie chora psychicznie — wykrzykiwała obelgi do nikogo, oskarżała kobiety o prowadzenie „domu publicznego” i w końcu została usunięta z budynku po interwencji służb społecznych. Mimo ulgi, sytuacja była bardzo stresująca dla mieszkańców.
#38
Po latach wynajmu w jednym z domów pojawił się „Brian” — mężczyzna nadmiernie interesujący się moją żoną, śledził ją, pojawiał się bez zapowiedzi i w końcu trafił na moje ostre ostrzeżenie, po którym zniknął. Długotrwałe prześladowanie zmusiło nas do czujności nawet po wyprowadzce.
#39
W duplexie pod nami mieszkała wielodzietna rodzina bez stałej pracy, która non-stop była na froncie domu, awanturowała się i trzymała małe psy — ciągły hałas, bójki i interwencje policji sprawiły, że wyprowadzka była zbawieniem.
#40
Duża rodzina religijna po drugiej stronie ulicy zaczęła zwracać uwagę na mnie w sposób, który z czasem stał się niepokojący — nieodpowiednie komentarze o ciele i próby dotyku. Przeprowadziliśmy się w porę.
#41
Landlord sąsiad kiedyś wpełzał pod dom moich rodziców i siedział tam — dziwne i niepokojące zachowanie, które sprawiało, że czuli się nieswojo.
#42
Najgorszy sąsiad to ten z siedmioma zestawami dzwonków wietrznych, każde w innym stroju — wieczorne podmuchy tworzyły kakofonię, przez którą nie sposób było spać przy otwartym oknie.
#43
Mieszkałem nad bardzo otyłą sąsiadką, która mieszała się w nasze sprawy. Pewnego razu usłyszeliśmy krzyk i wielki huk — służby wybiły drzwi, a ona wyszła w ręczniku, pełna pretensji do strażaków za wtargnięcie. Mimo że obawialiśmy się o jej zdrowie, zachowała się arogancko.
#44
Ten facet strzelał z wiatrówki przez ogrodzenie — kulki przechodziły na drugą stronę, gdzie bawił się mój mały brat. Jego syn raz przeciął przewody od świątecznych lampek. Niebezpieczne zabawy i wandalizm.
#45
Sąsiadka puszczała husky bez smyczy, mimo że jeden z psów został potrącony. Inny pies wszedł do mojego domu i zabił mojego kota — reakcja właścicielki była obojętna i bardzo raniąca.
#46
Przez trzy dni z rzędu sąsiad z góry grał tylko piosenki The Eagles na pełen regulator i wrzeszczał teksty. Gdy poszedłem zapukać, okazał się nim być starszy Koreańczyk — śmieszna, ale uciążliwa sytuacja. W innym przypadku znajomym właścicielowi domu pomalowano swastyki na ogrodzeniu — przykry akt nienawiści.
#47
Ktoś przyszedł i ukradł figi z drzewa moich rodziców prosto z posesji — niby drobnostka, ale irytujące, że ktoś wchodzi bez pytań i zabiera cudze owoce.
#48
W Los Angeles miałem sąsiadkę, która pojawiała się nagle i zadawała dziwne pytania o moją dziewczynę z Oregonu — na koniec jej zachowanie stało się ekscentryczne: krzyk, rozczochrane włosy, rozmazana szminka. Najdziwniejszy sąsiad, jakiego miałem.
#49
Ktoś kiedyś ukradł nasze świąteczne lampki — proste, tajemnicze złodziejstwo dekoracji, które wciąż mnie zastanawia.
#50
Mieszkam z żoną; jeden sąsiad jest gadatliwy, drugi patrzy na nas złowrogo. Pewnego razu sąsiedzi zadzwonili na policję podczas parapetówki — funkcjonariusz sprawdził i powiedział, że wszystko w porządku, ostrzegł tylko, byśmy po 24:00 ściszali muzykę. Mimo to trochę potężny fałszywy alarm.
#51
Nowy sąsiad postawił płot za daleko, przez co piesi musieli iść jezdnią. Po skardze ojca rozpoczęła się wojna na światła, dzwony i malowanie garażu na jaskrawy róż — działania pasywno-agresywne, które trwały przez rok.
#52
Mieszkanie ze współlokatorem, który kradł jedzenie i nigdy się nie przyznawał — doprowadzało to do podejrzeń i napięć w domu, aż w końcu złapaliśmy go na gorącym uczynku po tym, jak zjadł zepsute jajka i przez to zachorował.
#53
W dwu-lokalowym domu ściana między sypialniami była cienka: krzyki, granie, hałas z imprez i kłótnie rozbrzmiewały niemal non-stop. Po przeprowadzce ulga była ogromna.
#54
W osiedlu z HOĄ mieszkał starszy pan, który siedział i „czekał” na hałas, żeby się do nas przyczepić. Składał skargi o drobiazgi, podczas gdy sam był niemal pustelnikiem. Gdy mój samochód został zniszczony, dowiedziałem się, że przez cały czas mnie nękał — w końcu sytuacja obróciła się na moją korzyść.
#55
Grając w planszową grę towarzyską z przyjaciółmi, daliśmy się ponieść i było głośno — sąsiadka zadzwoniła na policję. Było to krępujące, ale z czasem jej reputacja spadła i przestała tak swobodnie alarmować służby.
#56
Sąsiad biegał na zewnątrz i robił środkowy palec kierowcom ciężarówki z lodami — przez to lody rzadko się zatrzymywały i dzieci miały mniejsze szanse na przekąskę. Drobna, ale irytująca antypatia.
#57
Mój sąsiad z góry gra na pianinie i ćwiczy — widać postępy, ale przydałoby się trochę urozmaicenia repertuaru. Cierpliwość mieszkańców bywa wystawiana na próbę.
#58
Pewien sąsiad skarżył się, że nasze psy biegają przy drewnianym płocie i przenoszą ziemię do jego ogródka. Twierdził też, że wspinamy się na drzewa, które nachodzą na jego teren. Choć reklamację dotyczącą ziemi uznałem za przesadną, rozmowa z nim była kulturalna — pod względem problemów to był najmniejszy z naszych sąsiedzkich konfliktów.

















